Poznałem go w 2011 r., przychodząc na otwarte czwartkowe seminaria do Instytutu Studiów Politycznych PAN. Był dla mnie legendą. Jego syntezę „Pół wieku dziejów Polski” przeczytałem z wypiekami na twarzy w podstawówce. Później przyszedł czas na biografię Stanisława Mikołajczyka, opracowania poświęcone historii prasy polskiej, wreszcie książki poświęcone stanowi wojennemu. Okazało się, że nie miał w sobie nic z pomnikowej pozy.
Było w nim coś zupełnie innego: umiejętność pracy w ciszy, cierpliwość, poczucie humoru oraz świadomość, że historia nie lubi łatwych odpowiedzi. Był naprawdę – by przywołać wywiad rzekę, jaki przeprowadził z nim Patryk Pleskot – człowiekiem umiarkowanym. Nie dlatego, że uciekał od sporów (wchodził w nie, gdy uważał, że to konieczne), lecz dlatego, że nie znosił czarno-białych klisz. Wolał kolor. I w tym kolorze próbował zmieścić polskie dzieje XX w.
Andrzej Paczkowski był badaczem dziejów prasy. Od czytelnika do społeczeństwa
Wielu traktowało dzieje prasy jako temat peryferyjny. Dla Paczkowskiego była ona jednak czymś więcej niż tylko zbiorem tytułów i nazwisk publicystów. Uparcie dowodził – i praktycznie pokazywał – że media to istotny element mechanizmu życia społecznego. Tak też je badał, tworzył totalną historię prasy. Widział ją nie jako dekorację do polityki, lecz jeden z jej silników. Jako instrument nowoczesności i barometr nastrojów zbiorowych.
Czytaj więcej
W wieku 87 lat zmarł prof. Andrzej Paczkowski — ceniony polski historyk i wykładowca akademicki,...
W praktyce oznaczało to lata mozolnych kwerend i budowanie standardu, który potem stosował konsekwentnie. Już w pracy o prasie politycznej ruchu ludowego wprowadzał myślenie socjologiczne do historii czasopiśmiennictwa, a potem poszerzał perspektywę: od międzywojnia przez prasę polonijną po próby syntezy. Szczególne miejsce w jego dorobku zajęła „Czwarta władza” – systematyczny opis historii prasy w szerokiej, wręcz powszechnej skali. Pokazał w niej z jednej strony benedyktyńską cierpliwość badacza, z drugiej – instynkt opowiadacza.