- Kardiologia jest dość mocno rozwinięta w tym obszarze. Działamy na zasadach prewencji. możemy sprawdzić, czy zmienił się zapis EKG, temperatura ciała, czy inne parametry, które mogą odbiegać od normy. Wtedy centrum dostaje informacje, że trzeba podjąć interwencję - wyjaśnił ekspert.

Skarżyński przyznaje, że z rozpowszechnieniem telemedycyny wiążą się oszczędności dla systemu ochrony zdrowia, płatnika i NFZ.

- Poza tym pacjenci, którzy korzystają z telemedycyny mogą odciążyć przychodnie – mówił profesor.

- W przypadku Kajetan mamy wielu pacjentów, którzy przyjeżdżają z bardzo odległych miejsc - dodał.

Zdaniem eksperta resort jest gotowy i otwarty do współpracy.

- Z drugiej strony rozumiem, że większym problemem są protestujący lekarze i pielęgniarki, czyli bieżąca prawidłowość funkcjonowania - powiedział.

- Dobrze pomyśleć o perspektywie 5-10-letniej i wprowadzeniu system ochrony zdrowia, który pozwoliłby na wdrożeniu tych usług w mniejszych ośrodkach.

Profesor podkreślił, że dopiero dwa lata temu zostały wprowadzone przepisy, które pozwoliły stosować telemedycynę.

- Wcześniej nie było to zgodne z zachowaniem tajemnicy lekarskiej i koniecznością badania pacjenta osobiście - podsumował.

Autopromocja
Już w środę. Tylko w prenumeracie rocznej

Poradnik specjalny: Polski Ład - jak rozliczyć się z fiskusem

Zaprenumeruj

Skarżyński w #RZECZoPRAWIE