Reklama
Rozwiń
Reklama

Ukraina: Cela dla byłego prezydenta

Nazwisko Petra Poroszenko figuruje już w ponad 20 sprawach karnych. Grozi mu dziesięć lat więzienia.

Publikacja: 14.06.2020 21:00

Petro Poroszenko należy do grona najbogatszych Ukraińców

Petro Poroszenko należy do grona najbogatszych Ukraińców

Foto: afp

Ukraińska polityka widziała wiele, ale nie uciekającego przed prokuratorami w Kijowie byłego prezydenta. Gdy w ubiegłym tygodniu Petro Poroszenko stawił się jako świadek na przesłuchanie w Państwowym Biurze Śledczym (DBR) w sprawie przemyconych przez granicę dzieł sztuki, przy okazji usłyszał zarzuty, ale już w innej sprawie.

Prokuratorzy oskarżyli byłego prezydenta o nadużycia władzy. Chodzi o sprawę Sierhia Siemoczko, którego Poroszenko w 2018 roku mianował na zastępcę szefa Służby Wywiadu Zagranicznego Ukrainy (SZRU). Według śledczych przekroczył w ten sposób uprawnienia prezydenta i zmusił do zaakceptowania tej decyzji ówczesnego szefa SZRU Jehora Bożka (obecnie wiceszef MSZ Ukrainy). Afera wybuchła jeszcze w 2018 roku, media dotarły wtedy do wielomilionowego majątku Siemoczki i rosyjskich paszportów członków jego rodziny. Prokuratura Generalna Ukrainy domaga się aresztu dla byłego prezydenta, według ukraińskiego prawa grozi mu od siedmiu do dziesięciu lat więzienia.

Jak za Janukowycza?

W Kijowie mówią, że sąd może zdecydować o areszcie dla byłego prezydenta już w poniedziałek albo wyznaczyć kaucję. Poroszenko figuruje już w 21 sprawach karnych prowadzonych przez DBR. Również w tej, która dotyczy ujawnionych niedawno nagrań rozmów byłego prezydenta Ukrainy z ówczesnym wiceprezydentem USA Joe Bidenem. Z nagrań miało wynikać, że to na prośbę amerykańskiego polityka Poroszenko zdymisjonował prokuratora generalnego Ukrainy Wiktora Szokina, który miał jakoby przeszkadzać jednej z kijowskich spółek, z którą był związany syn Bidena. Nikomu nie postawiono zarzutów. Co ciekawe, taśmy ujawnił deputowany Rady Najwyższej Andrij Derkacz, absolwent szkoły KGB w Moskwie. Z kolei wiele innych spraw karnych uderzających w byłego prezydenta zainicjował były zastępca szefa administracji Janukowycza Andrij Portnow, który z Ukrainy wyjechał w 2014 roku i powrócił dopiero po porażce Poroszenki w wyborach.

Były prezydent wszystkiemu zaprzecza, oskarża władze w Kijowie i personalnie prezydenta Wołodymyra Zełenskiego o prześladowania polityczne. Komentując zarzuty, apelował, by „nie cofano Ukrainy do czasów Janukowycza”.

– Odkąd deputowanych na początku roku pozbawiono immunitetu, zarzuty usłyszało już trzech opozycyjnych parlamentarzystów. Zbiegły do Rosji prezydent Wiktor Janukowycz rozliczał swoich przeciwników rok po wyborach prezydenckich w 2011 roku i wsadził do więzienia byłą premier Julię Tymoszenko. Teraz Zełenski rok po wyborach prześladuje swojego oponenta – mówi „Rzeczpospolitej” Ołeksij Honczarenko, deputowany Rady Najwyższej z frakcji byłego prezydenta Europejska Solidarność, blisko związany z Poroszenką.

Reklama
Reklama

Stracił zaufanie

– Jeżeli jest za co siedzieć, człowiek powinien siedzieć – mówił ostatnio w wywiadzie dla Ukraińskiej Prawdy prezydent Zełenski, komentując zarzuty prokuratury wobec byłego prezydenta. W obozie rządzących przekonują, że sprawa nie ma podłoża politycznego.

– Jeżeli Poroszenko mówi o czasach Janukowycza, to niech przypomni, jak łamiąc prawo, pozbawił obywatelstwa i wyrzucił na oczach świata z Ukrainy byłego prezydenta Gruzji Micheila Saakaszwilego – mówi „Rzeczpospolitej” Iryna Wereszczuk, deputowana z prezydenckiej frakcji Sługa Narodu. – Były prezydent powinien pokazać przykład, że prawo obowiązuje wszystkich, zarówno prezydenta, jak i szeregowego obywatela. Ucieka od prokuratorów i lekceważy wymiar sprawiedliwości, próbuje wywierać presję polityczną na śledztwo – dodaje. Przyznaje, że sprawa „nie jest na rękę rządzącym”. Twierdzi, że śledczy powinni się skupić na ekonomicznych zarzutach wobec byłego prezydenta. – Chodzi o należące do byłego prezydenta lub powiązane z nim firmy, które powiększyły kapitał za jego rządów dzięki zleceniom państwowym – mówi.

Znany ukraiński politolog Wołodymyr Fesenko mówi „Rzeczpospolitej”, że ukraińskie społeczeństwo „oczekuje rozliczenia rządów Poroszenki” i przypomina, że jedną z głównych obietnic wyborczych Zełenskiego było „wsadzenie za kraty” skorumpowanych polityków i urzędników. Uważa jednak, że żaden kijowski sędzia „raczej nie odważy się” skierować do aresztu byłego prezydenta i wyznaczy kaucję. – Nawet gdyby tak się stało, wielomilionowych protestów nie będzie. Ale popularność Poroszenki, który bardzo słabo wypada w sondażach, może wzrosnąć – mówi. Z majowego sondażu kijowskiego ośrodka Rejting wynika, że byłemu prezydentowi nie ufa aż 76 proc. Ukraińców.

Polityka
Merz ostrzega Amerykę
Polityka
CIA próbuje werbować Chińczyków. Wypuszczono nagranie skierowane do żołnierzy
Polityka
Współpracownik Donalda Trumpa w 2016 roku zapraszał Jeffreya Epsteina na Walentynki
Polityka
Sekretarz zdrowia USA: Nie boję się zarazków. Wciągałem narkotyki z deski sedesowej
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama