Dzisiejsza debata nad odwołaniem z funkcji wicemarszałka Sejmu Wandy Nowickiej (Ruch Palikota) i powołaniem na jej miejsce Anny Grodzkiej zmieni się z pewnością w awanturę światopoglądową. Los wicemarszałków zależy od decyzji PO, a ta na ostatnich głosowaniach w sprawach światopoglądowych straciła najbardziej.

PO pikuje w sondażach

Zamieszanie wokół ustawy o związkach partnerskich sprzed dwóch tygodni zaszkodziło partii Donalda Tuska. Partia spotkała się z krytyką wielu komentatorów z powodu głosowania przez konserwatystów z PO przeciw ustawie o związkach partnerskich. Na jaw wyszły też ostre podziały wewnętrzne.

Nie trzeba było długo czekać na sondażowe efekty tych sporów. W ostatnim badaniu Instytutu Homo Homini dla „Rz" PO straciła prowadzenie na rzecz PiS.

21 pkt proc. według CBOS straciła Platforma Obywatelska wśród mieszkańców największych miast

Również opublikowany wczoraj sondaż CBOS przynosi niepokojące informacje dla partii Donalda Tuska. Partia straciła od stycznia aż 6 pkt procentowych i z poparciem 25 proc. wyprzedza PiS zaledwie o 1 pkt proc. Jak czytamy w komunikacie CBOS: porównanie styczniowego i lutowego poparcia dla Platformy Obywatelskiej w poszczególnych grupach społeczno-demograficznych wskazuje, iż na początku lutego żółtą kartkę PO pokazali zwłaszcza ci, którzy stanowią podstawową bazę wyborczą tej partii, gdyż największy jego spadek w stosunku do stycznia nastąpił wśród mieszkańców miast powyżej 500 tys. (spadek w stosunku do stycznia aż o 21 punktów procentowych) i wśród osób z wyższym wykształceniem (spadek aż o 18 punktów).

Dlatego Platforma zwarła szyki przed dzisiejszym głosowaniem nad odwołaniem Nowickiej. Władze klubu zapowiedziały, że wniosku Ruchu Palikota o odwołanie swej wicemarszałek nie poprze. Na wszelki wypadek wprowadzono dyscyplinę głosowania. Gdyby jednak posłanka sama zrezygnowała z funkcji, wówczas posłowie tej partii, by uniknąć konfliktów, mają głosować za Grodzką.

– Platforma znalazła się w pułapce. Brak pełnego poparcia dla związków partnerskich kosztował ją utratę sympatii w dużych miastach. Jednak uchwalenie takiej ustawy przy jej pomocy mogłoby z kolei kosztować ją głosy bardziej konserwatywnych wyborców z prowincji – ocenia politolog dr Rafał Chwedoruk.

PO nie dopuści do głosowania nad Grodzką?

Autopromocja
Nowość!

Trzy dostępy do treści rp.pl w ramach jednej prenumeraty

ZAMÓW TERAZ

Pułapka Palikota

Deklarując chęć odwołania Nowickiej, w pułapkę wpędził się też Janusz Palikot, który teraz ma problem ze zrealizowaniem tego zamierzenia. PO, PSL oraz SLD zapowiedziały bowiem głosowanie przeciw odwołaniu wicemarszałek. Teraz jedyną nadzieją na wybór Grodzkiej na wicemarszałka jest rezygnacja samej Nowickiej. Ta jednak ciągle milczy na temat swojej decyzji.

W związku z tym w czwartek w Sejmie pojawiły się pogłoski, że Ruch Palikota rozważa usunięcie Wandy Nowickiej ze swojego klubu, jeśli nie zrezygnuje ze stanowiska. Tym bardziej że Nowicka nie pojawiła się na wtorkowym posiedzeniu klubu Ruchu. Według „Newsweeka" Janusz Palikot i jego współpracownicy odebrali to jako sygnał, że Nowicka mogła podjąć rozmowy o transferze do PO lub SLD. Posłowie Ruchu mają podejrzewać, że współpracą z Platformą kusi Nowicką marszałek sejmu Ewa Kopacz.

Palikot tych informacji nie potwierdzał ani im nie zaprzeczał. Sprawą miał się zająć klub RP zwołany na czwartkowy wieczór. – Nie wykluczam, że być może zaczekamy jednak do samego głosowania (zaplanowanego na piątek) i ostatecznie złożenia lub nie tej rezygnacji i dopiero wtedy dojdzie do kolejnego posiedzenia klubu – tłumaczył Palikot.

Mimo tych kłopotów eksperci pytani przez „Rz" uważają, że na konflikcie związanym z ewentualną zmianą wicemarszałka może wygrać właśnie Palikot. Niezależnie od wyniku piątkowego głosowania. Bo jeśli Grodzka zostanie wicemarszałkiem, Palikot pokaże, że jest siłą, która dowolnie rozgrywa Platformę. A nawet jeśli Grodzka przegra, Ruch zyska na zamieszaniu medialnym. Przegrany jest zaś przede wszystkim polski parlament, którego powaga na całej sprawie mocno ucierpiała. – To zwykłe szaleństwo, które opętało obóz postępu. Powołanie Grodzkiej to nie żadna polityka, tylko wypuszczenie dżina, który regularnie, co najmniej raz w tygodniu, będzie kompromitował parlament – uważa dr Artur Wołek. – Jeżeli parlament zajmie się wprowadzeniem rewolucji kulturalno-światopoglądowej, to będzie to połączenie talk-show z jarmarkiem. To kompromitujące dla Sejmu – dodaje.

Wołek uważa, że jeśli Grodzka nie zostanie wybrana na wicemarszałka, to znaczy, że zwyciężyło samozachowawcze podejście doświadczonych posłów, głównie konserwatystów.

– Jeżeli cała sprawa skończy się biciem piany i para pójdzie w gwizdek, ograniczając się do sporów ciemnogrodu i postępowców, to będzie to kompromitujące dla wszystkich stron – ocenia dr Wojciech Jabłoński.

Zaznacza, że najbardziej prawdopodobnym wygranym niezależnie od wyniku głosowania jest Palikot. – Jeżeli w dodatku Grodzka zostanie wicemarszałkiem, to Palikot będzie mógł triumfować, bo okaże się, że Platforma mu się podporządkowała – dodaje Jabłoński. Wygranym całego zamieszania może być również PiS, który zyskał w sondażach. – Nawet mocne wystąpienia polityków tej partii nie zrażają konserwatywnych wyborców. Tym bardziej że – jak pokazały ostatnie badania – zdecydowana większość Polaków nie chce wprowadzenia związków partnerskich ani wyboru Anny Grodzkiej na wicemarszałka Sejmu.