Reklama

Bratoszewice: PKP nie są winne katastrofy - twierdzi rzecznik prasowy spółki

Obarczanie kolei winą za katastrofę w Bratoszewicach jest sporym nadużyciem – odpowiada rzecznik prasowy PKP Polskie Linie Kolejowe SA
Krzysztof Łańcucki, rzecznik prasowy PKP Polskie Linie Kolejowe SA

Krzysztof Łańcucki, rzecznik prasowy PKP Polskie Linie Kolejowe SA

Foto: archiwum prywatne

Red

Bratoszewice: to kolej odpowiada za tragedię. Gdzieś za biurkami w urzędach kolejnictwa, u zarządców infrastruktury kolejowej siedzą przestępcy winni śmierci wielu osób lub narażający na szwank uczestników ruchu kolejowego i drogowego" – pisze w „Rzeczpospolitej" z 7 sierpnia łódzki adwokat Jacek Kędzierski.

Nie zakończyły pracy organa powołane do ścigania przestępstw, nadal pracuje Państwowa Komisja Badania Wypadków Kolejowych, a pan mecenas wydaje wyrok i wskazuje winnego: to zarządca infrastruktury kolejowej PKP Polskie Linie Kolejowe. Pracowników zarządcy infrastruktury nazywa przestępcami. Nie wspomina nawet o ważnej okoliczności – a w mediach głośno było o tym – że kierowca busa był nietrzeźwy.

D czy C?

Fundament wywodu pana mecenasa brzmi: "Kolej uważa, że przejazd w Bratoszewicach był przejazdem kategorii D, czyli pozbawionym urządzeń ostrzegawczych", i dalej: "Ale czy jest to istotnie przejazd kat. D czy może jednak wyższej, czyli C. Na zdjęciach z miejsca tragedii widać zamontowane już urządzenia świetlne". Zaprzeczam. Widoczne na zdjęciach urządzenia świetlne nie są "już zamontowane", lecz dopiero budowane. Wkopany w ziemię słup przyszłego sygnalizatora to tylko element sygnalizacji, która będzie działała za rok. W dniu zdarzenia słupy sygnalizatorów były odwrócone, ciemne i opakowane folią, a nie "niesprawne".

Kategoria przejazdu nie zależy od poglądu pana mecenasa ani od tego, co "kolej uważa". To obiektywny fakt potwierdzony dokumentami. A dokumenty kwestię rozstrzygają jednoznacznie: przejazdowi w Bratoszewicach wspólna komisja Powiatowego Zarządu Dróg w Zgierzu i Zakładu Linii Kolejowych w Łodzi nadała kategorię D. Kierowała się przy tej decyzji obowiązującym prawem. Przejazd w chwili wypadku był zgodnie z tym prawem oznakowany.

Stosowne prawo, czyli dwa rozporządzenia, pan mecenas zna i obszernie je w artykule cytuje. Z pierwszego (w uproszczeniu) wynika, jak ustala się kategorię przejazdu, z drugiego – m.in. jakie powinno być jego oznakowanie widziane przez maszynistę i z jaką prędkością maszynista winien przez przejazd jechać. Gdyby na przejeździe były czynne urządzenia sygnalizacyjne i z jakiegoś powodu uległyby one awarii, to rzeczywiście sygnalizacja na torach uprzedzałaby maszynistę o konieczności zwolnienia do 20 km/h. Skoro jednak sygnalizatory były in spe, to rzeczonej sygnalizacji też nie było, bo nie miałaby czego wskazywać. Krócej: nie może być zepsute coś, czego jeszcze nie ma.

Reklama
Reklama

W Polsce mamy kilkanaście tysięcy przejazdów, a sposób ich zakwalifikowania do jednej z sześciu kategorii ściśle reguluje prawo. Praktyka wykazuje (a jest to zjawisko spotykane na całym świecie), że niezależnie od rodzaju zabezpieczenia – zapór, sygnałów świetlnych i dźwiękowych – o bezpieczeństwie przesądza w decydującym stopniu zachowanie kierowcy. Tylko 1 proc. wypadków na przejazdach w Polsce powodują kolejarze (to i tak o 1 proc. za dużo), a 99 proc. – użytkownicy dróg. Przypadki lekceważenia art. 28 prawa o ruchu drogowym bywają szokujące. Np. na tym samym przejeździe niedawno samochód... uderzył w bok lokomotywy przy widoczności 900 m. Przejazd to skrzyżowanie z absolutnym pierwszeństwem przysługującym pociągowi i to nie jest przywilej, lecz konieczność: droga hamowania pociągu wynosi nawet kilometr i więcej. Zabezpieczenia trzeba doskonalić i czynimy to konsekwentnie: budujemy setki wiaduktów, modernizujemy, czyli podwyższamy kategorię setek przejazdów, ponosimy idące w setki milionów koszty utrzymania nie tylko urządzeń przejazdowych, ale nawet nawierzchni drogowej na przejazdach – ale wybudować na wszystkich przejazdach świateł i rogatek nie możemy. To nie udało się jeszcze żadnej kolei.

Po co będą sygnalizatory?

Bratoszewice leżą przy linii kolejowej nr 15 Łowicz – Zgierz, na której dzięki środkom przekazanym przez marszałka województwa łódzkiego przywrócono ruch pociągów pasażerskich zawieszony kilka lat wcześniej. W ciągu najbliższych miesięcy ruch istotnie wzrośnie za sprawą rozwoju Łódzkiej Kolei Aglomeracyjnej. Zwiększy się ruch na przejeździe, dziś będący znacznie poniżej natężenia, które zobowiązywałoby nas do wprowadzenia kategorii C. Właśnie w związku ze spodziewanym wzrostem ilości pojazdów na tym skrzyżowaniu zawczasu przejazd w Bratoszewicach modernizujemy.

Co dalej?

Nie trzeba być prawnikiem, żeby wiedzieć, iż rozumowanie oparte na błędnych przesłankach prowadzi do błędnych wniosków. Prawnikowi nie trzeba wyjaśniać, czym jest bezpodstawne publiczne nazwanie kogoś przestępcą i oskarżenie o zawinienie katastrofy.

Opinie Prawne
Piotr Zamroch: Wyrok TK w sprawie P 10/16 z perspektywy trzech miesięcy jego (nie)stosowania
Materiał Promocyjny
Jedna rata i większa kontrola nad budżetem domowym?
Materiał Promocyjny
Bank Pekao przyjął Plan Dekarbonizacji
Opinie Prawne
Mariusz Cholewa: Rynek informacji kredytowej nie powinien być rozproszony
Opinie Prawne
Robert Gwiazdowski: Drybling w Trybunale Konstytucyjnym
Opinie Prawne
Filip Elżanowski: Spór o interpretację przepisów ustawy cenowej
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama