Reklama

W Senacie też miała być rotacja, ale nie nastąpiła. Małgorzata Kidawa-Błońska marszałkiem do końca kadencji

Zgodnie z umową koalicyjna, równolegle do zmiany marszałka w Sejmie, podobna miała nastąpić w Senacie. Jej brak nasi rozmówcy tłumaczą dobrymi relacjami Małgorzaty Kidawy-Błońskiej z Donaldem Tuskiem oraz tym, że rotacji w Senacie tak naprawdę nigdy nie planowano.

Publikacja: 18.11.2025 15:00

Małgorzata Kidawa-Błońska

Małgorzata Kidawa-Błońska

Foto: Marcin Obara, PAP

Z tego artykułu się dowiesz:

  • Dlaczego nie dojdzie do planowanej rotacji na stanowisku marszałka Senatu?
  • Dlaczego Kidawa-Błońska nie złożyła rezygnacji z funkcji marszałka?
  • Jak relacje Małgorzaty Kidawy-Błońskiej z Donaldem Tuskiem wpłynęły na brak zmian w Senacie?

– Obserwując to, co dzieje się w izbie refleksji, mam coraz mocniejsze przeczucie, że ta cała rzekoma rotacja od początku była ściemą – mówi anonimowo jeden z polityków Koalicji Obywatelskiej. W ten sposób komentuje pozostanie na stanowisku marszałka Senatu Małgorzaty Kidawy-Błońskiej z KO.

Teoretycznie nie powinna być już marszałkiem, a w Senacie powinien nastąpić proces analogiczny do tego w Sejmie. Tam współprzewodniczący Nowej Lewicy Włodzimierz Czarzasty został we wtorek nowym marszałkiem, co jest następstwem rezygnacji, którą 12 listopada złożył Szymon Hołownia z Polski 2050. Ustąpienie Hołowni jest z kolei skutkiem umowy koalicyjnej, podpisanej po wyborach w 2023 roku przez liderów zwycięskich partii, w której zapisano: „kandydatami koalicji na marszałka Sejmu RP są: pan Szymon Hołownia w okresie od 13 listopada 2023 r. do 13 listopada 2025 r.; pan Włodzimierz Czarzasty w okresie od 14 listopada 2025 r. do końca kadencji”.

Czytaj więcej

Włodzimierz Czarzasty będzie skrzydłowym Donalda Tuska? Koniec miękkiej gry w Sejmie

Zapis ten znalazł się w ostatniej części umowy, w której między koalicyjne partie podzielono również inne łupy, takie jak stanowiska premiera i wicepremierów. I jest tam też zapis analogiczny do tego w Sejmie: „Kandydatką koalicji na marszałka Senatu RP w okresie od 13 listopada 2023 r. do 13 listopada 2025 r. jest pani Małgorzata Kidawa-Błońska. Kandydata na marszałka Senatu RP na okres od 14 listopada 2025 r. do końca kadencji wskaże Koalicja Obywatelska”.

Reklama
Reklama

Termin rotacji już upłynął, a Kidawa-Błońska nie złożyła swojej rezygnacji. Wyboru nowego marszałka nie zaplanowano na najbliższym posiedzeniu Senatu, które odbędzie się 26 i 27 listopada. Wiadomo więc, że żadnej rotacji nie będzie, a – o ile nie zajdzie coś nieprzewidywalnego – Kidawa-Błońska będzie pełniła swoją funkcję do końca kadencji.

O tym, że Kidawa-Błońska prawdopodobnie pozostanie marszałkiem jako pierwsza pisała w październiku „Rzeczpospolita”.

Tym samym realizuje się scenariusz, o którym jako pierwsza pisała w październiku „Rzeczpospolita”, analizując to, co może wydarzyć się w izbie refleksji. – Wygląda to mniej więcej tak, że pani marszałek jakby nie przyjmuje do wiadomości, że może się wydarzyć jakakolwiek rotacja – mówił nam jeden z senatorów. – Podobno to ma być ostatnia kadencja Małgorzaty Kidawy-Błońskiej w parlamencie i Tusk obiecał jej, że zakończy swoją misję publiczną godnie, na stanowisku marszałka – dodawał inny polityk.

Cała układanka senacka ma to do siebie, że albo ruszamy wszystko, albo nie ruszamy niczego. Od razu odezwałyby się głosy, że może trzeba przy okazji wymienić wicemarszałków, np. budzącego coraz większe kontrowersje Michała Kamińskiego z PSL

jeden z senatorów na temat ewnetualnych zmian w prezydium izby

Wówczas Małgorzata Kidawa-Błońska nie znalazła czasu na rozmowę z „Rzeczpospolitą”. Do ewentualnej rotacji odniosła się za to w Radiu Zet. –  Dokładnie w dniu, kiedy będzie mijał ten czas (13 listopada – red.), dowiem się od moich kolegów, od szefa mojej partii, jakie są dalsze losy – mówiła. Jednak szybko dodała, że chciałaby „pozostać na tym stanowisku kolejne lata”. – Bo bardzo dużo ciekawych rzeczy rozpoczęliśmy w Senacie. Senat musiał zmienić swoją pracę, bo teraz działamy trochę w innych warunkach niż w poprzedniej kadencji – zaznaczała.

