Reklama

Dyrektorowi więzienia, który zapłacił grzywnę za niepełnosprawnego, pozostało prawo łaski

Rozmowa z prof. Zbigniewem Ćwiąkalski?m, adwokatem, ?byłym ministrem sprawiedliwości
prof. Zbigniew Ćwiąkalski

prof. Zbigniew Ćwiąkalski

Foto: Fotorzepa, Sławomir Mielnik SM Sławomir Mielnik

Sąd Okręgowy ?w Koszalinie utrzymał wyrok w sprawie dyrektora koszalińskiego więziennictwa płk. Krzysztofa Olkowicza, który wpłacił grzywnę ?za osadzonego w areszcie niepełnosprawnego intelektualnie mężczyznę. ?W maju sąd uznał go za winnego i nie wymierzył kary. Wyrok jest prawomocny. Jest jeszcze szansa dla dyrektora?

Zbigniew Ćwiąkalski:

Tak naprawdę nic mu nie grozi. Odpowiadał za wykroczenie, a wobec odstąpienia ?od wymierzenia kary informacja nie trafia ?do Krajowego Rejestru Karnego. Dyrektor w świetle prawa nie jest zatem osobą karaną. Nie odczuje więc konsekwencji całego zdarzenia.

W tej sprawie sąd chyba wyszedł trochę przed szereg. Przecież dyrektor naprawił błąd innego sądu, który pozwolił na osadzenie ?w więzieniu osoby chorej.

W sumie sąd nie bardzo miał co zrobić. W kodeksie wykroczeń nie ma, tak jak w kodeksie karnym, znikomej społecznej szkodliwości czynu. Mógł więc uniewinnić go ze względu na całkowity brak społecznej szkodliwości. Nie zrobił tego. Z drugiej strony jest też przepis, który stanowi, że sąd może zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary, a nawet odstąpić od jej wymierzenia. I z tego koszaliński sąd skorzystał.

Reklama
Reklama

Trudno uwierzyć, że wyrok utrzymał się w II instancji.

Sąd odwoławczy mógł wprawdzie uznać brak winy dyrektora i wyrok uchylić. Mógł uznać też całkowity brak społecznej szkodliwości czynu i uniewinnić dyrektora. To jednak trochę ryzykowne. Przecież dyrektor nie zaprzeczał, że zapłacił grzywnę, czyli de facto popełnił wykroczenie. Sąd postąpił w tej sprawie na zasadzie: i wilk syty, i owca cała. Nie chciał wskazać na błąd sądu, za sprawą którego chory skazany trafił za kraty. Nie chciał też skrzywdzić dyrektora.

Może społeczne poczucie solidarności uratuje jeszcze Sąd Najwyższy?

W tym wypadku nie ma takiej możliwości. Aby iść do Sądu Najwyższego, trzeba mieć podstawy ?do przygotowania kasacji, bo SN nie jest trzecią instancją. Wyrok jest prawomocny. Przypadek dyrektora Olkowicza nie spełnia żadnych wymogów kasacyjnych. Nie ma skazania na karę pozbawienia wolności, ?nie zachodzą bezwzględne przyczyny odwoławcze. ?O kasacji nie może być mowy.

Mamy jeszcze ułaskawienie.

Tak i to wchodzi ?w rachubę. W wypadku wnioskowanego ułaskawienia wypowiadają się sądy orzekające ?w sprawie. Wprawdzie prezydenta nie wiąże ich opinia, ale trudno sobie wyobrazić, żeby przy takim wyroku poparły wniosek ?o ułaskawienie.

Reklama
Reklama

Ale prezydent, czytając ?o wyroku na dyrektora i jego historii, może sam z siebie zdecydować o ułaskawieniu.

Tak. Wtedy nie jest potrzebny wniosek. Wystarczy, że zażąda akt ?i skorzysta z prawa łaski.

Podatki
Przelewu od żony lub męża nie musisz zgłaszać. Ale są wyjątki
Materiał Promocyjny
Nowy luksus zaczyna się od rozmowy. Byliśmy w showroomie EXLANTIX w Warszawie
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Prawo drogowe
Duże zmiany dla kierowców. Pojawi się nowa przesłanka zatrzymania prawa jazdy
Prawo w Polsce
Będzie nowy obowiązek dla właścicieli psów. Rząd przyjął projekt ustawy
Materiał Promocyjny
Arabia Saudyjska. W krainie gościnności
Praca, Emerytury i renty
13. emerytura nie dla każdego. Ci seniorzy nie otrzymają świadczenia
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama