Rano szef MON był pytany o doniesienia, że w nocy dwie grupy migrantów przedarły się do Polski oraz o aktualną sytuację na granicy.

- To nie była spokojna noc. Rzeczywiście, było wiele prób przełamania polskiej granicy - przyznał w radiowej Jedynce Mariusz Błaszczak.

Dodał, że rozmawiał z dowódcą 16. Dywizji, gen. Radomskim, który "tam na miejscu dowodzi żołnierzami Wojska Polskiego". - Z meldunków dowódców i komunikatów Straży Granicznej (wynika), że wszyscy (migranci), którzy się przedarli, zostali zatrzymani - oświadczył minister obrony narodowej.

"Grupy migrantów mniejsze, choć liczne"

- Sytuacja nie jest spokojna. Oczywiście teraz nieco inaczej wygląda sposób działania ze strony tych, którzy atakują polską granicę, bo o ile dwa dni temu mieliśmy jedną dużą grupę, skoncentrowaną niedaleko Kuźnicy Białostockiej i tam była taka próba sforsowania granicy, o tyle teraz mamy do czynienia z mniejszymi grupami, choć licznymi, które równolegle w kilku miejscach atakują polską granicę - przekazał szef MON.

Czytaj więcej

Tarczyński: Migranci mieli siekiery, a mówi się o kocie, który przeszedł z Afganistanu

Mariusz Błaszczak zapewnił, że na granicy teraz jest już 15 tys. żołnierzy Wojska Polskiego. Poprzednio minister informował o 12 tys. - Liczba ta została zwiększona, oczywiście wedle potrzeb może być jeszcze bardziej zwiększona. Jest Straż Graniczna, jest polska policja, służby są przygotowane do tego, żeby zapewnić bezpieczeństwo naszej ojczyźnie - mówił minister.

Pytany, kiedy strona polska spodziewa się kolejnego masowego szturmu migrantów na granicę szef MON odparł, że "jesteśmy przygotowani na odparcie takiego ataku".

Kryzys na granicy polsko-białoruskiej

Od rana 8 listopada polskie władze alarmowały, że rozpoczyna się największa jak dotąd próba sforsowania siłą polskiej granicy, w związku ze zmierzaniem w stronę granicy tysięcy imigrantów. Grupy imigrantów miały być sformowane przez białoruskie władze, choć z pojawiających się później doniesień wynikało, że marsz na granicę był oddolną inicjatywą imigrantów. W poniedziałek popołudniu doszło do siłowych prób przekroczenia polskiej granicy, udaremnionych jednak przez polskie siły bezpieczeństwa.

Według informacji Radia Białystok z wieczora, 9 listopada, dwie kilkudziesięcioosobowe grupy imigrantów siłowo sforsowały granicę Polski.

W związku z sytuacją w rejonie przygranicznym stan wyjątkowy na swojej granicy z Białorusią wprowadziła, 9 listopada, Litwa.

Czytaj więcej

Białoruscy blogerzy: Na Białorusi formuje się druga kolumna migrantów

Na granicy Polski z Białorusią od 2 września obowiązuje stan wyjątkowy w związku ze zwiększoną presją migracyjną na granicę Polski na tym jej fragmencie. Presja ma być efektem wojny hybrydowej prowadzonej przez władze Białorusi, które sprowadzają na terytorium swojego kraju imigrantów z Bliskiego Wschodu i Afryki, a następnie ułatwiają im przedostanie się na granicę z Polską, a także granice z Litwą i Łotwą. Działania te są odpowiedzią reżimu w Mińsku na sankcje nałożone na Białoruś przez UE.

W związku z sytuacją na granicy rząd podjął decyzję o budowie wysokiej na 5,5 metra zapory na granicy. Zapora ma powstać do połowy 2022 roku.