Opozycja zawsze ma szuflady pełne projektów i gotowe (w warstwie werbalnej) recepty na poprawę wszelakich bolączek państwa. A potem obejmuje władzę i wszystko wraca do „normy”. Nie inaczej było i tym razem.
Nie będę już piłować rządzącej ekipy za nader skromne sukcesy na polu obiecywanego przywrócenia praworządności: mamy wyproszony w Strasburgu kolejny rok na wdrożenie pilotażowego wyroku w sprawie Wałęsa przeciwko Polsce, więc prawnicy, nawet teoretycznie bliscy ideowo, mogą spokojnie dalej się kłócić o kształt przepisów porządkujących status tzw. neosędziów. Prezydent Karol Nawrocki i tak pewnie ustawę w tej kwestii zawetuje, a planu B wciąż nie znamy (choć minister sprawiedliwości Waldemar Żurek lubi przy każdej okazji powtarzać, że go ma).
Dwa lata rządu Donalda Tuska. Czy koalicja spełniła obietnice dotyczące zmian w prawie?
Ale katalog zawiedzionych nadziei nie kończy się na narastającym chaosie w sądach.
Weźmy taki kodeks karny i obiecywane „odziobrzenie” regulacji, które dziś wciąż pozwalają wpakować 14-latka do więzienia, a sędziom wiążą ręce. Chwała premierowi, że zgodził się na reaktywowanie komisji kodyfikacyjnej, szkoda, że większość efektów jej pracy w postaci propozycji gruntownej reformy prawa karnego odłożono ad calendas graecas.
Czytaj więcej
Z projektu nowelizacji kodeksu karnego, który miał odwrócić wątpliwe zmiany przeforsowane przez Zbigniewa Ziobrę, wypadło 95 proc. przepisów. Minis...
A uniezależnienie prokuratury i wyrwanie jej z rąk polityków? Było ważne i pilne, gdy chodziło o ręce polityków PiS, teraz zapał do rozdzielenia funkcji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego wyraźnie osłabł, a po projekcie słuch zaginął. Przepraszam – kolebie się niespiesznie po szczeblach rządowego procesu legislacyjnego, a decydenci czekają, aż kolejna komisja kodyfikacyjna wyprodukuje swoją propozycję. Po co zatem ogłaszano z pompą i konsultowano tę rządową?
W trakcie uzgodnień padają deklaracje o uwzględnieniu słusznych racji, a potem projekt nagle się zmienia i wracamy do odrzuconych rozwiązań. Dziwnym trafem tych, na których zależy politykom
Właśnie, konsultacje – miały być takie przez duże K, z realnym wpływem strony społecznej na kształt ocenianych przepisów. Są i albo ciągną się miesiącami, albo rząd odbębnia je na chybcika, dając na ocenę wielostronicowych projektów kilka dni. W trakcie uzgodnień padają deklaracje o uwzględnieniu słusznych racji, a potem projekt nagle się zmienia i wracamy do odrzuconych rozwiązań. Dziwnym trafem tych, na których zależy politykom. Przykład z ostatnich dni: wykreślenie z projektu tzw. ustawy medialnej zakazu wydawania przez samorządowców własnej prasy. Argumenty o finansowanych ze środków publicznych tubach propagandowych, które zabijają lokalne media i lokalną demokrację, w pewnej chwili przestały się liczyć. Zapewne w tej samej, w której ktoś policzył, ile jest owych tub i które ugrupowanie najbardziej straci na ich likwidacji…
Czytaj więcej
Niech mi ktoś wytłumaczy, jak zaszycie w ministerialnym rozporządzeniu przepisu skrojonego pod dosłownie kilka osób ma pomóc w przywróceniu praworz...
Projekt reformy PIP. Gdzie można znaleźć najnowsza wersję?
Obecna ekipa szybko weszła też w buty poprzedników, jeśli chodzi o styl komunikowania o procedowanych zmianach w prawie. Znów zdarzają się sytuacje, w których najlepszym źródłem informacji bywają tweety ministrów. I tu posłużę się świeżym przykładem – o fundamentalnej z punktu widzenia biznesu korekcie reformy, która wyposaży inspektorów pracy w nowe uprawnienia (chodzi o możliwość przekształcania umów zlecenia czy B2B w etaty i wszystkie tego konsekwencje), zainteresowani przeczytali w mediach społecznościowych i wciąż nie są pewni, czy mogą nieco odetchnąć. Projektu w jego czwartej wersji na stronach Rządowego Centrum Legislacji próżno szukać.
A szumnie zapowiadana deregulacja? Naprawdę doceniam intencje i to, że wiele dobrych (nie łudźmy się – na razie tych drobniejszych i niekontrowersyjnych) zmian udało się wdrożyć. Ale konia z rzędem temu, kto się w nich wszystkich jest w stanie połapać. Tymczasem długie vacatio legis, niezaskakiwanie przedsiębiorców nowelizacjami czy po prostu przemyślane i stabilne prawo – wciąż pozostają mrzonką.
Subskrybenci „Rz”, których poprosiliśmy o ocenę rządu, wystawili mu dwójkę z plusem. Cóż, nie widzę powodu, by się z czytelnikami sprzeczać.
Czytaj więcej
Surowe oceny dwóch lat pracy poszczególnych resortów w rządzie Donalda Tuska wystawili subskrybenci serwisu pro.rp.pl. Najlepiej oceniono resort dy...
Czytaj więcej
Trójka z dużym plusem – taką notę członkowie połączonego panelu prawników i ekonomistów „Rzeczpospolitej” wystawili rządowi po dwóch latach od jego...
Czytaj więcej
Bez fundamentalnych reform – tak najkrócej można by podsumować ostatnie dwa lata w wymiarze sprawiedliwości. Trzeci rok może być czasem żniw, albo...
Czytaj więcej
Krajowa Rada Sądownictwa, status tzw. neosędziów, obsada Sądu Najwyższego, stosowanie prawa europejskiego, rozliczanie Funduszu Sprawiedliwości – t...