Reklama

Rakiety, drony, antyzachodni sojusznicy – wielka parada Xi Jinpinga

Chiński przywódca rzucił w środę wyzwanie USA. Wydaje się, że Donald Trump zrozumiał

Publikacja: 03.09.2025 14:39

Parada wojskowa w Pekinie

Parada wojskowa w Pekinie

Foto: REUTERS/Maxim Shemetov

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Czy w Pekinie uformował się antyzachodni sojusz?
  • Które państwa i dlaczego były reprezentowane przez przywódców na paradzie?
  • Jakie nowe technologie wojskowe zostały zaprezentowane podczas parady?
  • Jaka jest rola Chin w konflikcie między Rosją a Ukrainą?
  • Na jakie wyzwania ekonomiczne i polityczne natrafiają Chiny we współpracy z Rosją?

„Przekażcie proszę moje serdeczne pozdrowienia Władimirowi Putinowi i Kim Dzong Unowi, póki szykujecie spisek przeciw Stanom Zjednoczonym” – napisał amerykański prezydent w swojej sieci społecznościowej Social Truth. Dokładnie wtedy Xi Jinping objeżdżał swoje wojska, zebrane w centrum Pekinu na paradę.

– W ogóle mnie to nie niepokoi – odpowiadał jednak kilka godzin wcześniej Trump na pytanie, czy w Chinach nie formuje się sojusz przeciw Ameryce. Ale 5 września mija kolejny termin, jaki Amerykanin wyznaczył Władimirowi Putinowi na rozpoczęcie rozmów pokojowych z Ukrainą. Teraz zaś Rosjanin ma jawne poparcie Chin i Korei Północnej.

Trybuna defilady w Pekinie: trzech przywódców, których połączyła rosyjska wojna z Ukrainą

Ogromna, pekińska parada wojskowa z okazji 80. rocznicy zakończenia drugiej wojny światowej w Azji była zwieńczeniem czterodniowych imprez mających pokazać światu polityczną i wojskową siłę Chin. Zarówno na szczycie Szanghajskiej Organizacji Współpracy w portowym Tianjinie, jak i na pekińskiej trybunie zebrało się ponad 20 przywódców różnych państw.

Czytaj więcej

Azja: Arcyrywale pogodzą się, by wspólnie przeciwstawić się Trumpowi?
Reklama
Reklama

W Tianjinie głównym gościem Xi był premier Indii Narendra Modi, kraju – rywala Chin. Ale Hindus nie przyjechał do Pekinu na pokaz sił chińskiej armii i jej najnowszych broni. Zaledwie w maju indyjska armia walczyła z pakistańską, uzbrojoną właśnie przez Chińczyków i wynik starcia nie był zadowalający dla Hindusów, używających broni własnej i zachodniej.

Na obu imprezach gościem honorowym (a w Pekinie już głównym) był Władimir Putin. – Przyjmowano go, jakby nie było wojny – smutno podsumowali ukraińscy eksperci. Zachodni zaś mówili o „przyjęciu pełnym entuzjazmu”, nie tylko ze strony gospodarzy, ale i zagranicznych gości.

Na pekińskiej trybunie – wraz z północnokoreańskim liderem Kim Dzong Unem i samym gospodarzem – był najważniejszy. Wszystkich trzech połączyła wojna w Ukrainie: Putin ją rozpoczął i prowadzi, Xi Jinping wspiera go ekonomicznie, a Kim Dzong Un – militarnie. Według południowokoreańskiego wywiadu w walkach z Ukraińcami zginęło prawdopodobnie 2 tys. żołnierzy Kima (oficjalnie przyznaje się do straty tylko 600). Niezależnie od wielkości strat lider koreańskich komunistów zamierza wysłać do Rosji kolejne oddziały – do 6 tys. żołnierzy.

Pozostali goście na trybunie znaleźli się tam – tak, jak i na szczycie w Tianjinie – szukając oparcia w Pekinie przeciw „hegemonistycznej polityce” USA i Zachodu. Xi Jinping, który chyba jako jedyny przywódca skutecznie sprzeciwił się celnej polityce Trumpa, nie zawiódł oczekiwań. Pekiński pokaz wojskowej siły był największym spośród tegorocznych: defilad w Moskwie i Waszyngtonie.

Parada i chińskich uzbrojenie – i pierwsza, i drugie mają dorównać amerykańskim

Wszystkie trzy państwa świętowały swoje zwycięstwo w drugiej wojnie światowej, naciągając historię. Rosja przywłaszczyła sobie triumf nieistniejącego już ZSRR, USA próbują udowodnić, że to one wygrały tamtą wojnę, mimo iż w Europie militarnie zwyciężył ZSRR, a nie Stany. Chiny zaś dopiero pod rządami Xi Jinping zaczęły odwoływać się do zwycięstwa nad Japonią w długotrwałej wojnie (dwa razy dłuższej niż wojna światowa). 3 września uznany został za państwowe święto w 2014 roku, a pierwsza parada wojskowa odbyła się rok później.

