Nie tak to sobie wyobrażał Friedrich Merz. Kanclerz Niemiec przyleciał w czwartek do Brukseli z dwoma założeniami. Po pierwsze, przekazać Ukrainie 90 z 210 mld euro zamrożonych na Zachodzie rosyjskich rezerw walutowych. Po wtóre, doprowadzić do zawarcia umowy o wolnym handlu między Unią a Mercosurem, co miałoby przyczynić się do wyrwania z marazmu niemieckiej gospodarki.
Drugi z tych punktów okazał się niemożliwy, gdy do przeciwnej uwolnieniu wymiany z Ameryką Południową Francji dołączyły Włochy. Pierwszy padł, gdy po kilkunastu godzinach trudnych rokowań okazało się, że nie tylko Belgia stawia niemożliwe do spełnienia warunki przejęcia rosyjskich aktywów, ale jej stanowisko podziela całkiem znacząca grupa unijnych przywódców, wśród których znów kluczowa okazała się Giorgia Meloni.