Pożar w escape room. Oskarżeni stanęli przed sądem

4 stycznia 2019 roku w Koszalinie doszło do pożaru w jednym z tzw. escape roomów. W tragedii zginęło pięć nastolatek, które świętowały urodziny jednej z przyjaciółek. Dziś ruszył proces oskarżonych w tej sprawie.

Publikacja: 14.12.2021 17:31

Sąd Okręgowy w Koszalinie

Sąd Okręgowy w Koszalinie

Foto: PAP/Jerzy Muszyński

Przed Sądem Okręgowym w Koszalnie stawił się organizator przedsiębiorstwa, który nie przyznał się do popełnienia zarzucanych mu czynów, wynajmujący mu lokal, ale także jego babcia oraz matka - starsza z kobiet rejestrowała prowadzoną działalność, a młodsza z nich ją współprowadziła. Na ławie oskarżonych zasiadł też pracownik firmy zatrudniony niedługo przed tragedią. 

Cała piątka została wprowadzona na salę sądową przy asyście ochrony, policji oraz antyterrorystów tak by uniknąć kontaktu z rodzinami pokrzywdzonych, a przewodnicząca składu orzekającego, sędzia Sylwia Dorau-Cichoń zastrzegła ich dane osobowe oraz wizerunki. Podobnie postąpiono z oskarżycielami posiłkowymi, którymi są rodzinny zmarłych. Mimo tego w sprawie nie wyłączono jawności. 

Czytaj więcej

Areszt dla właściciela escape roomu z Koszalina

W czasie śledztwa ustalono, że przyczyną pożaru był ulatniajacy się gaz z butli zasilajacych piecyki w budynki, a odpowiednie organy nie zostały poinformowane o rozpoczęciu takiej działalności, a więc nie doszło też do zbadania stanu bezpieczeństwa w pomieszczeniach. Nie zostały zorganizowane odpowiednie drogi ewakuacyjne, za to w pokojach oraz poczekali znajdowały się materiały łatwopalne. 

Co ważne, po wejściu do jednego z takich pokoi gracze nie mogli samodzielnie otworzyć drzwi. Było to możliwe dopiero po rozwiązaniu wszystkich zagadek lub przez pracownika opiekującego się grupą. Jak wskazuje materiał dowodowy, pracownik nie zrobił tego, nie próbował także ugasić ognia. Dziewczęta nie mogły wydostać się z pułapki same, ponieważ okno w pomieszczeniu było z jednej strony zabite deskami, a z drugiej zakratowane. 

Przyczyną śmierci nastolatek było zatrucie tlenkiem węgla. 

Oskarżeni odpowiadają za umyślne stworzenie niebezpieczeństwa w postaci wybuchu pożaru oraz nieumyślne spowodowanie śmierci.

Przed Sądem Okręgowym w Koszalnie stawił się organizator przedsiębiorstwa, który nie przyznał się do popełnienia zarzucanych mu czynów, wynajmujący mu lokal, ale także jego babcia oraz matka - starsza z kobiet rejestrowała prowadzoną działalność, a młodsza z nich ją współprowadziła. Na ławie oskarżonych zasiadł też pracownik firmy zatrudniony niedługo przed tragedią. 

Cała piątka została wprowadzona na salę sądową przy asyście ochrony, policji oraz antyterrorystów tak by uniknąć kontaktu z rodzinami pokrzywdzonych, a przewodnicząca składu orzekającego, sędzia Sylwia Dorau-Cichoń zastrzegła ich dane osobowe oraz wizerunki. Podobnie postąpiono z oskarżycielami posiłkowymi, którymi są rodzinny zmarłych. Mimo tego w sprawie nie wyłączono jawności. 

2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Podatki
Sprzedali odziedziczone mieszkanie. Zapędy fiskusa musiał zastopować sąd
Zawody prawnicze
Czystki w krakowskich prokuraturach. To ewenement w skali całego kraju
Sądy i trybunały
Pracownicy sądów i prokuratur przedstawili swoje żądania Bodnarowi
Zadania
Zielona rewolucja w polskich miastach. Muszą stworzyć plany klimatyczne
Materiał Promocyjny
Jakie są główne zalety systemów do zarządzania zasobami ludzkimi?
Sądy i trybunały
Ujawniono drugi przypadek inwigilowania Pegasusem sędziego w Polsce
Prawo karne
Polak skazany na dożywocie w Kongu jest już na wolności