Przy tym oficjalna propaganda Pekinu nie wspomina, że Tokio zostało ostatecznie pokonane przez USA, a w samych Chinach główną siłą wojskową walczącą z Japończykami była armia nacjonalistycznego Kuomintangu, a nie rządzących obecnie komunistów.

Reklama
Reklama

Na placu Tiananmen po raz pierwszy pokazano w środę pełną „triadę” chińskiej armii, czyli rakiety mogące przenosić głowice jądrowe, a wystrzeliwane z ziemi, powietrza i spod wody. Na korpusach pocisków widniały oznaczenia w alfabecie łacińskim, którego nikt w Chinach nie rozumie. Ale były one nie dla Chińczyków, lecz europejskich obserwatorów – to ich miały przekonać, jaką siłą dysponuje Xi Jinping.

Czytaj więcej

Dyplomacja i parada wojskowa: pokaz chińskiej potęgi

Najnowsza rakieta DF-5C, która przejechała przez plac, ma 10 głowic niezależnie naprowadzanych na cele. Ale w wyścigu zbrojeń atomowych Pekin znacznie odstaje od Moskwy i Waszyngtonu. Jego siły jądrowe, mierzone właśnie ilością głowic, stanowią ok. 1/6 arsenału amerykańskiego czy rosyjskiego. Xi Jinping stara się zwiększyć go dwukrotnie, choć i to nie da Chinom parytetu z dwoma pozostałymi mocarstwami.

Jednak na defiladzie chińska armia – po raz kolejny od parady w 2019 roku – udowodniła, że jest najlepsza w dronach. Bezzałogowe helikoptery, potężne drony morskie zdominowały przemarsz. Nikt nie miał wątpliwości co do możliwości Chińczyków w tej dziedzinie. Są oni bowiem głównym dostarczycielem dronów na front wojny w Ukrainie. Sprzedają je obu armiom, mimo demonstracyjnej przyjaźni Xi Jinpinga z Władimirem Putinem.

Antyzachodni sojusz pełen sprzeczności i niedopowiedzeń

Eksperci wojskowi czekali jednak na pokaz innego uzbrojenia – laserowego. Obecnie uważane jest za te, które mogłoby dać przewagę w ewentualnym konflikcie, umożliwiając zwalczanie małym kosztem rozpowszechnionych dronów. Na ukraińskim froncie pojawił się podobno w rosyjskich oddziałach chiński zestaw laserowy zwany przez zachodnich specjalistów Silent Hunter, przeznaczony właśnie do zestrzeliwania dronów. Na Tiananmen Chińczycy pokazali pełną gamę takiej broni. – Jeśli chodzi o szybkość rozwoju (laserowego uzbrojenia) Chiny wyprzedzają USA – uznał ekspert Jared Keller.

Czytaj więcej

Wielka parada wojskowa w Pekinie: Jaką broń zaprezentowali Chińczycy?
Reklama
Reklama

Mimo iż chińska armia nie walczyła od 1979 roku (gdy najechała Wietnam) Chiny, wsparte przez Rosję i Koreę Północną, mogą stać się znacznym zagrożeniem dla USA. A chińskiej broni nie wolno nie doceniać, co udowodnił majowy konflikt pakistańsko-indyjski.

Po pekińskiej paradzie wszyscy będą próbowali odgadnąć, czy poza symbolicznymi gestami (jak zaproszenie na najważniejsze miejsca na trybunie) trzy państwa zawarły jakieś porozumienia wojskowe. „Obecnie wspólne, trójstronne manewry wojskowe Rosji, Chin i Korei Północnej wydają się nieuniknione” – sądzi amerykański ekspert Youngjun Kim, podsumowując zbliżenie tych krajów z powodu wojny Rosji z Ukrainą.

Jednak polityczna i militarna demonstracja przysłoniła w ciągu czterech dni rzeczywistość. Memorandum o budowie gazociągu z Rosji do Chin nie precyzuje na przykład, kto za nią zapłaci, ani jaka będzie cena surowca (a Chiny chcą ok. 1/3 mniejszą niż w rosyjskich dostawach do Europy). Mimo serdecznego przyjęcia Putina, Chińczycy nie zgodzili się na jedną z najprostszych rzeczy – używanie chińskich kart płatniczych UnionPay w Rosji i rosyjskich Mir w Chinach. Chińskie banki bowiem zbyt boją się zachodnich sankcji, by zgodzić się na to.

Polityka
Co się stało na Grenlandii? Donald Trump wysłał tam amerykański statek szpitalny
Materiał Promocyjny
Jak osiągnąć sukces w sprzedaży online?
Polityka
Ukraina odpowiada na groźby Węgier i Słowacji: Postawcie ultimatum Kremlowi
Polityka
Ambasador USA o aneksji Bliskiego Wschodu przez Izrael: Nie miałbym nic przeciwko
Polityka
Gen. Polko ostro o Radzie Pokoju Trumpa: Człowiek nie wiedział czasem, gdzie oczy podziać
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama