Szymon Hołownia lubi mówić, że jako polityk wielokrotnie przeżywał już swoją polityczną śmierć. I że ma kilka żyć – niczym kot. Jest pewne, że jedno z tych politycznych żyć zużył w ostatnich tygodniach. To oczywiście konsekwencja jego rozmów z Adamem Bielanem i Jarosławem Kaczyńskim. Koalicjanci Polski 2050 powtarzają: „Niesmak pozostał” – jak to ujął niedawno w programie Rzecz o Polityce wicemarszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty.
Hołownia ma realny problem: jego elektorat głosował w 2023 r. na Trzecią Drogę w wielu przypadkach zgodnie z hasłem „Albo Trzecia Droga, albo trzecia kadencja PiS”. Dla tych ludzi nocne rozmowy z Kaczyńskim – nawet jeśli dotyczyły tylko historii Polski i tematów geopolitycznych – mogły być szokiem. Tak samo jak dla licznych polityków Polski 2050 w Sejmie. Szymon Hołownia być może znalazł się dziś w największym zakręcie swojej politycznej kariery. Najnowszy sondaż United Surveys dla WP.pl pokazuje, że gdyby wybory odbyły się dziś, ta partia uzyskałaby tylko 2,8 proc. głosów (spadek o 1,6 pkt proc.).
Czytaj więcej
Jarosławowi Kaczyńskiemu udało się zdjąć z siebie anatemę koalicji. I właśnie to było głównym celem jego nocnego spotkania z Szymonem Hołownią w mi...
Wyjście pierwsze: Wyciszenie kontrowersji i powrót do stabilnej kohabitacji z premierem Tuskiem
Nie ma już pewności, że premier Donald Tusk pozostanie szefem rządu aż do końca tej kadencji Sejmu. Ale na pewno w PO będzie rozgrywającym jeszcze przez długie lata – tak samo jak Jarosław Kaczyński w swoim obozie. Hołownia może więc spróbować zwrotu w kierunku Tuska i koalicji rządzącej – wyciszyć kontrowersje, które generuje nie tylko on, ale też np. Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz – i co najwyżej ogólnie rywalizować z Tuskiem o jego elektorat, jednak daleko od PiS. To jasne, że partie koalicyjne nie tylko szukają swoich własnych „rynków zbytu”, ale też częściowo konkurują o tego samego wyborcę.
Czytaj więcej
Widmo rządu mniejszościowego zaczyna krążyć po Warszawie. Donald Tusk grozi publicznie jednemu z koalicjantów, a w stolicy nikt nie wierzy, że odkł...
Przed rozmowami z Kaczyńskim – które, oczywiście, nigdy nie miały ujrzeć światła dziennego – walka o rozczarowanych wyborców PO mogłaby być dla Hołowni prostsza. Ale po tym i po tym, jak sprzeciwił się uczestnictwu w rozgrywce dotyczącej wyborów i Zgromadzenia Narodowego 6 sierpnia, rywalizacja o elektorat PO stała się dla niego i jego partii trudniejsza. Nawet przed ujawnieniem informacji o spotkaniu z liderem PiS Hołownia miał w tym elektoracie „pod górkę”. Ten kurs prowadzi najpewniej do wspólnej listy z Tuskiem – jako nowy junior partner, na wzór Nowoczesnej. Co zostaje jako opcja numer dwa?
Wyjście drugie: Dalszy kurs na zderzenie i być może opuszczenie koalicji
Rola Szymona Hołowni w kryzysie wokół wyborów prezydenckich w 2025 roku może kiedyś zostać porównana do roli, jaką pełnił Jarosław Gowin podczas kryzysu wokół tzw. wyborów kopertowych w 2020 roku. Hołownia może pójść ścieżką Gowina: krytykować rząd, w którym jego partia zasiada. Gowin jako wicepremier przez dłuższy czas blokował niektóre projekty Kaczyńskiego w ramach dawnej Zjednoczonej Prawicy, wpływał też korzystnie na wizerunek tamtego obozu jako przedstawiciel umiarkowanej prawicy.
Czytaj więcej
Spory personalne i merytoryczne w każdej koalicji to nic nowego. Polityka to przecież wieczny i nieustanny konflikt na różnych poziomach. Dla obecn...
Ostatecznie jednak Gowin wyleciał z koalicji po krytyce Polskiego Ładu (historia przyznała mu wtedy rację, podobnie jak w sprawie wyborów kopertowych), a jego partia i środowisko się rozpadły – zostały unicestwione przez PiS. Tego samego balansowania w stylu Gowina może próbować Hołownia – to droga trudniejsza i bardziej ryzykowna. Swoją rolę i znaczenie jako „języczek u wagi” Jarosław Gowin utrzymywał jednak dłuższy czas. Tusk może próbować rozbioru partii Hołowni tak, jak Kaczyński rozbierał Porozumienie.
Jednak czas może grać na korzyść Hołowni. Jeśli lider utrzyma spójność swojego klubu i partii, zachowa zaplecze na przyszłość. Również do ewentualnego sojuszu np. z gospodarczymi liberałami, którzy przed 2027 rokiem myślą o własnej partii. Upływ czasu to też słabnięcie duopolu, zmiany w ekosystemie mediów (a media liberalne Hołownię raczej zwalczają), co pokazały wybory w 2025 r. Odbicie się Hołowni zależy od jego wyrazistości, możliwości załatwiania spraw, jak mieszkalnictwo, w końcu od rezultatu rozmów koalicyjnych. I sprawności w lawirowaniu bez dotarcia do sytuacji, w której cierpliwość Tuska – jak Kaczyńskiego kiedyś – się skończy. Im bliżej końca duopolu, tym długoterminowe szanse Hołowni na restart rosną. Im słabszy też Tusk, tym większe szanse, że Hołownia wybierze swoją drogę.
Czytaj więcej
Koalicja Obywatelska ma kilka punktów procentowych przewagi nad Prawem i Sprawiedliwością, ale to partia Jarosława Kaczyńskiego wspólnie z Konfeder...
Możliwy jest też inny scenariusz: jeśli PiS wygra wybory w 2027 roku, będzie potrzebował koalicjanta. Sojusz z partią Hołowni może być dla Kaczyńskiego korzystny jako alternatywa dla radykałów z prawicy. Wtedy może się okazać, że Hołownia i Kaczyński znów spotkają się przy jednym stoliku – oczywiście jeśli Hołownia przełamie kryzys i wejdzie do Sejmu samodzielnie. W końcu to przy stoliku toczy się prawdziwa polityka.