W lutym 2017 roku samochód, którym jechała ówczesna premier, zderzył się z fiatem seicento prowadzonym przez Kościelnika.

W śledztwie, prowadzonym w sprawie wypadku, doszło m.in. do uszkodzenia nagrań z monitoringu. Wszyscy zeznający w sprawie funkcjonariusze BOR zapewniali, że kolumna poruszała się prawidłowo - czyli używała sygnałów świetlnych i dźwiękowych, co oznaczałoby, że winę za wypadek ponosi kierowca seicento.

Jednak w grudniu 2021 roku emerytowany oficer nieistniejącego już BOR, który uczestniczył w wypadku kolumny wiozącej premier Beatę Szydło, stwierdził w rozmowie z "Gazetą Wyborczą", że zarówno on, jak i pozostali funkcjonariusze, składali w śledztwie prowadzonym w związku z tym wypadkiem fałszywe zeznania.

Czytaj więcej

W śledztwie ws. wypadku samochodu z kolumny Szydło składano fałszywe zeznania?

Pegasus, szpiegowski system, dzięki któremu w Polsce inwigilowane były - z tego, co wiemy - do tej pory trzy osoby: mec. Giertych, prokuratorka Wrzosek i senator Brejza. Osoby publiczne, znane, ale i tak dyskredytowane przez instytucje i przedstawicieli państwa. Coś to panu przypomina?

Teraz sam Kościelnik w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" mówi, że krótko po wypadku miał "założony w telefonie podsłuch", który miał być też założony "u jego mecenasa i u innych osób związanych z tą sprawą".

- Inny przykład: przez trzy, cztery miesiące na moim osiedlu bardzo często parkowało auto na warszawskich numerach. Widziałem je także przed szkołą, jeżdżono za mną. Mało się z tym ukrywali - wspomina. - Nikt jednak oficjalnie nie był w stanie potwierdzić, czy to przypadek, czy byłem śledzony. Może czekano, aż mi się powinie noga - zastanawia się.

Mam zamontowane dodatkowe zabezpieczenie w laptopie. A mimo to wygląda, jakby kamera uruchamiana była przez zewnętrzny program

Sebastian Kościelnik,

Kościelnik mówi też, że "po wypadku była jeszcze jedna bardzo dziwna sytuacja" dotycząca "samego miejsca zdarzenia". - W momencie gdy osoby, które chciały je nagrać, zrobić zdjęcie, podchodziły, a ich telefony się wyłączały. Moje wątpliwości co do tych przypadków prokuratura odrzuciła na etapie śledztwa. Nikt się tym nie zajmował. Wiem też o kilkunastu sytuacjach, gdy ktoś był 30-40 metrów od miejsca zdarzenia, a nagle jego telefon przestawał działać albo zdjęcie, które mu się udało zrobić, zniknęło z telefonu - twierdzi.

Autopromocja
FORUM ESG

Co warto wiedzieć o ESG? Jej znaczenie dla firm i gospodarki.

CZYTAJ WIĘCEJ

Na pytanie skąd wie, że był podsłuchiwany, Kościelnik odpowiada, że wie to "od znajomego informatyka", który "poddał wówczas jego telefon specjalnemu badaniu".

Kościelnik mówił jednocześnie, że o podsłuchu nie poinformował prokuratury. - Mam przekonanie, że - tak jak z wieloma innymi informacjami - nic by z tym nie zrobiono - tłumaczy.

"Gazeta Wyborcza" pyta też Kościelnika czy uważa, że jego telefon mógł być potem inwigilowany za pomocą oprogramowania Pegasus. - Od informacji o podsłuchiwaniu mecenasa Romana Giertycha przeszło mi to przez myśl - przyznaje i dodaje, że rozważa zwrócenie się z prośbą o sprawdzenie czy przeciwko jego telefonowi użyto Pegasusa. - Nie tyle, jeśli chodzi o telefon, co o laptopa. Mam zamontowane dodatkowe zabezpieczenie w laptopie. A mimo to wygląda, jakby kamera uruchamiana była przez zewnętrzny program. Tyle mogę powiedzieć - tłumaczy.