Reklama
Rozwiń
Reklama

Azja znów straszy

Z Indii i Indonezji, gdzie sytuacja jest najgorętsza, ale także z innych krajów takich jak Malezja czy Tajlandia uciekają inwestorzy zagraniczni.

Publikacja: 02.09.2013 00:18

Azja znów straszy

Foto: Fotorzepa, Raf Rafał Guz

Pierwotnie chciałem dzisiejszy tekst poświęcić okrągłym liczbom, czyli 20 mld dol. kapitalizacji Tesla Motors i 100 mld dol. wartości rynkowej Facebooka. Ale to, co dzieje się w Azji, gdzie podobno nie dojdzie do kryzysu podobnego do tego z drugiej połowy lat 90. XX wieku, zmusiło mnie do zmiany planów.

Tesla, producent samochodów elektrycznych, którego akcje podrożały w tym roku o prawie 400 proc., i Facebook, który wrócił do ceny powyżej emisyjnej z ubiegłorocznej publicznej oferty, miały na początku ubiegłego tygodnia swoje pięć minut. Patrząc na kapitalizację innych firm, czy to motoryzacyjnych, czy to technologicznych, można się zastanawiać, co to znaczy. Pozostawiam to czytelnikom.

Azja wydaje mi się ważniejsza. Od kilku tygodni trwa tam ostra przecena walut lokalnych i potężne spadki na giełdach. Z Indii i Indonezji, gdzie sytuacja jest najgorętsza, ale także z innych krajów takich jak Malezja czy Tajlandia uciekają inwestorzy zagraniczni. Przeglądając nasze media, nie zauważyłem zbyt dużo informacji o sytuacji na azjatyckich rynkach giełdowych i walutowych. Pewnie dlatego, że Azja jest daleko.

Sierpniowa ucieczka inwestorów z Azji, a także z innych rynków rozwijających się tłumaczona jest zbliżającym się podobno zakończeniem drukowania dolarów przez amerykański Zarząd Rezerwy Federalnej. Odwrót czyni spustoszenie kursów walut. Tanieją akcje. Topnieją rezerwy walutowe. Kłopoty nie zaczęły się jednak w w sierpniu, tylko przynajmniej w maju. A ich praprzyczyną nie były obawy (a może nadzieje?) na zakończenie QE3. I Indie, i Indonezja mają fundamentalne problemy gospodarcze. a tempo wzrostu PKB (w II kwartale w Indiach wzrost wyniósł 4,4 proc. i był najmniejszy od 2009 roku) i rośnie deficyt na rachunku bieżącym. Rośnie też inflacja.

Agencje ratingowe twierdzą, że to, co dzieje się w Azji, nie powinno być podstawą do obniżenia ratingu. Przekonują, że kryzys podobny do tego z lat 1997–1998 nie grozi. Pozostaje im wierzyć i patrzeć, co dzieje się w odległych krajach. To, co widzę, to – moim zdaniem – na razie nieskuteczne próby przeciwdziałania spadkowi waluty (pomysł skupowania złota w Indiach, by ograniczyć jego import; sprzedawanie indyjskim rafineriom twardej waluty z pominięciem rynku).

Reklama
Reklama

Ciekawą informację podał w piątek po południu Reuters. Według źródeł agencji pojawił się pomysł wspólnej interwencji kilku krajów rozwijających się na rynku walutowym. Czy do niej dojdzie? A jak dojdzie, to, czy będzie skuteczna? Na pewno warto obserwować, co dzieje się w Azji, Rosji, Chinach i Brazylii.

Autor jest publicystą ekonomicznym

Opinie Ekonomiczne
Prof. Sławiński: Polexit byłby nieracjonalny ekonomicznie. Brexit to przestroga
Opinie Ekonomiczne
Marek Górski: Czas na systemową deregulację w Polsce
Opinie Ekonomiczne
Katarzyna Kucharczyk: Prawo do bycia zapomnianym. Czyli jak wyjść z Matriksa
Opinie Ekonomiczne
Anna Cieślak-Wróblewska: Zdrowy rozsądek wygrywa z chaosem
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama