Reklama

„Przyszłość”: Korporacyjny koniec świata

„Przyszłość” Naomi Alderman jest dobrze napisana, lecz słabo pomyślana. Tym samym wkracza w obszar naiwności. Bo czy macherzy technologiczni uwierzą w niby-apokalipsę?
„Przyszłość”, Naomi Alderman, tłum. Małgorzata Glasenapp, Marginesy

„Przyszłość”, Naomi Alderman, tłum. Małgorzata Glasenapp, Marginesy

Foto: mat.pras.

Niedaleko miejsca, gdzie mieszkam, ulokowano w latach 70. XX wieku schron osiedlowy na wypadek wojny. Ostatnio zaczął się tam ruch, pewnie w celu zaadaptowania go w dzisiejszych niespokojnych czasach. Nie wiadomo, ilu mieszkańców pomieści ani kto będzie rozdawał doń wejściówki.

Schrony odgrywają ważną rolę w powieści Naomi Alderman „Przyszłość”. Wybudowali je potajemnie właściciele trzech największych korporacji na Ziemi. Schrony ich władców nie przypominają obskurnej piwnicy na moim osiedlu, są to prawdziwe rezydencje pod ziemią, doskonale wyposażone i zaopatrzone. Na razie stoją puste, czekając na właściwy moment.

Pozostało jeszcze 83% artykułu

Czytaj dalej bez ograniczeń – kup dostęp w ofercie specjalnej

Teraz miesięczna subskrypcja już od 9,90 zł (zamiast od 19 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

- dostęp do wszystkich treści na serwisie RP.PL,
- Plus Minus – treści publicystyczno-reporterskie,
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama