Sprawa, w której udział jako przedstawiciel społeczny brała Helsińska Fundacja Praw Człowieka, miała swój początek w marcu 2004 roku. Wówczas prokuratura oskarżyła, Urszulę L. o to, że jako ordynator oddziału pruszkowskiego Szpitala dla Psychicznie i Nerwowo Chorych sporządziła nieprawdziwą opinię dotyczącą stanu zdrowia G., utrudniając w ten sposób toczące się przeciwko niemu postępowanie karne, w zamian za co przyjęła „antyczny wyrób o charakterze artystycznym", o wartości 800 zł.

W areszcie Urszula L. spędziła dziewięć miesięcy. Tymczasem w toku siedmioletniego postępowania (sprawa była dwukrotnie rozpoznawana przez Sąd Rejonowy w Pruszkowie) stopniowo malał ciężar zarzutów. W trakcie pierwszego procesu okazało się, że wnioski opinii sporządzonej przez lekarkę są zgodne z prawdą, natomiast podczas drugiego wartość „antycznego wyrobu" została wyceniona na 45 zł. Mimo to, Sąd Rejonowy w Pruszkowie, w maju ubiegłego roku, uznał dr Urszulę L. za winną popełnienia przestępstwa łapownictwa i skazał ją na karę 6 miesięcy pozbawiania wolności w zawieszeniu na 2 lata.

Jak czytamy na stronie Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, warszawski Sąd Okręgowy rozpoznając apelację prokuratora za zupełnie bezskuteczny uznał zarzut niewłaściwego wyjaśnienia okoliczności sprawy przez Sąd Rejonowy. Sąd Okręgowy uznał bowiem, że prokuratura miała wystarczająco dużo czasu, aby wnioskować o przeprowadzenie innych dowodów w sprawie. Sąd Okręgowy nie podzielił również zarzutów apelacyjnych obrońcy dr Urszuli L., który podniósł, że jego klienta nie popełniła przestępstwa, ponieważ figurkę o niskiej wartości artystycznej i majątkowej przyjęła w dowód wdzięczności, nie obiecując podjęcia żadnych korzystnych decyzji ani działań w stosunku do. – Sąd uznał jednak, że zwyczaj gratyfikacji lekarzy, którzy przyjmują wynagrodzenie za swoją pracę jest nie do zaakceptowania – wyjaśniła na łamach serwisu hfhr.pl Maria Ejchart, prawniczka HFPC.

Podczas zeszłotygodniowej rozprawy odwoławczej sędziowie dokonali oględzin „antycznego wyrobu o charakterze artystycznym", który został wręczony dr Urszuli L. Następnie umorzyli postępowanie ze względu na znikomą szkodliwość społeczną.

- Wyrok warszawskiego Sądu Okręgowego kończy proces i otwiera lekarzom drogę do ubiegania się o odszkodowanie za oczywiście niesłuszne tymczasowe aresztowanie, aczkolwiek trudno zrozumieć dlaczego wymiar sprawiedliwości potrzebował siedmiu lat, żeby uznać, że nie ma potrzeby ścigać lekarza przyjmującego bezwartościowy prezent – stwierdziła Ejchart.