Czytaj więcej

Kidawa-Błońska: Żyjemy w kraju, w którym upadły zasady, a rządzący są bezkarni

Na czym polega tajemnica sukcesu Kidawy-Błońskiej, która wbrew zapisom w umowie koalicyjnej zostanie marszałkiem na dłużej? – Po prostu Tuskowi dobrze się współpracuje z panią marszałek – mówi jeden z polityków i zauważa, że premier ją dobrze zna, bo przez kilka miesięcy w 2014 r. była rzecznikiem prasowym jego rządu. – Poza tym Kidawa-Błońska ma nie tylko polityczne atuty. W drzewie genealogicznym ma słynnych polityków międzywojennych, jej mężem jest znany reżyser Jan Kidawa-Błoński Ona się po prostu nadaje na funkcje reprezentatywne – dodaje.

Reklama
Reklama

Wśród kandydatów na funkcję marszałka wymieniano m.in. Tomasza Grodzkiego i Rafała Grupińskiego.

Mimo to na objęcie jej stanowiska nie brakowało chętnych w senackim klubie KO. Jedną z osób, której nazwisko najczęściej pojawia się na giełdzie kandydatów, jest Tomasz Grodzki, który w 2019 roku został marszałkiem Senatu, po tym, gdy ówczesnej opozycji udało się sensacyjnie odbić izbę refleksji z rąk PiS. Wśród kandydatów na następcę Kidawy-Błońskiej wymieniano też Rafała Grupińskiego, bliskiego współpracownika Donalda Tuska, który obecnie jest wicemarszałkiem Senatu, Sławomira Rybickiego, przewodniczącego Komisji Regulaminowej, Etyki i Spraw Senatorskich, czy Haliny Biedy, sekretarza klubu senackiego KO i senatorki z Bytomia.

Za kandydaturą tej ostatniej miał przemawiać fakt, że pochodzi ze Śląska. – Działacze z tego regionu uważają, że ich województwo po odejściu Borysa Budki z funkcji ministra aktywów państwowych jest niedowartościowane w podziale stanowisk – wyjaśniał nam jeden z polityków. Z kolei Rafał Grupiński miał być forsowany przez Grzegorza Schetynę, który zdaje sobie sprawę, że z uwagi na dawny konflikt z Tuskiem sam nie miałby szans na fotel marszałka Senatu.

Kierownik Tusk zażądał jedności wobec wroga, jakim jest prezydent Karol Nawrocki i prezes PiS Jarosław Kaczyński

jeden z polityków wyjaśniający, dlaczego nie doszło do rotacji

Dlaczego żadna z tych osób nie została marszałkiem? – Po prostu żadna frakcja nie ma absolutnej większości w KO w Senacie. Poza tym kierownik Tusk zażądał jedności wobec wroga, jakim jest prezydent Karol Nawrocki i prezes PiS Jarosław Kaczyński. Nie zakazał wprost zmian, ale nie dał też na nie zielonego światła – mówi jeden z polityków. – Szkoda, bo to jest najmniej aktywny Senat w historii. Bez inicjatywy, bez dyskusji, w zasadzie bez prawa do zgłaszania poprawek – dodaje.

Jeden z senatorów mówi, że wobec braku wyraźnej zgody Tuska na rotację, gra o fotel marszałka Senatu w zasadzie nigdy nie ruszyła. – Pojawiały się jakieś nazwiska na giełdzie, ale to była giełda raczej medialna, spekulacja zewnętrzna bez głębszego uzasadnienia – dodaje.

Zaś jeden z naszych rozmówców z klubu KO przekonuje, że Tusk od początku przewidywał, że żadnej rotacji nie będzie. – Wpisał ten punkt do umowy koalicyjnej, by ładnie to wyglądało. Mówiąc wprost, by Hołowni i Czarzastemu nie było smutno, że są tylko na pół kadencji. Zamysł od początku był taki, że Kidawa-Błońska zostaje do końca, no chyba że nastąpi coś niespodziewanego, co da powody polityczne do przeprowadzenia tej zmiany. I nic takiego nie nastąpiło – dodaje.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Polityka
Co wywołało awanturę o reformę PIP? Znamy kulisy wydarzeń na obradach rządu
Polityka
Sześć pytań o 2026 rok w polskiej polityce. Od pokoju na Ukrainie do polexitu
Polityka
Pierwszy sondaż w nowym roku: Co trzeci Polak głosuje na KO
Materiał Promocyjny
Technologie, które dziś zmieniają biznes
Polityka
Minister o ataku zimy: Nie zawsze da się szybko eliminować skutki żywiołu
Materiał Promocyjny
Lojalność, która naprawdę się opłaca. Skorzystaj z Circle K extra
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama