Swego czasu w trakcie twitterowej dyskusji na temat uboju rytualnego jeden z jej uczestników stwierdził, że nie można zabijać zwierząt bez żadnego ogłuszania w sposób urągający jakiejkolwiek przyzwoitości, tylko dlatego, że Żydzi tak chcą. Odpowiedział mu Krzysztof Bosak przytoczonymi powyżej słowami. To stało się przyczynkiem do internetowej zabawy #ZapytajKrzycha, w której ludzie zadawali poważne, jak i kompletnie absurdalne pytania o to, czy coś jest dopuszczalne, a w odpowiedzi wklejali screen z zawsze tą samą odpowiedzią polityka: Można. Gdyby to było złe, to Bóg by inaczej świat stworzył. 

Czytaj więcej

Ekstradycja byłego szefa RARS. W Londynie startuje proces Michała Kuczmierowskiego

Sprawa Michała Kuczmierowskiego, czyli czy prezes RARS z czasów PiS uważa, że partia ta zdemolowała wymiar sprawiedliwości?

Przypomniała mi się ta historia, kiedy czytam komentarze internautów do informacji o linii obronnej przyjętej w procesie ekstradycyjnym, jaką przejęli brytyjscy adwokaci Michała Kuczmierowskiego. Polska prokuratura chce postawić byłemu prezesowi Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych w rządzie Mateusza Morawieckiego zarzuty m.in. udziału w zorganizowanej grupie przestępczej. Według relacji mediów (Onet) adwokaci Kuczmierowskiego jako argument przeciwko ekstradycji wskazywali fakt, że „stan praworządności w Polsce został zdemolowany przez rząd PiS i o wyroku może zdecydować któryś z tzw. neosędziów”. 

– Zapomniał biedaczek, że sam był członkiem rządu, który tę demolkę wprowadził – wytykają internauci. „Komedia”, „Hipokryzja level hard”, „Kuczmierowski kibicuje terrorowi praworządności” – komentują i oczywiście mają rację. Jednocześnie jednak zachowanie obrońców Kuczmierowskiego w żaden sposób nie jest szokujące dla kogoś, kto choć raz był w sądzie. 

Pamiętam, jakim szokiem skończyło się dla mnie pierwsze zetknięcie z procesem cywilnym, który śledziłem jako dziennikarz. Sprawa dotyczyła sporu o prawo własności do kolekcji dzieł sztuki. Spędziłem na sali rozpraw pół dnia, strony przerzucały się argumentami, z których żaden nie wiązał się z istotą sporu, wszystkie dotyczyły kwestii formalnych. A to czy sąd jest właściwy miejscowo, a czy na pewno jest właściwy rzeczowo, a czy strona została prawidłowo zawiadomiona, a pełnomocnik właściwie umocowany. Dopiero wtedy zrozumiałem, że nie ma czegoś takiego jak po prostu prawda, tylko jest prawda formalna i prawda materialna. I że jeśli można wygrać spór ze względów formalnych, nie wchodząc w jego istotę, to jest to najlepszy i najszybszy sposób. I za to właśnie płaci się pełnomocnikom.

Czytaj więcej

Afera RARS. Trzecie podejście do listu żelaznego dla Michała K. Jest decyzja sądu

Sprawa prezesa RARS. Praworządność jako linia obrony 

Tak samo jest w sprawach karnych. Przyjmuje się taką linię obrony, która jest skuteczna. W tym przypadku najskuteczniejszym argumentem przeciwko postawieniu przed polskim wymiarem sprawiedliwości, jest jego zdyskredytowanie jako systemu niedającego gwarancji rzetelnego procesu. Skoro w przeszłości ten argument zadziałał w Irlandii czy Norwegii, dlaczego nie miałby być skuteczny w Anglii?

I w żaden sposób nie znaczy to, że sam Kuczmierowski uważa reformę wymiaru sprawiedliwości za fatalną i nie ma zaufania do neosędziów. Jeśli w Polsce grozi mu 10 lat więzienia, chwyta się wszystkiego. Nie zdziwiłbym się, gdyby taki argument w razie potrzeby wysuwał Marcin Romanowski czy Zbigniew Ziobro.

W sprawie Michała Kuczmierowskiego ciekawszy jest natomiast inny aspekt. Otóż jego obrońcy starali się o list żelazny, który gwarantowałby mu, że do czasu zakończenia procesu będzie on odpowiadał z wolnej stopy. Sąd nie uwzględnił tego wniosku, bo pomimo trzykrotnych starań zawsze przeciw był prokurator, którego sprzeciw jest dla sądu wiążący. A który to rząd przeforsował zmianę przepisów w ten sposób, by ostatnie słowo w sprawie listu żelaznego należało nie do sądu, lecz do prokuratora? Chyba nie muszę odpowiadać.