"Po dokładnej analizie zebranych materiałów dowodowych i po przesłuchaniu powołanych świadków, wina bp. Jana Szkodownia nie została udowodniona (non constat)" - czytamy.

Zajmująca się sprawą biskupa komisja ustaliła jednak, że biskup dopuścił się "nierozważnego zachowania" wobec małoletniej, które polegało na przyjmowaniu jej w prywatnym mieszkaniu bez obecności jej rodziców, znajomych biskupa.

W związku z tym biskupowi została wymierzona pokuta, w postaci trzymiesięcznych rekolekcji zamkniętych, poświęconych na refleksję i modlitwę.

"Biorąc jednak biorąc fakt, że od lutego 2020 r. bp Szkodoń przebywał w odosobnieniu, należy stwierdzić, że powyższą pokutę już odbył" - podaje nuncjatura.

Akta sprawy zostały skierowane do Stolicy Apostolskiej, na forum kanonicznym sprawa jest zakończona, a dekret karny prawomocny. 

Osoby zainteresowane zostały odpowiednio poinformowane o zakończeniu procesu kanonicznego - informuje serwis vaticannews.va.

Zarzut molestowania seksualnego pani Moniki (imię zmienione) przez biskupa Jana Szkodonia pojawił się na początku 2020 roku. W lutym na łamach „Dużego Formatu” – weekendowego dodatku do „Gazety Wyborczej” – ukazał się obszerny artykuł Marcina Wójcika. Wedle relacji bohaterki biskup, przyjaciel rodziny, molestował ją seksualnie przed 20 laty – kobieta miała wówczas lat 15. W czasie spotkań sam na sam biskup miał wsuwać ręce pod jej koszulę oraz między uda. Po latach – w połowie 2019 r. – kobieta zawiadomiła prokuraturę. Biegli potwierdzili autentyczność jej zeznań, ale sprawa została umorzona z powodu przedawnienia się czynów. (czytaj więcej: Tomasz Krzyżak: Duży kłopot Kościoła z biskupem Szkodoniem).