Dyskusje na temat przydatności Casha do polskiej kadry trwają od kilku miesięcy, ale w ostatnich dniach wydarzenia nabrały tempa. W piątek selekcjoner Paulo Sousa poleciał do Anglii, by go obejrzeć w meczu Premier League z Arsenalem, a w sobotę miał okazję z nim porozmawiać.

Cash wypadł na boisku mizernie – jak cały zespół (porażka 1:3). Miał problemy z upilnowaniem rywali, ograniczał się do obrony, a gdy już próbował konstruować akcje, wychodziło mu to z marnym skutkiem. Gdyby oceniać Casha tylko po tym występie, trzeba by przy jego nazwisku postawić znak zapytania.

Zawodnik Aston Villi nie pokazał niczego, co pozwalałoby wierzyć, że ma do zaoferowania więcej niż Tomasz Kędziora i Bartosz Bereszyński rywalizujący o miejsce na prawej stronie boiska po Łukaszu Piszczku, który zakończył karierę.

Interwencja prezesa

Nie oznacza to oczywiście, że jest piłkarzem słabym. Tacy w Premier League nie grają. A Cash wystąpił w tym sezonie we wszystkich dziewięciu meczach Aston Villi, strzelił nawet gola. W przegranym po rzutach karnych spotkaniu Pucharu Ligi z Chelsea miał asystę. Ustawiany był jako obrońca i wahadłowy, więc może być także alternatywą dla Kamila Jóźwiaka. Na początku tego sezonu dziennik „Telegraph" umieścił go w czołówce najlepszych bocznych obrońców.

To wszystko spowodowało, że Sousa postanowił przyjrzeć mu się z bliska. Cash podczas rozmowy z selekcjonerem prezentował się dużo lepiej niż na boisku. Zadeklarował chęć gry dla naszego kraju, a nowy prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej (PZPN) Cezary Kulesza miał podobno interweniować u prezydenta Andrzeja Dudy w sprawie przyspieszenia procedury przyznania mu paszportu.

Cash podczas rozmowy z selekcjonerem prezentował się dużo lepiej niż na boisku

Sousa chciałby zaprosić Casha już na listopadowe zgrupowanie kadry. Pierwotny plan zakładał powołanie na marcowe baraże. Nowy scenariusz przyspieszyłby jednak aklimatyzację nowego zawodnika przed kluczowym momentem walki o wyjazd do Kataru.

Cash miałby szansę poznać kolegów, poczuć atmosferę, jaka panuje w reprezentacji, i niewykluczone, że nawet zadebiutować w wyjazdowym meczu z Andorą (12 listopada, trzy dni później spotkanie z Węgrami na Narodowym). Selekcjoner będzie musiał dokonać zmian w defensywie, bo za kartki pauzują Tymoteusz Puchacz i Jan Bednarek.

EPA/Alex Livesey / POOL

Cash razem ze swoją rodziną odwiedził w sobotę także polską ambasadę, w której PZPN zorganizował coroczne spotkanie z młodymi piłkarzami mieszkającymi i trenującymi w Anglii, ale mającymi polskie korzenie. Być może któryś z nich w przyszłości też założy koszulkę z orzełkiem na piersi.

Wojenne losy rodziny

Cash jest synem Polki i Anglika. Urodził się w położonym 30 km od Londynu Slough – jednym z najbardziej zróżnicowanych etnicznie miast w Wielkiej Brytanii. Mieszka tam wielu imigrantów z Polski. Po drugiej wojnie światowej do Slough przybyli także dziadkowie Matta od strony matki Barbary, z domu Tomaszewskiej.

Jak opowiadała pani Barbara w rozmowie z portalem WP SportoweFakty, jej ojciec Ryszard przeżył zesłanie na Syberię, a potem z mamą i dwiema siostrami przebył drogę przez Iran, Indie i Afrykę, aż do Anglii. Tam skończył szkołę, został inżynierem, specjalistą od spawania. Po krótkiej znajomości ożenił się z Janiną, która przyjechała na Wyspy odwiedzić siostrę. I już tam została.

Pan Ryszard był miłośnikiem talentu Jana Tomaszewskiego i może marzył, że kiedyś w reprezentacji zagra jego wnuk, ale sukcesów Matta nie doczekał. Zmarł w 2009 roku.

Matthew poszedł w ślady ojca. I już dokonał więcej niż on. Stuart nigdy nie grał wyżej niż trzeciej lidze. Matt futbolowe nauki pobierał w Wycombe Wanderers, ale pierwszy profesjonalny kontrakt podpisał z Nottingham Forest występującym w Championship (druga liga angielska).

Rozegrał tam ponad 100 meczów, kibice wybrali go nawet na zawodnika sezonu. Chwilę później, we wrześniu 2020 roku, przeszedł za 16 mln euro do Aston Villi. Portal Transfermarkt wycenia go dziś na 22 mln euro.

Cash nie grał w żadnej z angielskich reprezentacji młodzieżowych. W dorosłej, która latem sięgnęła po wicemistrzostwo Europy – tym bardziej. Gareth Southgate na jego pozycji może wybierać między Kylem Walkerem, Kieranem Trippierem, Reecem Jamesem czy Trentem Alexandrem-Arnoldem.

Były prezes PZPN Zbigniew Boniek miesiąc temu w programie „Cafe Futbol" zwrócił uwagę, że po wyjściu Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej polskie obywatelstwo da Cashowi więcej możliwości.

– Jeżeli ktoś przez całe życie nie mówił po polsku i nagle w tym wieku zapragnął paszportu, to nie jest to przywiązanie do ojczyzny przodków, lecz menedżerska gra. Kiedy był nastolatkiem, nie było żadnych przesłanek, że chce grać dla naszej reprezentacji. Ale jeśli nowe władze PZPN dojdą do wniosku, że piłkarsko się broni, to pewnie dostanie szansę – stwierdził Boniek.

Minęło kilka tygodni i Cash jest już jedną nogą reprezentantem Polski. W ostatniej dekadzie takich jak on przewinęło się wielu. Na Euro 2012 grali Damien Perquis, Sebastian Boenisch, Ludovic Obraniak i Eugen Polanski, a na kolejne – we Francji – i ostatni mundial w Rosji pojechał Thiago Cionek. Żadnego z nich już w kadrze nie ma.

Czas pokaże, czy Cash zadomowi się w naszej reprezentacji na dłużej, czy zniknie równie szybko jak jego poprzednicy.