W poniedziałek 18 sierpnia w Białym Domu myślano o jednym: jak uratować Ukrainę przed rosyjską inwazją. Po to za ocean wybrali się na spotkania z Donaldem Trumpem czołowi przywódcy europejscy. Ale Emmanuel Macron miał do załatwienia w Ameryce jeszcze jedną, kluczową sprawę.
– Chodzi o mój honor! Bo to są kompletne bzdury – oświadczył prezydent w obszernym wywiadzie udzielonym w amerykańskiej stolicy tygodnikowi „Paris Match”. – To przyjęło takie rozmiary, że musieliśmy zareagować. Dla szacunku wobec prawdy. Mowa o stanie cywilnym pierwszej damy Francji, małżonki, matki, babci. Wolność słowa nie polega na przeciwstawianiu się prawdzie – powiedział Emmanuel Macron.