Zgadzam się: polska edukacja wymaga bardzo głębokich reform. Bo sposób, w jaki działała do tej pory, ani nie zapewnia właściwego przygotowania młodych ludzi do wyzwań współczesnego świata, ani nie spełnia w dostatecznym stopniu wymogów związanych z potrzebami rozwoju kraju i społeczeństwa. Nie jestem tylko pewny, czy mówiąc słowo „reformy", pani minister i ja myślimy o tym samym.

O czym ja myślę? Po pierwsze, system edukacyjny – od przedszkola do uniwersytetu – powinien kształtować odpowiednie postawy młodych ludzi. Największą słabością Polaków jest niski kapitał społeczny, a mówiąc prościej – brak umiejętności współpracy w grupie.

Jest to również największe zagrożenie dla długookresowego rozwoju gospodarczego kraju, bo tylko dzięki współpracy można budować wielkie, zdolne do konkurencji na globalnym rynku firmy. Przez kilkanaście lat system edukacyjny może skutecznie rozwijać umiejętność współpracy, podobnie jak może rozwijać zdolności do skutecznego komunikowania się (słowem, pismem, prezentacją, a nawet internetowym wpisem). Tyle że musi się tym konsekwentnie zajmować.

Po drugie, system edukacyjny powinien odpowiadać na potrzeby współczesnego świata. Po wiekach życia w warunkach ograniczonego dostępu do wiedzy, dzięki internetowi przesuwamy się właśnie do czasów dostępu prawie nieograniczonego. Uczniowie muszą nauczyć się wyławiać potrzebne im informacje z nadmiaru, weryfikować je, odsiewać prawdziwe i wartościowe od zalewu śmieci i nieprawdy. A następnie na podstawie zebranych informacji dokonać analizy. I tego właśnie powinna uczyć szkoła – a nie, jak w przeszłości, koncentrować się na dostarczeniu jakiegoś zestawu informacji i ich standardowej obróbce.

Po trzecie, opuszczający szkoły młodzi ludzie muszą być przygotowani na to, że przy różnorodności i dynamice współczesnej gospodarki i tak nie zdobędą całej wiedzy, która będzie im potrzebna w pracy. W dodatku w ciągu życia wielokrotnie pracę będą zmieniać. Dlatego głównym narzędziem, który szkoła powinna dać młodym ludziom, nie jest sama wiedza, ale elastyczność, otwartość na zmiany, umiejętność uczenia się i zdobywania nowych umiejętności.

Czy polski system edukacyjny spełnia te wymogi? Jako nauczyciel akademicki z 30-letnim stażem mówię: nie. I dlatego wymaga fundamentalnych reform – od przedszkola do uniwersytetu. Prawdziwych reform, a nie wesołych zabaw w tworzenie i likwidowanie gimnazjów albo zmienianie listy obowiązkowych lektur.