[b]Rz: [/b] Rzecznik rządu Paweł Graś zażartował, że wyliczenia dotyczące deficytu pochodzą z banku Goldman Sachs. Co pan na to?

[b]Mirosław Gronicki:[/b] Wolałbym rozmawiać na tematy merytoryczne, a nie o żartach. Rzecznik rządu nie musi być kompetentny we wszystkich sprawach. Lepiej, aby na tematy finansowe wypowiadały się osoby z rządu, które się na nich znają.

[b]Z komunikatu MF wynika, że deficyt na trzy dni przed końcem lutego wynosi ok. 10,9 mld zł.[/b]

To potwierdza moje wyliczenia. Wydatki w pierwszych dwóch miesiącach sięgną 52,7 mld zł, a dochody mogą przekroczyć 45 mld zł. Czyli deficyt wyniesie ok. 7 – 8 mld zł. Oznacza to, że moja prognoza deficytu mieści się w tych granicach. Nie sądzę bowiem, aby wpływy w ostatnich dwóch dniach miesiąca sięgnęły nagle 10 mld zł. Taki scenariusz jest mało prawdopodobny.

[b]Tak wysoki deficyt oznacza realizację połowy planu na cały rok. Co w tej sytuacji powinien zrobić minister finansów?[/b]

Nic więcej oprócz tego, co robił do tej pory. Minister powinien pilnować wydatków i bacznie obserwować rozwój sytuacji oraz reakcję polskiej gospodarki na globalny kryzys. Z jakąkolwiek reakcją dotyczącą podniesienia poziomu deficytu czy nowelizacją budżetu powinien poczekać. Już pod koniec maja będzie można z większym prawdopodobieństwem przewidzieć, jak może wyglądać realizacja dochodów i wydatków w ciągu całego roku. Wtedy przyjdzie czas na podjęcie konkretnych działań.