Rz: Mówi pan, że łącząc Cyfrowy Polsat z Polkomtelem, budujecie coś nowego. Co dokładnie?
Tworzymy „nowe zwierzę". Zupełnie inny biznes niż samodzielny telekom czy operator płatnej telewizji – dzisiaj oddzielne funkcjonowanie Plusa czy Cyfrowego Polsatu nie miałoby już sensu. Gdy spotykamy się z analitykami, często mówią, że trudno im tę nową grupę wycenić, że łatwo o błąd. Przekonujemy ich, że naszym zadaniem jest budowanie wartości dla akcjonariuszy, a strategię rozwoju, jako grupa oferująca usługi zintegrowane, mamy precyzyjnie określoną. Jeśli wykonamy naszą pracę poprawnie, to zostanie to docenione. Zarówno przez inwestorów, jak i konsumentów. 20 lat temu rynek nie wiedział, jak wycenić dotcomy, ale musiał się tego nauczyć. Gdybym miał porównać nas do czegokolwiek, to powiedziałbym, że najbliżej nam do BSkyB (brytyjska grupa telewizyjno-telekomunikacyjna – red.). Firma ta odniosła ogromny komercyjny sukces, a my jesteśmy na rynku polskim pionierem modelu biznesowego zapoczątkowanego przez BSkyB. I mam wrażenie, że jesteśmy na właściwej ścieżce, na co dowodem może być już ponad 500 tys. klientów programu smartDom na przełomie roku, który w pełnej odsłonie ruszył w maju zeszłego roku.
Spodziewa się pan, że na rynku będzie więcej takich „nowych zwierząt"?
Nasi konkurenci już zaczynają podobnie działać. T-Mobile z Aliorem, Orange z mBankiem i Nc+, Play z Netią. To jednak partnerstwa, w których trzeba rozstrzygnąć dylemat: czyja baza użytkowników jest warta więcej, na którą usługę będzie rabat i jak się podzielić zyskami. W naszym przypadku tego problemu nie ma. SmartDom mamy pod jednym, solidnym dachem, tworzymy go z własnych produktów i dzięki temu możemy sukcesywnie budować wartość dla klienta. Chociaż nie można wykluczyć, że inni też pójdą naszym śladem i będą fuzje.
Kto mógłby być pierwszy? Któryś operator telewizji kablowej?
Kablówki są dziś wysoko wyceniane i są obiektem pożądania operatorów komórkowych na świecie. Coś w tym więc jest. Wydaje mi się, że to kwestia czasu, zanim ta tendencja dotrze też do nas.
A w drugą stronę? Grupa Cyfrowego Polsatu z kablówką?
Monitorujemy uważnie geolokalizację naszych użytkowników i jesteśmy spokojni, że w rejonach, gdzie jesteśmy naprawdę silni, konkurencja ze strony kablówek jeszcze długo nam nie grozi. Patrząc na temat z drugiej strony, dotarcie z naszą usługą tam, gdzie kablówki dominują, mogłoby być kuszące. Jeśli więc coś interesującego pojawia się na sprzedaż, pilnie się temu przyglądamy. Jeśli będzie to pasowało do naszej strategii, na pewno się nad tym pochylimy.
Co z Midasem?
Spółka ta pasuje do grupy kapitałowej Cyfrowego Polsatu. Utrzymywanie obecnego status quo to koncept, którego formuła kiedyś się wyczerpie. Jest jednak więcej czynników, które determinują podjęcie takiej decyzji. To na przykład kwestia zobowiązań i ustaleń z finansującymi naszą działalność podmiotami. Jednym z bieżących tematów, które nas dziś zajmują, jest potencjalne refinansowanie zadłużenia. Nadal widzimy możliwości jego optymalizacji. Mamy dziś rynek kredytobiorcy, a instytucje finansowe mają problem z uzyskaniem dobrego korporacyjnego klienta.
Refinansowanie to pana oczko w głowie na ten rok?
Najważniejsza jest działalność operacyjna i sukces rynkowy, a temu ma służyć trwająca integracja operacyjna spółek. To równanie z wieloma zmiennymi, wśród których jest na pewno refinansowanie. Sukces oznacza zwiększone przychody, naszą wiarygodność jako kredytobiorcy i jako grupy notowanej na Giełdzie Papierów Wartościowych.
Czy dla grupy Cyfrowy Polsat ważne będzie, kto zostanie nowym właścicielem TVN?
Ostatecznie nie sądzę, aby to miało dla nas znaczenie. Patrzymy na historię naszej konkurencji. Mieliśmy już do czynienia z podmiotami o potężnym zapleczu finansowym. I co z tego zostało? Naszą siłą jest to, że „jesteśmy stąd". Dowiedliśmy już, że o wiele skuteczniej niż zagraniczne firmy rozpoznajemy potrzeby naszych rodaków.
Jakie były wyniki grupy w czwartym kwartale i 2014 r.?
Jestem z nich zadowolony. Choć Barack Obama powiedział, myśląc o kryzysie: „the shadow has passed", to w Polsce nie można jeszcze złożyć takiej deklaracji. Nasz PKB poprawia się, należałoby więc domniemywać, że ludzie będą kupowali trochę więcej, a ci, którzy sprzedają, będą mieli trochę więcej środków, by reklamować swoje produkty. Na rynku reklamowym telewizja wciąż zajmuje pierwsze miejsce wśród preferowanych mediów, a nasze wpływy z reklam rosną powyżej tempa rynkowego. Z segmentu klientów indywidualnych i biznesowych też jestem zadowolony. Weszliśmy ze SmartDomem na pionierską ścieżkę, więc wynik tych działań był niepewny. Ale okazało się, że kierunek był jak najbardziej właściwy. Duży w tym udział internetu mobilnego, który według mnie ma wciąż ogromny potencjał wzrostu.
CV
Tomasz Gillner-Gorywoda (l. 57) ukończył studia na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. W październiku ub.r. po odejściu Dominika Libickiego został prezesem Cyfrowego Polsatu. Od 1979 r. przez dziesięć lat pracował w PLL LOT. Od 2008 r., po 20 latach za granicą, pracuje dla firm Zygmunta Solorza-Żaka.