Pozew dotyczy rozporządzenia, które ogranicza prawo ziemi w USA – chodzi o zasadę, że każde dziecko, urodzone na terytorium Stanów Zjednoczonych, staje się obywatelem tego kraju. Prawo ziemi wynika z XIV poprawki do Konstytucji USA, która w pierwszym punkcie głosi, że „każdy, kto urodził się lub naturalizował w Stanach Zjednoczonych i podlega ich zwierzchnictwu, jest obywatelem Stanów Zjednoczonych i tego stanu, w którym zamieszkuje”.
Donald Trump chce, by prawo ziemi nie obejmowało dzieci rodziców bez prawa do stałego pobytu w USA
Rozporządzenie podpisane 20 stycznia przez Donalda Trumpa przewiduje, że administracja federalna nie będzie „wydawać dokumentów potwierdzających obywatelstwo Stanów Zjednoczonych” żadnemu dziecku, które urodziło się na terytorium USA, jeśli jego rodzice przebywają w Stanach Zjednoczonych nielegalnie lub przebywają na terytorium USA legalnie, ale tymczasowo.
Czytaj więcej
Wśród rozporządzeń wykonawczych podpisanych przez Donalda Trumpa jedno wprowadza zmiany na mapie.
Rozporządzenie stanowi też, że będzie obowiązywać każdą osobę, która urodzi się w USA po 30 dniach od dnia podpisania dokumentu.
Skarżące rozporządzenie organizacje broniące praw człowieka wskazują, że przepisy te obejmą część rodzin, które już spodziewają się dziecka, a także może mieć wpływ na dzieci, które w świetle prawa lub de facto są bezpaństwowcami.
Skarga na rozporządzenie Donalda Trumpa. „To nie Donald Trump decyduje, kto ma prawo do uczestnictwa w amerykańskim społeczeństwie”
Skargę na rozporządzenie wniosła organizacja American Civil Liberties Union oraz wiele jej stanowych oddziałów, w imieniu grup imigrantów, które mają zostać dotknięte skutkami rozporządzenia.
To jest nielegalne. Konstytucja i Kongres – nie prezydent Trump – decydują, kto ma prawo do pełnego uczestnictwa w amerykańskim społeczeństwie
W 17-stronicowej skardze można przeczytać, że – zdaniem skarżących – rozporządzenie jest niezgodne z prawem federalnym i konstytucją USA.
W skardze można przeczytać, że dla powodów rozporządzenie oznacza „pozbawienie ich dzieci 'bezcennego skarbu', jakim jest obywatelstwo... zagraża im dożywotnim wykluczeniem ze społeczeństwa i strachem przed deportacją z jedynego kraju, który znają” (chodzi o dzieci, które urodzą się w imigranckich rodzinach na terytorium USA – red.).
„To jest nielegalne. Konstytucja i Kongres – nie prezydent Trump – decydują, kto ma prawo do pełnego uczestnictwa w amerykańskim społeczeństwie” - głosi skarga skierowana do sądu federalnego w New Hampshire. Wnioskodawcy chcą uznania rozporządzenia za bezprawne i najpierw czasowego, a po rozpatrzeniu skargi trwałego, zablokowania rozporządzenia.