Tomasz Grzegorz Grosse: Europejskie dylematy Trumpa

Silna Europa i silne relacje transatlantyckie byłyby wzmocnieniem dla Donalda Trumpa. Zaś słaba Unia, skonfliktowana z Trumpem, będzie na rękę jego największym rywalom, czyli Moskwie i Pekinowi – analizuje politolog prof. Tomasz Grzegorz Grosse.

Publikacja: 13.12.2024 04:03

Wołodymyr Zełenski, Emmanuel Macron i Donald Trump

Wołodymyr Zełenski, Emmanuel Macron i Donald Trump

Foto: REUTERS/Christian Hartmann

Donald Trump zapowiedział, że zakończy wojnę w Ukrainie w ciągu 24 godzin po objęciu urzędu. Chciałby skupić wszystkie siły na chińskim wyzwaniu. Niemniej jego zamierzenie szybkiego uporządkowania sytuacji w Europie i przynajmniej częściowego wycofania USA ze Starego Kontynentu będą trudne do osiągnięcia. Po pierwsze dlatego, że Moskwa będzie dążyć do realizacji swych pierwotnych celów, czyli przywrócenia kontroli nad Europą Środkową i Wschodnią. Po drugie, Europa nie będzie w stanie sama odpowiedzieć na to zagrożenie.

Trump chciałby zamrozić linię frontu, godząc się na to, aby zagarnięte przez Moskwę terytoria ukraińskie zostały pod jej kontrolą. Kolejną koncesją wobec Kremla jest zastopowanie członkostwa Kijowa w NATO. Taki scenariusz byłby faktycznie zwycięstwem Moskwy i porażką Zachodu, w tym USA, NATO i UE, które wspierały Ukrainę przeciwko Rosji.

Dlaczego Zachód ustępuje Rosji?

Nawet jeśli w zamian za ustępstwa Ukraina otrzymałaby solidne wsparcie wojskowe i technologiczne ze strony NATO i UE, łącznie ze stacjonowaniem wojsk sojuszu północnoatlantyckiego na terytorium Ukrainy, to jest mało prawdopodobne, że konflikt zostanie zatrzymany. W ciągu kilku lat należy spodziewać się powrotu do eskalacji, tym razem łącznie z atakiem Moskwy na członków NATO. Przyczyna jest bardzo prosta. Skoro dotychczasowa strategia agresji militarnej przynosi sukces, to dlaczego Moskwa ma ją zmieniać? Zachód ustępuje, co dowodzi jego słabości. Tym samym kolejna runda konfrontacji może przynieść dalsze sukcesy dla Moskwy. Przypomnijmy, celem ultimatum Władimira Putina z grudnia 2021 roku było wycofanie Zachodu i jego struktur wojskowych nie tylko z Ukrainy, ale z całej Europy Środkowej, czyli tzw. wschodniej flanki NATO.

Czytaj więcej

Rosja zbroi się na potęgę. Skala poważnie niepokoi NATO

Moskwa znacznie szybciej przestawiła gospodarkę na tory wojenne aniżeli Zachód, a jej potencjał produkcji uzbrojenia będzie najwyższy w roku 2026. Dokładnie na ten rok spodziewana jest największa przewaga uzbrojenia i zdolności ofensywnych Moskwy w stosunku do potencjału państw NATO w Europie. W tym roku zdaniem ekspertów otworzy się „okno możliwości” dla powrotu Moskwy do działań zbrojnych. Konflikt eskalowałby jeszcze szybciej w sytuacji, kiedy Putin nie zdecyduje się zamrozić wojny ukraińskiej w 2025 roku. Wówczas amerykańska administracja zapewne zwiększy pomoc wojskową dla Ukrainy, co będzie prowadziło do intensywnej konfrontacji z Zachodem.

Stany Zjednoczone będą naciskały na UE w sprawie relacji gospodarczych z Chinami

Silna Europa i silne relacje transatlantyckie byłyby wzmocnieniem dla Trumpa. Zaś słaba Unia, skonfliktowana z Trumpem, będzie na rękę jego największym rywalom, czyli Moskwie i Pekinowi. Niestety wiele wskazuje na to, że Unia będzie słabła. Kolejne reżimy gospodarcze w Europie okazywały się dysfunkcjonalne i przeżywały kryzysy. Trudno było utrzymać rozwój i konkurencyjność gospodarczą w skali globalnej, a jednocześnie utrzymać dotychczasowy, wysoki poziom świadczeń socjalnych. Przyczyn tego stanu rzeczy było kilka. Odnowiła się presja geopolityczna ze strony Moskwy, a Stany Zjednoczone nie godziły się już na to, aby ponosić tak wysokie koszty bezpieczeństwa Starego Kontynentu jak w przeszłości. Dodatkowo w wyniku kryzysu geopolitycznego załamał się model rozwoju w Europie Zachodniej (zwłaszcza w Niemczech) opierający się na tanich surowcach rosyjskich. Kolejnym czynnikiem była rosnąca presja konkurencyjna ze strony chińskich firm, które deklasowały europejskie korporacje w coraz większej ilości sektorów gospodarczych. Europa stała się zależna geoekonomicznie od Pekinu, zwłaszcza w zakresie transformacji klimatycznej. Waszyngton będzie zapewne wywierał jeszcze większe niż wcześniej naciski na zerwanie przez Unię relacji gospodarczych z Chinami. Na taki decoupling jest już chyba za późno. Będzie to jednym z tych czynników, które mogą doprowadzić do pogorszenia relacji z Trumpem.

Czytaj więcej

Biznes w USA obawia się konsekwencji ceł Donalda Trumpa. Nowe badanie

Kolejnymi przyczynami załamania unijnego modelu gospodarczego były dysfunkcje reżimu monetarnego w Europie, jak również błędna transformacja klimatyczna wprowadzana w UE. W odniesieniu do polityki klimatycznej należy stwierdzić, że została ona oparta na zupełnie odmiennych regułach w Unii aniżeli w USA i Chinach. Było to przyczyną znaczącego wzrostu cen energii w UE w porównaniu z oboma mocarstwami, a tym samym pogorszenia konkurencyjności gospodarczej, obniżenia wzrostu, spadku inwestycji, deindustrializacji itp.

Także unia walutowa okazała się ograniczać wzrost gospodarczy i konkurencyjność większości państw członkowskich. Ponadto wymuszała narastanie zadłużenia w strefie euro. Miało to negatywne konsekwencje nie tylko dla poszczególnych społeczeństw europejskich, dla których integracja europejska przestaje być synonimem dobrobytu. Oprócz tego osłabiany jest potencjał geopolityczny UE. Strefa euro jest podatna na kryzysy, a tym samym odpowiada za destabilizację w Europie.

Foto: PAP/Mateusz Krymski

Jakie problemy w kontaktach z UE będzie miał Donald Trump?

Odpowiedzią liderów integracji z Europy Zachodniej jest dążenie do przeformułowania modelu gospodarczego funkcjonującego na rynku wewnętrznym w stronę większego protekcjonizmu oraz rozwoju polityki przemysłowej. Wspomniana próba jest obarczona poważną niekonsekwencją, która wynika z silnej zależności UE od rywali zewnętrznych. Przykładowo gospodarka niemiecka była uzależniona najpierw w ogromnym stopniu od surowców rosyjskich, a następnie od surowców i podzespołów chińskich, jak również od dostępu do rynku zbytu w ChRL. To skutkuje nadmierną otwartością unijnego rynku na chińskich rywali, a także niemożnością zastosowania skutecznej polityki ochrony przed nieuczciwą konkurencją z ich strony.

Podsumowując, rewizja strategii geoekonomicznej UE została wprowadzona zbyt późno, była oparta na sentymencie antyamerykańskim i nadmiernie liberalna wobec Moskwy i Pekinu. Nie usuwa strukturalnych problemów reżimu walutowego ani transformacji klimatycznej. Zbyt silne spychanie kosztów na wewnątrzunijne peryferie może skutkować potężnymi napięciami politycznymi.

Czytaj więcej

Konrad Szymański: Polska ma do odegrania ważną rolę w napiętych stosunkach Unii z USA

Niewykluczone są transatlantyckie spory, zwłaszcza z Europą Zachodnią. Jednak znacznie większym problemem dla Trumpa będzie chroniczna słabość geopolityczna Unii i jej ograniczone możliwości pokonywania kryzysów. To ośmieli elity moskiewskie do jeszcze bardziej agresywnej polityki wobec Zachodu. A to oznacza, że Trump będzie musiał utrzymać zaangażowanie w Europie. Będzie musiał wziąć przynajmniej część odpowiedzialności za bezpieczeństwo Ukrainy i wschodniej flanki NATO, bo ani UE, ani największe państwa Europy Zachodniej nie będą w stanie sprostać temu wyzwaniu.

Autor

Tomasz Grzegorz Grosse

Autor jest politologiem, europeistą i socjologiem, profesorem nauk społecznych. Wykładowca na Wydziale Nauk Politycznych i Studiów Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego


Opinie polityczno - społeczne
Jędrzej Bielecki: Wojna handlowa Trumpa. Samobój Ameryki
Opinie polityczno - społeczne
Jerzy Surdykowski: Prima aprilis, czyli dzień kłamstwa. A gdyby tak zorganizować dzień prawdy?
Opinie polityczno - społeczne
Marek A. Cichocki: Amerykańska fantazja według Trumpa – niebezpieczna i okrutna
analizy
Mentzen odpala protokół Korwina. Już raz pogrążył Konfederację
Materiał Partnera
Konieczność transformacji energetycznej i rola samorządów
Opinie polityczno - społeczne
Joanna Ćwiek-Świdecka: Sławomir Mentzen chce płatnych studiów. Ile naprawdę kosztuje edukacja w Polsce?