Czym jest polityka? Arystoteles uważa ją za sztukę rządzenia państwem, której celem jest dobro wspólne. Za najdoskonalszy ustrój miał monarchię oświeconego króla. Gdy takiego zbrakło, na drugim miejscu stała politeja, czyli demokracja obywatelska ograniczona zbiorami praw, oparta na zamożnej klasie średniej, umocniona przez instytucje kontrolne niedopuszczające do szaleństw i wypaczeń. Demokrację miał za ustrój zdegenerowany, skłonny do realizacji każdej zachcianki wiecowego tłumu.
Czym naprawdę jest kryzys demokracji?
Politeją był republikański ustrój Rzymu, nim wprowadzono tam cesarstwo, a także naśladująca go dużo później Rzeczpospolita Obojga Narodów. Nie była politeją przesławna demokracja ateńska, bo zabrakło tam praw uniemożliwiających skazanie Sokratesa na śmierć albo Peryklesa na wygnanie.
Dziś podobno żyjemy w czasach upadku demokracji, chociaż ma ją wypisaną na sztandarach i w zbiorach praw każdy twór uważający się za państwo, nawet afrykańskie Burkina Faso i łukaszenkowska Białoruś. Tylko co ją zastępuje? Na pewno nie szlachetna politeja. Może tyrania, tylko dzisiaj – jak nigdy dotąd – każdy tyran wstydzi się nazywania go po imieniu.
Wszyscy dziś są zwolennikami Niccoli Machiavellego
Spośród historycznych filozofów polityki najbardziej wiekopomnym okazał się Niccolò Machiavelli, który powiadał, że władca może zwodzić i oszukiwać poddanych, jeśli służy to utrzymaniu jego panowania. Nic więc dziwnego, że skutecznością myśli politycznej pokonał innych mędrków, unicestwił ich opasłe, a nigdy nieczytane dzieła.