Reklama

Włodzimierz Czarzasty będzie skrzydłowym Donalda Tuska? Koniec miękkiej gry w Sejmie

Drugą połowę kadencji zdominuje wojna totalna koalicji rządowej z prezydentem Karolem Nawrockim. Do boju dołącza nowy silny gracz. Sejm będzie teraz areną walki, bo Włodzimierz Czarzasty ma zupełnie inny polityczny temperament niż Szymon Hołownia i jego współpraca z Donaldem Tuskiem ułoży się zdecydowanie inaczej.

Publikacja: 17.11.2025 17:14

Włodzimierz Czarzasty będzie skrzydłowym Donalda Tuska? Koniec miękkiej gry w Sejmie

Foto: PAP/Paweł Supernak

Sejm, 13 listopada, czwartek. W sali 101, gdzie zwykle odbywają się konferencje prasowe, marszałek Sejmu Szymon Hołownia prezentuje raport „Sejm bez barierek”. To podsumowanie dwóch lat jego pracy. Na spotkaniu liczne grono sejmowych dziennikarzy i fotoreporterów, którzy będą – co było słychać w kuluarach – bardzo dobrze wspominać pracę z marszałkiem i jego zespołem. Hołownia otworzył m.in. korytarz marszałkowski dla mediów i usunął bardzo liczne uciążliwości z czasów PiS.

Reklama
Reklama

Kilka godzin później zamyka się kolejny etap realizacji umowy koalicyjnej: Hołownia podpisuje rezygnację. Co dalej? Nadchodzi czas Włodzimierza Czarzastego. Najpierw jednak – 18 listopada – kluczowe dla całej koalicji głosowanie nad powołaniem nowego marszałka Sejmu. Wszystko wskazuje na to, że Czarzasty uzyska poparcie większości, choć być może kilku posłów się wyłamie. Pomimo tego, w Sejmie wyczuwa się napięcie przed kluczowym dla koalicji tygodniem, chociaż na pewno jest ono dużo mniejsze niż jeszcze kilka miesięcy temu. Zmiana na fotelu marszałka może mieć jednak fundamentalne znaczenie dla kohabitacji z prezydentem Karolem Nawrockim i samej Nowej Lewicy. 

Najpierw rotacja marszałków, później zmiana w rządzie 

Napięcie towarzyszące głosowaniu w sprawie nowego marszałka wzięło się m.in. z sygnałów z partii Szymona Hołowni (i od niego samego). Mówiło się, że do rotacji może nie dojść, jeśli Polska 2050 nie dostanie najpierw teki wicepremiera – chodzi o awans Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz, minister funduszy i polityki regionalnej.

Reklama
Reklama

Spekulowano więc, że Czarzastemu zabraknie głosów. Dziś na to się nie zanosi. – My się wywiązujemy ze swoich zobowiązań i premier też się wywiąże ze swoich – powiedział Hołownia dziennikarzom w czwartek w Sejmie. I zapewnił, że wielokrotnie o tym rozmawiał z Donaldem Tuskiem. To sprawia zaś, że lider Nowej Lewicy może spokojnie przygotowywać się do objęcia funkcji, którą będzie pełnił aż do wyborów. 

– Głosy będą – słyszymy w Sejmie o większości dla Czarzastego. Z kolei Hołownia – jeśli nie przeniesie się do ONZ, o co zabiega – ma pozostać w Sejmie jako wicemarszałek. To ważne dla koalicji, aby zmiana była płynna i bezproblemowa. Jednak – jak dowiedziała się w piątek „Rzeczpospolita” – stanowisko wysokiego komisarza Narodów Zjednoczonych do spraw uchodźców jest jak najbardziej w zasięgu ustępującego marszałka Sejmu. Znalazł się bowiem na tzw. krótkiej liście kandydatów, a poparcie polskiego MSZ jest dla niego nie do przecenienia.

Czytaj więcej

Szymon Hołownia na krótkiej liście kandydatów na komisarza ONZ

Marszałek Włodzimierz Czarzasty skrzydłowym premiera Donalda Tuska w kohabitacji z prezydentem Karolem Nawrockim 

W Sejmie huczy od plotek dotyczących kadr nowego marszałka – szefem kancelarii Włodzimierza Czarzastego ma zostać Marek Siwiec, o czym jako pierwszy napisał Klaudiusz Slezak z Radia Nowy Świat. Ale pytanie brzmi, jaką misję wytyczy sobie Czarzasty na najbliższe dwa lata.

