Reklama

Piotr Buras: Rozszerzenie UE. Jak przezwyciężyć kwadraturę koła

Przystąpienie Ukrainy do UE jest jedynym możliwym scenariuszem, który pozwoliłby Ukraińcom ogłosić sukces w wojnie. Oprócz pieniędzy i dość ambitnych gwarancji bezpieczeństwa musi to być integralna część pakietu stabilizacyjnego UE dla kraju, który skutecznie bronił bezpieczeństwa Europy przed agresją Rosji.

Publikacja: 17.01.2026 17:25

Ursula von der Leyen i Wołodymyr Zełenski

Ursula von der Leyen i Wołodymyr Zełenski

Foto: REUTERS/Piroschka van de Wouw

Przystąpienie Ukrainy do UE jest jedynym możliwym scenariuszem, który pozwoliłby Ukraińcom ogłosić sukces w wojnie. Oprócz pieniędzy i dość ambitnych gwarancji bezpieczeństwa musi to być integralna część pakietu stabilizacyjnego UE dla kraju, który skutecznie bronił bezpieczeństwa Europy przed agresją Rosji. 

Czy za dwa lata UE może przyjąć Ukrainę jako nowego członka, jak sugeruje jedna z wersji planu pokojowego? Kiedy w następstwie pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę w 2022 r. rozpoczęto proces akcesji Kijowa do UE, dwie rzeczy były jasne. Po pierwsze, proces ten musi mieć charakter merytoryczny, co oznaczało, że decydujące znaczenie miałby poziom przygotowania Ukrainy do członkostwa, a nie jakiekolwiek inne względy (geopolityczne).

Po drugie, UE musi przeprowadzić reformy przed przyjęciem nowych członków – zasada ta została zapisana w deklaracji Rady Europejskiej z Granady z października 2023 r. Ponad trzy lata później nie ma wątpliwości, że żaden z tych warunków nie został spełniony.

Unia Europejska musi ponownie przemyśleć proces rozszerzenia

Ukraina boryka się nie tylko z wysiłkami wojennymi, ale także – co nie jest zaskoczeniem – z tempem reform wewnętrznych. UE nie poczyniła natomiast żadnych postępów w zakresie reform instytucjonalnych i decyzyjnych, które wiele krajów uważa za warunek sine qua non dalszego rozszerzenia. Można zatem założyć, że wizja przystąpienia Ukrainy i innych krajów kandydujących do UE już przed 2030 r. jest mrzonką, o której nie warto nawet dyskutować.

Czytaj więcej

Rusłan Szoszyn: Kto nie chce pokoju w Ukrainie? Donald Trump puka do złych drzwi
Reklama
Reklama

Jednak wyciągnięcie takiego wniosku byłoby błędem. UE musi ponownie przemyśleć proces rozszerzenia, a powodem tego jest ponownie, podobnie jak w 2022 r., sytuacja wokół Ukrainy. Porozumienie pokojowe może nadal wydawać się odległą perspektywą, ale nie można go wykluczyć w 2026 r. Istnieje wiele otwartych pytań o to, jak mogłoby ono wyglądać. Jedno pozostaje jednak bezsporne: przystąpienie Ukrainy do UE jest jedynym możliwym scenariuszem, który pozwoliłby Ukraińcom ogłosić sukces w wojnie, która kosztowała ich tysiące ofiar i bolesne straty terytorialne. Oprócz pieniędzy i dość ambitnych gwarancji bezpieczeństwa musi to być integralna część pakietu stabilizacyjnego UE dla kraju, który skutecznie bronił bezpieczeństwa Europy przed agresją Rosji. Obietnica ta została już zapisana w różnych wersjach europejskich planów dotyczących rozwiązania konfliktu na Ukrainie w ostatnich miesiącach. Nie sposób sobie wyobrazić, by mogło jej zabraknąć w dokumencie finalnym.

Nie ma realnej sensownej alternatywy dla przystąpienia Ukrainy do UE

Jednak UE nie będzie w stanie tego osiągnąć, jeśli nie zmieni swojego podejścia do rozszerzenia. Obecny proces oparty „na zasługach” (po angielsku: merit-based) i prowadzący do pełnego członkostwa byłby niezgodny z dynamiką polityczną, która wymaga symbolicznie znaczących kroków. Obietnica członkostwa zaraz po zamknięciu przez Ukrainę wszystkich rozdziałów i klastrów (podczas gdy oficjalne negocjacje jeszcze się nie rozpoczęły) nie zaspokoi uzasadnionych oczekiwań Ukraińców. Chcą oni, aby ich wysiłki wojenne sprawiły, by ich przynależność do Europy stała się nieodwracalna i potwierdzona ponad wszelką wątpliwość. Leży to również w interesie UE. Przedłużanie niepewności Ukrainy – a doświadczenia krajów Bałkanów Zachodnich negocjujących z UE od prawie dwóch dekad są ostrzegawczym przykładem – stanowiłoby poważne ryzyko dla Europy: mogłoby doprowadzić do destabilizacji, a nawet zmienić Ukrainę w kraj wrogi Staremu Kontynentowi. Przy wysokim poziomie nacjonalizmu i ogromnej sile militarnej Ukraina byłaby bardzo niewygodnym, jeśli nie niebezpiecznym sąsiadem.

