Reklama

Jakub Sewerynik: Czas rozliczeń w Kościele. Jak powinny przebiegać?

Mam nadzieję, że ogólnopolska komisja historyczna do zbadania zjawiska wykorzystania seksualnego w Kościele nie zostanie powołana. Nie dlatego, że jestem przeciwny jej powstaniu, lecz z tego względu, że w zapowiadanym kształcie może być nieskuteczna.

Publikacja: 15.02.2026 11:26

Jakub Sewerynik: Czas rozliczeń w Kościele. Jak powinny przebiegać?

Foto: PAP/Wojtek Jargiło

“Bóg bowiem każdą sprawę wezwie na sąd, wszystko, choć ukryte: czy dobre było, czy złe.” (Koh 12,14), czyli o pewności moralnej

Winny albo niewinny. Tertium non datur? Datur. W prawie kanonicznym poza wyrokiem skazującym i uniewinniającym istnieje trzeci rodzaj orzeczenia zwany „non constat”, czyli uwolnienie. Zapada, jeżeli nie jest możliwe uzyskanie moralnej pewności co do winy oskarżonego ze względu na brak dowodów, ich niewystarczalność lub sprzeczność odnośnie do zaistnienia czynu, popełnienia go przez oskarżonego lub uznania, że został on popełniony przez osobę niepoczytalną (por. „Vademecum” Kongregacji Nauki Wiary z 16 lipca 2020 r.).

Nie jest to ani skazanie, ani uniewinnienie. Czy jest to rozwiązanie lepsze niż w świeckim prawie karnym, czy gorsze? Takie pytanie można postawić po ujawnieniu się kolejnej osoby twierdzącej, że była molestowana przez śp. bp. Jana Szkodonia. Stolica Apostolska w 2021 r., po przeprowadzeniu procesu karno- administracyjnego dotyczącego wykorzystania seksualnego osoby małoletniej przez hierarchę, wydała orzeczenie „non constat”. Z tą sprawą wraca również pytanie o kościelną komisję historyczną – czy sprawy wykorzystywania małoletnich powinien badać organ ogólnopolski, czy też kilka lokalnych?

Czytaj więcej

Tomasz Krzyżak: Duży kłopot Kościoła z biskupem Szkodoniem

Czy sprawy wykorzystywania małoletnich powinien badać organ ogólnopolski, czy też kilka lokalnych?

Warto przytoczyć słowa zawarte w komunikacie Nuncjatury Apostolskiej: „wina bp. Jana Szkodonia nie została udowodniona (non constat)”. Użyte słownictwo, gdyby nie łacińska formuła, mogłoby wprowadzić w błąd. Zgodnie z Vademecum orzeczenie powinno wskazywać, czy jest to wyrok skazujący – „uznaje się”, czy uniewinniający – „uznaje się, że nie”, czy też wreszcie uwalniający – „nie uznaje się”.

Reklama
Reklama

Czytelnik przyzwyczajony do dychotomicznego podziału na skazanie i uniewinnienie uznałby zapewne, że biskup został uniewinniony. Byłby to jednak istotny błąd, podobnie jak stwierdzenie, że „coś było na rzeczy”. Doktryna prawa kanonicznego zdecydowanie odrzuca jakiekolwiek „moralne domniemanie winy” po wyroku nierozstrzygającym.

Czym jest więc owo „uwolnienie”? „Non constat” to rozstrzygnięcie o niewystarczalności dowodu – wyrok epistemologiczny, nie ontologiczny, stanowiący rozdzielenie prawdy sądowej od prawdy rzeczy. Skład orzekający nie osiągnął pewności moralnej, która stanowi obiektywny próg uzasadnienia możliwy do kontroli instancyjnej.

Należy dodać, że owa „pewność moralna” jest kategorią prawną, nie psychologiczną, i nie oznacza subiektywnego „spokoju sumienia” sędziego. Wyrok uwalniający stanowi wyraz zasady, że prawdopodobieństwo, nawet poważne i uzasadnione, nie wystarcza do osiągnięcia pewności moralnej.

Orzeczenie „non constat” prawomocnie kończy postępowanie i przysługuje mu powaga rzeczy osądzonej. Prawo kanoniczne przewiduje jednak nadzwyczajny środek prawny, który pozwala uchylić skutki prawomocnego wyroku i wrócić do stanu sprzed jego wydania (restitutio in integrum) – jeżeli zapadł on w sposób rażąco niesprawiedliwy lub wadliwy, a także gdy ujawniły się nowe i poważne dowody.

Czytaj więcej

Watykan: Biskup Jan Szkodoń niewinny

Sprawa bp. Jana Szkodonia. Szokujące opisy w reportażu

W toku omawianego postępowania stwierdzono nierozważne zachowanie biskupa wobec małoletniej, polegające na przyjmowaniu jej w prywatnym mieszkaniu bez obecności jej rodziców, pozostawiając nierozstrzygniętym pytanie, czy doszło do czegoś więcej niż brak roztropności. Wobec treści orzeczenia i powyższych ustaleń nie można było nałożyć na duchownego kar takich jak za zarzucane mu przestępstwo, natomiast możliwe było zastosowanie środków prewencyjnych i innych administracyjnych. W grę wchodzi pozbawienie urzędu czy nałożenie ograniczeń w kontakcie z dziećmi i młodzieżą. W tym wypadku były to trzymiesięczne rekolekcje zamknięte – wówczas biskup już od półtora roku przebywał w odosobnieniu.

Reklama
Reklama

Opisane postępowanie było pierwszym w Polsce kanonicznym procesem karnoadministracyjnym przeciwko biskupowi oskarżonemu o molestowanie seksualne. Sprawę opisał na początku 2020 r. Marcin Wójcik w „Gazecie Wyborczej” w tekście „Zły dotyk biskupa z Krakowa”. Jego bohaterką była Monika (imię zmienione), która wówczas miała piętnaście lat. Reportaż zawiera szokujące opisy. Jak wiemy, ustalone zostało, że biskup przyjmował nastolatkę w swoim prywatnym mieszkaniu, bez obecności osób trzecich. Pod koniec zeszłego roku ten sam autor opublikował tekst o kolejnej sygnalistce – pani Agnieszka miała być latami molestowana przez hierarchę.

Proces kanoniczny nie może być wznowiony, ponieważ Jan Szkodoń zmarł latem ubiegłego roku, zabierając swoje tajemnice do grobu. 

Wreszcie na początku lutego 2026 r. swoje świadectwo przedstawiła jeszcze jedna osoba, która zdecydowała się ujawnić swoją tożsamość – terapeutka Zofia Schacht-Petersen. Do molestowania miało dojść na początku lat 90., gdy była zakonnicą i przyszła do biskupa po radę. Proces kanoniczny nie może jednak być wznowiony, ponieważ Jan Szkodoń zmarł latem ubiegłego roku, zabierając swoje tajemnice do grobu.

Czytaj więcej

Jakub Sewerynik: Spór o krzyż – po raz kolejny

Czy zmiana metropolity krakowskiego wpłynie na sposób badania zarzutów stawianych duchownym?

Pojawiają się pytania, dlaczego sygnalistki zdecydowały się wystąpić publicznie dopiero po jego śmierci. Jednym z czynników, który spowodował decyzję pani Zofii o ujawnieniu spraw sprzed lat, była zmiana metropolity krakowskiego.

W grudniu wawelską katedrę objął kard. Grzegorz Ryś, który zaledwie kilka tygodni wcześniej powołał w Archidiecezji Łódzkiej lokalną komisję historyczną do zbadania przypadków wykorzystania seksualnego osób małoletnich przez księży. Poprzedni metropolita krakowski abp Marek Jędraszewski kojarzony był raczej z bagatelizowaniem zarzutów stawianych duchownym. W sprawie biskupa Szkodonia nie zabrał publicznie głosu. W 2022 r. portal Onet.pl doniósł, że archidiecezja zawarła z panią Moniką ugodę. Żadna ze stron nie potwierdziła jednak tej informacji.

Reklama
Reklama

Zmiana na wawelskiej katedrze ma charakter symboliczny, ponieważ obaj hierarchowie różnili się w bardzo wielu aspektach, co widać po pierwszych decyzjach nowego metropolity (np. zmiany personalne w kurii, otwarcie archiwum, zapowiedź powołania lokalnej komisji historycznej). Nominacja wywoła więc u wielu nadzieję na nowe otwarcie, również w sprawie rozliczenia wykorzystania seksualnego przez księży.

Po publikacji „GW” nowy rzecznik prasowy Archidiecezji Krakowskiej ks. Piotr Studnicki napisał w oświadczeniu, że nowe zarzuty „potwierdzają potrzebę powołania komisji historycznej niezależnych ekspertów do zbadania zjawiska wykorzystania seksualnego”.

Co więcej, w oświadczeniu podkreślono, że kardynał ma nadzieję, iż komisję uda się powołać na poziomie ogólnopolskim podczas najbliższego zebrania plenarnego Konferencji Episkopatu Polski w marcu. Jeśli tak się nie stanie, metropolita jest zdecydowany ustanowić komisję na poziomie diecezjalnym, czyli podobnie jak w Łodzi. Kardynał zadeklarował również gotowość spotkania się z panią Zofią (z panią Agnieszką spotkanie odbyło się jeszcze w grudniu). To nowa jakość.

Czytaj więcej

Jakub Sewerynik: Gdy krucyfiks staje się rekwizytem polityków

Może zabrzmi to kontrowersyjnie, ale osobiście mam nadzieję, że KEP nie powoła w marcu komisji ogólnopolskiej. Nie dlatego, że jestem przeciwny jej powstaniu, ale uważam, że w kształcie opisanym poniżej będzie nieskuteczna i utonie w oceanie spraw, kompromitując ideę wyjaśnienia tak trudnych i tak ważnych dla wiarygodności Kościoła w Polsce zdarzeń.

Reklama
Reklama

W grudniu ubiegłego roku ks. dr Grzegorz Strzelczyk ujawnił zmiany wprowadzone do dokumentów prawnych regulujących działanie komisji ogólnopolskiej. Pozbawiają one organ podstawowych narzędzi badawczych i sprawczości oraz podają w wątpliwość jego niezależność.

Przytoczę najważniejsze: komisja nie będzie miała możliwości wzywania na wysłuchanie biskupów ani innych osób ani zobowiązywania ich do udzielenia pisemnej odpowiedzi; dostęp do archiwów będzie możliwy, ale za pośrednictwem diecezjalnych archiwistów, a o wglądzie do archiwów tajnych decydować będą poszczególni ordynariusze; wprowadzono wymóg natychmiastowego informowania biskupa lub prowincjała o podjęciu badania sprawy dotyczącej podległego mu duchownego.

To nie tylko pole do nadużyć, ale też zwiększenie i tak ogromnej dysproporcji między pozycją skrzywdzonych a sprawcy i chroniącej go – co do zasady – instytucji (w niektórych przypadkach biskup może być winny zaniedbań w badanej sprawie, więc ma powód, aby w bardziej lub mniej świadomy sposób wpływać na jej badanie).

Według zmodyfikowanych dokumentów komisja będzie podlegała zespołowi rewizyjnemu kontrolującemu jej finanse. Istnieje wysokie ryzyko, że w takim kształcie będzie ona własną karykaturą. Należy zastrzec, że prace nad tymi dokumentami wciąż trwają i niewykluczone, że zastrzeżenia ks. dr. Strzelczyka zostaną uwzględnione.

Uważam zatem, że komisja lokalna, ograniczona do spraw Archidiecezji Krakowskiej i jej specyfiki, będzie w stanie w rozsądnym czasie przedstawić raport, który stanie się krokiem milowym w procesie oczyszczania Kościoła.

Reklama
Reklama

Komisja sosnowiecka ogłosiła właśnie, że w ciągu roku zbadała akta prawie 600 księży, ustalając, że około 3 proc. z nich dopuściło się przestępstw na tle seksualnym.

Komisja sosnowiecka ogłosiła właśnie, że w ciągu roku zbadała akta prawie 600 księży, ustalając, że około 3 proc. z nich dopuściło się przestępstw na tle seksualnym (prace tego organu wciąż trwają).

W Archidiecezji Krakowskiej posługuje obecnie ponad 1100 księży diecezjalnych, a komisja badać będzie również sprawy dotyczące osób zmarłych. Zakres prac jest więc kilkakrotnie większy.

W tej kwestii nie zgadzam się z ks. dr. Strzelczykiem, który mimo przywołanych zastrzeżeń twierdzi, że komisja ogólnopolska może działać szybko i sprawnie. Byłoby to możliwe, gdyby dysponowała odpowiednimi zasobami, a zastosowana została odpowiednia metodologia – której, o ile mi wiadomo, jeszcze nie ma. Właśnie komisje lokalne mogą wypracować standardy badawcze na mniejszych zbiorach danych, dzieląc się najlepszymi praktykami w stosunkowo krótkim czasie.

Ks. dr Strzelczyk jako najważniejszy argument za powołaniem komisji ogólnopolskiej podaje brak zaufania skrzywdzonych do władz diecezji, który powstrzymuje zgłaszanie krzywd. To ważny argument, ale czy komisja ogólnopolska w proponowanym obecnie kształcie byłaby wiarygodna?

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Otworzyć się na słuchanie skrzywdzonych

Tylko Kościół transparentny i dążący do całej prawdy będzie wiarygodny

Wiele zależy od tego, kto będzie jej przewodniczył, a tłumu kandydatów nie widać. Może jakimś rozwiązaniem byłoby powołanie niezależnego od KEP rzecznika skrzywdzonych, który byłby reprezentantem i gwarantem ich interesów? Taka osoba mogłaby przyjmować zgłoszenia w bezpieczny dla nich sposób i nadawać sprawom odpowiedni bieg, dbając, by zgłaszający krzywdy nie byli wtórnie wiktymizowani.

Niezależnie od powyższych wątpliwości uważam, że tylko Kościół transparentny i dążący do całej prawdy (J 16,13) będzie wiarygodny. Nie uda się tego osiągnąć bez wyjaśnienia trudnej i bolesnej historii. Ostatecznie nie będzie rozstrzygnięć „non constat”, skoro wierzymy, że: „Nie ma bowiem nic ukrytego, co by nie miało być ujawnione, ani nic tajemnego, co by nie było poznane i na jaw nie wyszło” (Łk 8,17).

Autor jest radcą prawnym, mediatorem

Opinie Prawne
Sławomir Wikariak: Śmierć mObywatela jest nieunikniona
Opinie Prawne
Szymaniak: Zastraszyć a resztę przekupić, czyli atomowa wersja ustawy kagańcowej
Opinie Prawne
Marcin Tomasik, Filip Gołba: Reklama aptek. Wykonanie wyroku TSUE czy „zakaz 2.0”?
Opinie Prawne
Marek Kobylański: Granica dla braku przyzwoitości
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama