– Pozwoli ona Ukrainie zagrozić praktycznie wszelkim celom
na zachód od Uralu. Co oznacza, że po prostu zniknie strategiczna głębia
wykorzystywana przez Rosję , by odsunąć potencjalne cele poza zasięg możliwych
uderzeń – tak skutki ewentualnego użycia „Flaminga” opisuje norweski ekspert Fabian
Hoffman.
Kijów bowiem ujawnił, że przygotowuje się do masowej
produkcji pocisku kierowanego dalekiego zasięgu o nazwie „Flaming”.
Nazwa wzięła się podobno z błędu, jaki popełniono przygotowując w fabryce
pierwszy egzemplarz. Pomalowano go na różowo – stąd Flaming.