Z informacji „Rzeczpospolitej” wynika, że lider Nowej Lewicy stawia sobie dwa cele. Po pierwsze, kohabitację z prezydentem Karolem Nawrockim. Sejm będzie teraz areną walki. Konflikt rządu z Pałacem – o praworządność, ceny energii itd. – eskaluje. Nawrocki kieruje do parlamentu kolejne projekty ustaw. Czarzasty ma zupełnie inny polityczny temperament niż Hołownia. I może być bardziej skłonny, by w imię harmonijnej współpracy koalicyjnej grać w rządowej drużynie jako „skrzydłowy” ciężkiej politycznej wagi. – Wojsko musi być sprawne, a nie Nawrockie. Niech się pan nie bawi nominacjami wojskowymi – mówił Czarzasty 2 listopada do prezydenta.

Reklama
Reklama

Po drugie, marszałek Sejmu jako lider Nowej Lewicy będzie też w naturalny sposób najbardziej eksponowanym politykiem swojej partii w newralgicznym okresie przedwyborczym. Już teraz przy Wiejskiej powoli ruszają spekulacje na temat list, miejsc, układów koalicyjnych. – Hołownia postawił na pierwsze dwa lata z myślą o kampanii prezydenckiej, Czarzasty będzie czyścił i kształtował pole dla Lewicy na czas wyborów parlamentarnych – mówi nasz informator z sejmowych kuluarów. 

Dla Lewicy ważna jest m.in. ustawa o związkach partnerskich (przekształcona w toku rządowych negocjacji w ustawę o statusie osoby najbliższej) oraz kolejne projekty w obszarze gospodarki, mieszkalnictwa i rynku pracy. Na horyzoncie – już za kadencji Czarzastego – jest bój sejmowy o ustawę wzmacniającą Państwową Inspekcję Pracy. Marszałek poza wpływem na proces legislacyjny ma ogromne możliwości symboliczne, wizerunkowe i medialne, które może wykorzystywać na korzyść swojej formacji. A że Czarzasty to niezwykle zręczny i doświadczony polityk, to można się spodziewać, że będzie z tych możliwości skrzętnie korzystać. 

Nową Lewicę czekają wybory nowego lidera 

Za miesiąc, 14 grudnia, Nowa Lewica wybierze na kongresie nowe władze. Obecnie trwają lokalne i regionalne wybory w partii. A po zmianach w statucie i likwidacji wewnętrznych frakcji zamiast dwóch współprzewodniczących będzie tylko lider lub liderka całej formacji.

Obecnie współprzewodniczącymi są formalnie Włodzimierz Czarzasty i Robert Biedroń. Pierwszy publicznie nie ogłosił jeszcze, że będzie kandydować, chociaż większość rozmówców „Rz” w partii tego się właśnie spodziewa. Jeśli tak zrobi, to będzie murowanym faworytem do utrzymania władzy. Wcześniej o kandydowaniu mówiło szereg osób, w tym wicepremier Krzysztof Gawkowski, szefowa resortu pracy Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, poseł Tomasz Trela. W rozmowie z „Rzeczpospolitą” o tym, że jest gotów kandydować, mówił też minister nauki Marcin Kulasek, chociaż on akurat zastrzegł, że zrobi to tylko wtedy, jeśli dotychczasowy lider kandydować nie będzie

Za kulisami wybrzmiewa pytanie, czy Czarzasty zdoła połączyć wymagające czasu stanowisko marszałka Sejmu z liderowaniem partii tak dużej jak Nowa Lewica. Sekwencja jest następująca: najpierw rotacja, później wybory wewnętrzne. A w 2026 r. – przygotowania do wyborów parlamentarnych. Za rok o tej porze partie będą już je prowadzić pełną parą. Lewica jest w dużo bardziej komfortowej sytuacji niż PSL czy Polska 2050, bo w większości sondaży jest ponad progiem. Nie wiadomo, czy dojdzie do ponownego zjednoczenia na listach z partią Razem, która z kolei właśnie pozbyła się ze swoich szeregów posłanki Pauliny Matysiak. Teoretycznie ułatwia to bowiem rozmowy Czarzastego z Adrianem Zandbergiem.

Foto: Paweł Krupecki

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Polityka
Co wywołało awanturę o reformę PIP? Znamy kulisy wydarzeń na obradach rządu
Polityka
Sześć pytań o 2026 rok w polskiej polityce. Od pokoju na Ukrainie do polexitu
Polityka
Pierwszy sondaż w nowym roku: Co trzeci Polak głosuje na KO
Materiał Promocyjny
Technologie, które dziś zmieniają biznes
Polityka
Minister o ataku zimy: Nie zawsze da się szybko eliminować skutki żywiołu
Materiał Promocyjny
Lojalność, która naprawdę się opłaca. Skorzystaj z Circle K extra
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama