Reklama

Sędzia idzie z ministrem Ziobro do sądu

Justyna Koska-Janusz będzie walczyć o dobre imię.

Aktualizacja: 10.11.2016 14:39 Publikacja: 10.11.2016 13:50

Agata Łukaszewicz

Agata Łukaszewicz

Foto: Fotorzepa / Waniek Ryszard

Kilka tygodni temu sędzia Justyna Koska-Janusz została odwołana z delegacji do warszawskiego sądu okręgowego. Nie pomogły pisma prezesa SO by minister Zbigniew Ziobro zmienił zdanie. Sędzia oprócz tego, w opinii prezesa, sądziła profesjonalnie rozpoczęła też głośny proces oskarżonego o szpiegostwo na rzecz Rosji. Po jej odejściu trzeba go będzie zacząć od nowa.

 Prezes prosząc ministra o zmianę decyzji sądził, że komu jak komu, ale ministrowi powinno zależeć na sprawnym procedowaniu. Bezskutecznie.

Tymczasem odwołana sędzia poinformowała, że odwołana została bez uzasadnienia. Zaraz jednak dodała, że minister nie musiał uzasadniać swojej decyzji. Wyglądało więc na to, że sprawa przycichnie.

Tymczasem do sędzi dotarło oświadczenie Ministerstwa Sprawiedliwości. Czytamy w nim, że  sędzia „miała się wykazać wyjątkową nieudolnością" i że nie poradziła sobie „z prowadzeniem prostej, choć głośnej sprawy". Te słowa zabolały. Nie czekając długo sędzia postanowiła zawalczyć o swoje dobre imię. Idzie więc z pozwem o ochronę dóbr osobistych do sądu.

I bardzo dobrze. Kto jak kto, ale sędziowie powinni walczyć o dobre imię, a nie chować głowę w piasek żeby tylko się nie narazić. W końcu przecież decyzję podejmie niezawisły sąd.

Reklama
Reklama
Opinie Prawne
Piotr Szymaniak: Prawo autorskie w prokuraturze się nie przyjęło
Opinie Prawne
Ewa Szadkowska: Dajcie mi sędziego, a znajdę coś na niego
Opinie Prawne
Marek Kolasiński, Krzysztof Koźmiński: Czy powrót do przeszłości ma sens
Opinie Prawne
Sebastian Koćwin: Głos o sytuacji Funduszu Pracy
Opinie Prawne
Robert Gwiazdowski: „Chów wsobny” sędziów nie okazał się dobrym rozwiązaniem
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama