Reklama

Krajobraz z inflacją w tle

W ostatnich miesiącach wróciła dawno niewidziana inflacja. I to od razu z hukiem. W lutym przekroczyła 2 proc., wywracając niektóre założenia prognostyczne analityków do góry nogami. I kiedy wydawało się, że stoimy na progu rosnących z miesiąca na miesiąc cen towarów i usług, tempo inflacji zmalało, znacząco ułatwiając pracę członkom Rady Polityki Pieniężnej. Ta już nie musi spieszyć się z reakcją i podnosić stóp procentowych.

Aktualizacja: 04.04.2017 22:15 Publikacja: 04.04.2017 21:29

Krajobraz z inflacją w tle

Foto: Archiwum

Tymczasem rynek finansowy zareagował natychmiast. Okazuje się, że inwestorzy finansowi, wyspecjalizowani w prognozowaniu kosztu pieniądza, przewidują, że pierwsze podwyżki stóp procentowych w Polsce będą miały miejsce najwcześniej pod koniec przyszłego roku.

Co to wszystko oznacza w praktyce? Nie ma jednej odpowiedzi.

Dla przeciętnego obywatela, w tym wypadku konsumenta, jest to dobra informacja. Realny koszyk zakupów towarów i usług nie będzie mu się w najbliższych miesiącach i kwartałach kurczył. Gorzej z jego oszczędnościami. Oprocentowanie lokat i obligacji będzie się dalej utrzymywać na niskim, z pewnością niesatysfakcjonującym poziomie, zmuszając do szukania nieco bardziej ryzykownych alternatyw. Być może staną się nimi akcje?

Jednocześnie zadłużeni w krajowej walucie, w tym właściciele kredytów hipotecznych w złotych, mogą odetchnąć. Ich raty i odsetki od kredytu pozostaną jeszcze długo na relatywnie niskim poziomie.

Tani pieniądz to również dobra informacja dla całej gospodarki, a zwłaszcza dla przedsiębiorców. Dostępność taniego kredytu będzie jeszcze większa niż obecnie. Teoretycznie wystarczy więc dobry pomysł na inwestycję, trafiony biznesplan i sukces gwarantowany.

Reklama
Reklama

A w praktyce? Z praktyką może być gorzej, bo krajowi przedsiębiorcy, jak dowodzą statystyki, po ubiegłorocznej zapaści wciąż nie palą się do inwestowania.

Co ciekawe, tani pieniądz i awersja do inwestycji to nie tylko polski przypadek. Podobnie jest na innych rozwiniętych lub rozwijających się rynkach. Inflacja, która jeszcze niedawno podniosła swój łeb w Europie Zachodniej, ostatnio zelżała również tam.

Jak na dłoni widać zatem, że funkcjonujemy w jednej globalnej wiosce, a tendencje gospodarcze z innych rynków, zwłaszcza tych, które stanowią drogowskaz dla reszty świata (jak np. amerykański i niemiecki), wcześniej czy później przekładają się na krajowe podwórko, zostawiając niewiele miejsca na lokalne odrębności.

Opinie Ekonomiczne
Marcin Mazurek: Powell się stawia, a to wywraca stolik
Opinie Ekonomiczne
Od gospodarki nadmiaru do gospodarki umiaru
Opinie Ekonomiczne
Katarzyna Kucharczyk: Limes inferior po polsku. Niepokojące zjawisko na rynku pracy
Opinie Ekonomiczne
Prof. Sławiński: Papierowe zyski i straty banków centralnych
Opinie Ekonomiczne
Paweł Rożyński: Rosjanie znaleźli „miękkie podbrzusze” Polski
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama