Zakłada tak nowelizacja kodeksu postępowania karnego ([link=http://aktyprawne.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr?id=300148]DzU nr 20, poz.104[/link]). Obostrzone przepisy mają przeciwdziałać nadużyciom w kierowaniu na długie obserwacje psychiatryczne.

Konieczność - zdaniem ustawodawcy - zachodzi wówczas, gdy zebrane dowody wskazują na duże prawdopodobieństwo, że oskarżony popełnił przestępstwo. O potrzebie obserwacji orzeka sąd. On też ustala miejsce i czas pobytu w zakładzie leczniczym. Obserwacja taka nie powinna trwać dłużej niż cztery tygodnie.

Na wniosek zakładu leczniczego sąd może przedłużyć ten czas na niezbędny do zakończenia badania. Bez względu na wszystko (wszelkie przeciwności losu) pobyt w szpitalu nie może być dłuższy niż dwa miesiące.

Zmieniona procedura ma zapewnić obywatelom pełną ochronę. Brak należytych gwarancji dla nich blisko dwa lata temu dostrzegł Trybunał Konstytucyjny.

W wyroku Trybunał stwierdził, że procedura kierowania przez sąd oskarżonych na badania psychiatryczne do zakładów leczniczych nie daje wystarczających gwarancji procesowych i nie zapewnia kontroli sądowej nad decyzjami biegłych. Konstytucję narusza także, zdaniem Trybunału, w zasadzie nieograniczony czas obserwacji.

[b]Trybunał dał na poprawienie niekonstytucyjnego prawa 15 miesięcy. Sejm nie zdołał jednak tego zrobić w tym czasie.[/b]

W efekcie ponad cztery miesiące (od 19 października) sądy nie mogły lub w najlepszym wypadku miały ograniczone prawo kierowania na dłuższe badania połączone z obserwacją psychiatryczną. Sędziowie, których podsądni przebywali na obserwacji ponad sześć tygodni, zapowiadali wnioski o zakończenie obserwacji.

- Nie było łatwo - ocenia kielecki sędzia Marek Butrym.

I dodaje, że sam miał pecha i dostał dwie sprawy, w których nie wystarczyły badania jednodniowe. Postanowił więc o skierowaniu na badanie połączone z obserwacją.

- Pilnowałem jednak, by nie przekroczyć ustalonych trzech tygodni- mówi. - Biegli stanęli na wysokości zadania i akurat w moich sprawach do wystawienia opinii wystarczające okazały się badanie ambulatoryjne - twierdzi sędzia Rafał Puchalski.

Na złe przepisy w sprawie badań psychiatrycznych od dawna zwracała uwagę Helsińska Fundacja Praw Człowieka. Do Sejmu trafił nawet senacki projekt zmian w kodeksie postępowania karnego. Przewidywał on szansę na odszkodowanie za niewątpliwie niesłuszną obserwację. Prace nad nim jednak przerwano.