Z tego artykułu się dowiesz:
- Dlaczego Najwyższa Izba Kontroli wstrzymała kontrolę Instytutu Pamięci Narodowej pod kierownictwem Karola Nawrockiego?
- Jakie były kluczowe zarzuty wobec zarządzania finansami w IPN podczas prezesury Nawrockiego?
- Co ujawniono w niewydanym raporcie NIK dotyczącym nieprawidłowości w IPN?
- Czy polityczne motywy mogły wpłynąć na zawieszenie publikacji raportu NIK dotyczącego IPN?
- Jakie spekulacje pojawiają się wokół przyszłości kontroli NIK w Instytucie Pamięci Narodowej?
Na pierwszym posiedzeniu Kolegium NIK z Mariuszem Haładyjem miała stanąć kontrola Instytutu Pamięci Narodowej z czasów prezesury Karola Nawrockiego. Sprawa została zdjęta z porządku obrad. Mariusz Haładyj zarządził, żeby ją odłożyć – dowiedziała się „Rzeczpospolita”.
Kontrola w IPN była realizowana w okresie kampanii wyborczej i – jak przekazał nam Marian Banaś, były już prezes NIK – „została zaplanowana wcześniej” i „nie miała nic wspólnego z wyborami prezydenckimi”. Źródła „Rzeczpospolitej” w Instytucie Pamięci Narodowej potwierdzają, że kontrola była „dogłębna”. – Kierownictwo czuło, że kontrolerzy zadają trafne pytania – mówi nam pracownik IPN. Raport, mimo że gotowy, światła dziennego jednak nie ujrzał.
Raport NIK po kontroli w IPN jest już gotowy, ale nie został podpisany
– To była kontrola planowa, rozpoczęta jeszcze, kiedy pan Nawrocki w ogóle nie był brany pod uwagę jako kandydat. Już ją przeprowadziliśmy, jest na finiszu. Wyniki będą opublikowane w październiku, jeszcze w tym roku – mówił na początku września w rozmowie z „Rzeczpospolitą” Marian Banaś.
Część informacji wyciekła już w maju. Raport – do którego dotarł wtedy TVN24 – wykazał szereg nieprawidłowości, w tym m.in. brak gospodarnego wydatkowania pieniędzy oraz naruszenie zasad rzetelnego ich rozliczania. „Prezes IPN, zarządzając środkami publicznymi, wydał 29 814 tys. zł (prawie 30 mln zł) z naruszeniem przepisów prawa, niecelowo, nierzetelnie lub niegospodarnie” – mogliśmy wówczas przeczytać. Jak informował TVN24, „Karol Nawrocki bezpłatnie korzystał z pokoju gościnnego, a dyrektorzy z Gdańska, których sprowadził, zlecali zamówienia znajomym”. W grupie ponad 40 proc. losowo wybranych wydatków NIK znalazła poważne nieprawidłowości. I złożyła zawiadomienie do prokuratury dotyczące niegospodarnego wydatkowania przez prezesa IPN i dyrektor generalną.
Wcześniej, jak pisała „Rzeczpospolita”, w maju 2024 r. IPN otworzył Centralny Przystanek Historia. Za 2 mln zł kupił sprzęt i meble, poświadczył odebranie towaru, choć go nie było, oraz przedłożył sfałszowany dokument kontrolerom NIK. Rząd planował cięcia finansowe w IPN. Jednak to nie wszystko.
W IPN za prezesury Karola Nawrockiego było dużo nieprawidłowości
IPN w maju tak opisywał przebieg kontroli NIK: „Działania kontrolne były prowadzone na niespotykaną dotąd skalę, odbiegały zasadniczo od dotychczasowych kontroli, które NIK przeprowadzał w IPN co roku. Mimo że paraliżowały prowadzenie działalności merytorycznej, pracownicy IPN rzetelnie i cierpliwie odpowiadali na każde zadane pytanie. Udzielono szczegółowych wyjaśnień na ponad 4 tys. pytań zadanych przez kilkudziesięciu kontrolerów Izby, przekazano 54 tys. kopii uwierzytelnionych za zgodność z oryginałem dokumentów. Udostępniono kilka tysięcy dowodów księgowych, a także dokumentację kilkudziesięciu postępowań przetargowych (...) Do obsługi merytorycznej kontroli zaangażowanych było ponad 200 pracowników w całym kraju”.
Czytaj więcej
Sejm powołał w piątek Mariusza Haładyja na nowego prezesa Najwyższej Izby Kontroli. To dotychczasowy szef Prokuratorii Generalnej RP.
Instytut zgłosił zastrzeżenia do wystąpienia pokontrolnego i nie zgodził się z „subiektywnymi zarzutami”. Ówczesny rzecznik IPN dr Rafał Leśkiewicz (obecnie w tej roli reprezentuje prezydenta RP Karola Nawrockiego) uważał, że „udostępnienie mediom wyników kontroli NIK, bez oficjalnego stanowiska Instytutu Pamięci Narodowej, odbieramy jako element gry politycznej, skierowanej przeciwko prezesowi, kandydującemu w wyborach na urząd prezydenta RP.”
– Jesteśmy zobowiązani do tajemnicy kontrolerskiej. Zasada jest taka, że dopóki nie opublikujemy całości raportu i wszystkie procedury odwoławcze się nie odbędą, to nie mamy prawa ujawniać wyników kontroli. Ale to niebawem się skończy i opinia publiczna również się dowie, jak ta sytuacja wyglądała – mówił na początku września Banaś w rozmowie z „Rzeczpospolitą”.
Publikacja raportu może się jednak opóźnić, a to oznacza, że opinia publiczna nieprędko się dowie, jakie były wyniki kontroli NIK w IPN. Inna sprawa, że Banaś raportu nie podpisał. W Izbie słyszymy, że „nie zdążył.” – Były poważne zastrzeżenia do IPN, ale kontrola nie została podpisana – mówi nam źródło w NIK.
Czytaj więcej
Prezes IPN może sobie dobierać współpracowników, ale nie może zapominać, że to nie jest jego prywatna instytucja, tylko urząd finansowany z pienięd...
Z ustaleń „Rz” wynika, że raport jest bardzo niekorzystny dla Karola Nawrockiego. – Dotychczasowe informacje o nadużyciach finansowych w IPN za Nawrockiego to „pikuś” przy tym, co odkryli kontrolerzy NIK – komentuje źródło „Rzeczpospolitej” w Izbie.
W Instytucie nasi rozmówcy są zaskoczeni, że wciąż nie są publikowane całościowe ustalenia pokontrolne, skoro „IPN został mocno przetrzepany przez NIK”. – Nerwowość w Instytucie podczas kontroli była uzasadniona – słyszymy w NIK. Dlaczego więc raport i wyniki pokontrolne nie są publikowane?
Czy nowy prezes NIK dostał polecenie, żeby nie zajmować się IPN Nawrockiego?
– Prawdopodobnie to decyzja polityczna. I niejedyna sprawa, która po zmianie prezesa została wstrzymana – dowiadujemy się w NIK. Wstrzymanie publikacji raportu tłumaczone jest błędami formalnymi. – Nie czarujmy się: to tak bardzo pojemne sformułowanie, że łatwo można się nim zasłonić. W NIK wszyscy są zaskoczeni, że sprawa została wstrzymana – słyszymy przy Filtrowej 57. „Wstrzymana” czy zatrzymana? Na to pytanie odpowiedzi nie dostajemy, gdyż Mariusz Haładyj nie udziela wywiadów i „w najbliższym czasie nie planuje aktywności medialnych”. Czy sprawa ma aspekt polityczny?
– Jestem zaskoczony takim obrotem sprawy – mówi nam jeden z liderów partii w koalicji rządowej, który zastanawia się, czy to część tajnego porozumienia między premierem a prezydentem. Nowy szef NIK to człowiek Macieja Berka, ministra nadzoru nad wdrażaniem polityki Rady Ministrów, bliskiego współpracownika Donalda Tuska. Haładyj jest uważany za państwowca i zdobył poparcie w Sejmie również polityków PiS, mimo że ci mieli wcześniej swojego kandydata na prezesa NIK Tadeusza Dziubę (zrezygnowali w ostatniej chwili). – To, że PiS wycofało się i poparło kandydata Tuska było zaskakujące – mówi „Rz” jeden z posłów Lewicy. Za kandydaturą Haładaja głosowało 421 posłów, tylko 4 było przeciw, a 6 wstrzymało się od głosu.
Czytaj więcej
Prezydentowi zależy, żeby w Instytucie Pamięci Narodowej zastąpił go jego bliski współpracownik. Koalicja 15 października zapowiada, że nie zgodzi...
Czy zawieszenie publikacji raportu pokontrolnego dotyczącego IPN to w istocie część porozumienia między Kancelarią Premiera a Pałacem Prezydenckim? – A może Tuskowi zależy, żeby wytworzyć pozór rozmów i porozumienia z prezydentem za plecami Jarosława Kaczyńskiego? W tym środowisku łatwo wbić klin i poróżnić prezesa z prezydentem, co widzieliśmy już na przykładzie relacji Kaczyńskiego z Dudą – mówi nam jeden z wicemarszałków Sejmu.
Czy sprawa kontroli NIK w IPN całkowicie spadła z agendy za prezesury Haładyja? Z informacji „Rzeczpospolitej” wynika, że „temat jest rozwojowy i nic nie jest jeszcze przesądzone”.