Jan Śpiewak, jeden z kandydatów na prezydenta Warszawy w ostatnich wyborach samorządowych, jest wymieniany jako osoba, która przyczyniła się do zawieszenia realizacji planów PiS dotyczących budowy przez powiązaną z PiS spółkę Srebrna dwóch wieżowców w centrum Warszawy. Mówi o tym Jarosław Kaczyński w opublikowanych dziś przez "Gazetę Wyborczą" rozmowach z austriackim biznesmenem, Geraldem Birgfellnerem, autorem projektu architektonicznego Srebrna Tower, który nie otrzymał za swoją pracę wynagrodzenia.

Jana Śpiewaka Kaczyński opisuje jako syna "bardzo ostrego żydowskiego profesora", Pawła Śpiewaka.

- Cieszy mnie to, że Jarosław Kaczyński się mnie boi i że mogłem być tą cegiełką, która przeszkodziła - mówił dziś Jan Śpiewak, który plany budowy wieżowców przez spółkę blisko powiązaną z PiS nazywał "azjatyckim obyczajem", a partię Kaczyńskiego oskarżał o udział w aferze reprywatyzacyjnej w Warszawie.

- Nie wydaje mi się, że partie polityczne powinny budować wieżowce - mówił Śpiewak, podkreślając, że tak się tworzy polityczną oligarchię. Domaga się też, aby  wyjaśniono działania byłej prezydent stolicy Hanny Gronkiewicz-Waltz, za której rządów zapadły decyzje ws. budowy Srebrna Tower i jej warunków.

Śpiewak jest zdania, że potrafi zjednoczyć PiS i PO, bo dla obydwu partii był wspólnym wrogiem. A to według niego dowodzi, że był w wyborach na prezydenta Warszawy "jedynym kandydatem niezależnym".

Jak mówił Śpiewak w rozmowie z Onetem, Srebrna jest majątkiem, na którym PiS uwłaszczyło się po 1989 roku i który pomógł mu przetrwać "długie lata w opozycji".

I choć zdaniem Śpiewaka na  podstawie materiału "GW" nie można Kaczyńskiemu postawić żadnych zarzutów, pokazuje on
w jak nieakceptowalny sposób Warszawa się rozwija i stanowi "deweloperskie eldorado".

- Dwie trzecie miasta nie jest pokryte planami zagospodarowania, można wciskać te wieżowce gdzie się da. To akurat nie jest "zasługa" Jarosława Kaczyńskiego, tylko Hanny Gronkiewicz-Waltz - cytuje Śpiewaka Onet.