Sejm, 13 listopada, czwartek. W sali 101, gdzie zwykle odbywają się konferencje prasowe, marszałek Sejmu Szymon Hołownia prezentuje raport „Sejm bez barierek”. To podsumowanie dwóch lat jego pracy. Na spotkaniu liczne grono sejmowych dziennikarzy i fotoreporterów, którzy będą – co było słychać w kuluarach – bardzo dobrze wspominać pracę z marszałkiem i jego zespołem. Hołownia otworzył m.in. korytarz marszałkowski dla mediów i usunął bardzo liczne uciążliwości z czasów PiS.
Kilka godzin później zamyka się kolejny etap realizacji umowy koalicyjnej: Hołownia podpisuje rezygnację. Co dalej? Nadchodzi czas Włodzimierza Czarzastego. Najpierw jednak – 18 listopada – kluczowe dla całej koalicji głosowanie nad powołaniem nowego marszałka Sejmu. Wszystko wskazuje na to, że Czarzasty uzyska poparcie większości, choć być może kilku posłów się wyłamie. Pomimo tego, w Sejmie wyczuwa się napięcie przed kluczowym dla koalicji tygodniem, chociaż na pewno jest ono dużo mniejsze niż jeszcze kilka miesięcy temu. Zmiana na fotelu marszałka może mieć jednak fundamentalne znaczenie dla kohabitacji z prezydentem Karolem Nawrockim i samej Nowej Lewicy.
Najpierw rotacja marszałków, później zmiana w rządzie
Napięcie towarzyszące głosowaniu w sprawie nowego marszałka wzięło się m.in. z sygnałów z partii Szymona Hołowni (i od niego samego). Mówiło się, że do rotacji może nie dojść, jeśli Polska 2050 nie dostanie najpierw teki wicepremiera – chodzi o awans Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz, minister funduszy i polityki regionalnej.