Czytaj więcej

Piotr Buras: Co ma Wołyń do rozszerzenia UE

Ponieważ nie ma realnej sensownej alternatywy dla przystąpienia Ukrainy do UE, tę fundamentalną decyzję należy podjąć raczej wcześniej niż później. Przyspieszona procedura powinna mieć zastosowanie również w przypadku Mołdawii i najbardziej zaawansowanych krajów Bałkanów Zachodnich – kluczowe znaczenie powinny mieć stan praworządności, standardy demokratyczne i dostosowanie polityki zagranicznej do UE. Oznaczałoby to rozszerzenie geopolityczne, o którym Komisja i wiele krajów UE mówi od 2022 r. Pokazałoby to determinację UE w podejmowaniu wyzwań stawianych przez Chiny i Rosję w jej bezpośrednim sąsiedztwie i wzmocniłoby jej ambicję bycia podmiotem politycznym godnym tej nazwy.

Jak mógłby wyglądać nowy tymczasowy model członkostwa w UE

Jednak przyznanie krajom kandydującym pełnego członkostwa w ramach spektakularnej reorganizacji procesu rozszerzenia opartego na zasługach nie byłoby ani politycznie możliwe, ani wskazane. Wiele państw członkowskich UE, w tym te, które szczerze popierają rozszerzenie Unii, obawia się destabilizacji bloku – czy to z powodu ryzyka cofnięcia się demokracji (scenariusz węgierski), czy też blokad decyzyjnych w przypadku braku reform instytucjonalnych (w szczególności w odniesieniu do zasady jednomyślności). Drugą stroną medalu przyspieszonego rozszerzenia powinny być zatem stosunkowo długie, ale ograniczone czasowo ograniczenia praw nowych członków. Mogłyby one obejmować zawieszenie praw głosu, zawieszenie prawa weta, długie okresy przejściowe, dostosowane do potrzeb poszczególnych krajów rozwiązania dotyczące dostępu do funduszy UE i jednolitego rynku, warunkowość praworządności, mechanizmy weryfikacji w obszarze praworządności i demokracji oraz inne. Jednocześnie nowi członkowie powinni uzyskać lepszy dostęp do funduszy UE, pełnić rolę obserwatora w instytucjach UE i przyczyniać się do reformy UE, co pozwoliłoby im uzyskać pełne prawa – zaraz po zakończeniu procesu zbliżania przepisów. Komisja Europejska, jak donosi „Financial Times,” rozpoczęła już opracowywanie pomysłów dotyczących tego, jak mógłby wyglądać taki nowy – tymczasowy – model członkostwa w UE. Propozycje think tanków, takie jak koncepcja przystąpienia etapowego przedstawiona przez brukselskie Centre for European Policy Studies, również zawierają użyteczne sugestie.

Czytaj więcej

Była szefowa MSZ Hiszpanii: Wobec ceł Donalda Trumpa bądźmy twardzi
Reklama
Reklama

Przekroczenie Rubikonu rozszerzenia dzięki takiej nowej ofercie pomogłoby UE rozwiązać kwadraturę koła, co staje się pilnym zadaniem. Byłby to silny sygnał polityczny, że europejskie sąsiedztwo UE musi nieodwracalnie stać się częścią bloku i zapewnić krajom kandydującym więcej korzyści niż na podstawie obecnego ich statusu. Równolegle wprowadziłoby to niezbędne zabezpieczenia dla obywateli UE, aby zapewnić, że nowe przystąpienie nie zakłóci europejskiego projektu. Taki nowy przejściowy model członkostwa dla nowych krajów UE mógłby w najlepszy sposób złagodzić opór wobec koniecznego z geopolitycznych względów rozszerzenia w różnych państwach członkowskich UE, w tym także w Polsce. Alternatywą jest po prostu kontynuacja dotychczasowej polityki, co w gwałtownie zmieniającym się świecie z pewnością nie jest receptą na sukces.

Piotr Buras

Politolog, dziennikarz, publicysta, analityk. Ekspert do spraw polityki europejskiej i Niemiec. Dyrektor warszawskiego biura Europejskiej Rady Spraw Zagranicznych (ECFR)

Opinie polityczno - społeczne
Marek Migalski: Kto zwycięży w wojnie Tuska z Nawrockim
Opinie polityczno - społeczne
Luiz Inácio Lula da Silva: Umowa Mercosuru z Unią Europejską to odpowiedź multilateralizmu na izolację
felietony
Jacek Czaputowicz: Jak rozwiązać spór o ambasadorów?
Opinie polityczno - społeczne
Marek Kutarba: Zajęcie połowy Opolszczyzny zajęłoby Rosjanom rok
felietony
Marek A. Cichocki: Czy ostatnie 35 lat rozwoju okażą się tylko epizodem w historii Polski?
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama