Ograniczenie dostępu do zawodu ratownika medycznego i ingerencja ministra zdrowia w plan rozmieszczenia karetek w województwie to tylko niektóre ze zmian jakie przewiduje rządowy projekt noweli ustawy o państwowym ratownictwie medycznym.
Bariery w dostępie
Minister zdrowia, autor projektu, najwięcej uwagi poświęca w nim ratownikom medycznym. Likwiduje kształcenie ich w szkołach policealnych, które już nie będą prowadziły rekrutacji.
Ratownikami mają być osoby z ukończonymi studiami licencjackimi. Po nauce będą musiały odbyć sześciomiesięczny staż w karetce czy np. na oddziale ratunkowym i zdać państwowy egzamin z ratownictwa medycznego w Centrum Egzaminów Medycznych.
Dopiero po spełnieniu tych warunków wojewoda przyzna zainteresowanemu prawo do wykonywania zawodu. Rejestr ratowników będzie prowadził minister zdrowia.
1 mln zł
mają wydać wojewodowie ?w 2015 r. na obowiązki ?wynikające z noweli
Teraz dostęp do zawodu ratownika jest nieograniczony. Szkoły kształcą ich na różnych poziomach, a kwalifikacji ratowników, ich umiejętności w zakresie reanimacji przed rozpoczęciem pracy w karetkach nikt nie weryfikuje.
Czytaj więcej
Czy nabycie samochodu może być tak proste, jak zamówienie sprzętu online? O tym, jak wygląda transformacja tego sektora oraz jak należy odpowiedzie...
Przedstawiciele tej profesji zwracają też uwagę na mankamenty projektu.
– Od dawna walczymy, aby minister określił, jakie są standardy postępowania ratowników, np. jakie leki mogą podawać. Dzięki temu w razie nieszczęścia moglibyśmy się bronić, że działaliśmy zgodnie z przepisami – zauważa Ireneusz Szafraniec z Polskiej Rady Ratowników Medycznych.
Teraz ustawa zobowiązuje ministra, by wydał rozporządzenie o standardach działania ratowników. Żaden z ministrów nie zrobił tego jednak od 2004 r., a Bartosz Arłukowicz zdecydował się w projekcie noweli w ogóle wykreślić ten zapis. Uzasadnił, że rozporządzenie jest niepotrzebne, bo o standardach i tak ratownicy uczą się na studiach.
Dyspozytornie w rękach wojewodów
Inna ważna zmiana dotyczy dyspozytorni medycznych, w których podejmuje się decyzje, czy i gdzie wysłać karetkę. Nadzór nad nimi ma przejąć wojewoda. Będzie też finansował ich funkcjonowanie oraz zatrudniał dyspozytorów. Teraz pieniądze na dyspozytornie pochodzą z kontraktu pogotowia ratunkowego z NFZ. Po zmianach poszczególne jednostki zatem dostaną mniej pieniędzy z Funduszu, skoro odejdzie im obowiązek finansowania dyspozytorni, bo te się od nich uniezależniają.
– Finansowanie dyspozytorni przejmą wojewodowie, co oznacza, że albo ich liczba pozostanie w regionach taka sama, albo będzie ich mniej, bo dojdzie do centralizacji – zauważa Andrzej Kopta ze Społecznego Komitetu Ratowników Medycznych.
14 ?tys.
ratowników pracuje teraz ?w Polsce ?w systemie ratownictwa medycznego ?i poza nim
Minister zdrowia wprowadza też zmiany w wojewódzkich planach działania systemu ratownictwa. Zgodnie z projektem będzie mógł żądać od wojewody, aby uwzględnił jego propozycje rozmieszczenia i liczby karetek w województwie. Teraz wojewoda jako odpowiedzialny za opracowanie planu dla regionu sam o tym decyduje. Ma tylko obowiązek uzyskać zgodę ministra na to, co w tym planie aktualizuje.
Te zmiany to zapewne reakcja na sytuację w pasie nadmorskim. Gdy turystów nad morzem jest więcej, brakuje karetek. Minister twierdzi, że trzeba je poprzesuwać na lato z miejscowości mniej obleganych przez urlopowiczów, a wojewodowie nie chcą się zastosować do tych wytycznych.
Prof. Juliusz Jakubaszko z Polskiego Towarzystwa Prawa Medycznego uważa, że zmiany są kosmetyczne, a system w regionach nadal będzie szwankował.
– Brakuje przepisów określających, ile czasu karetka może wieźć pacjenta do szpitala – mówi prof. Jakubaszko.
etap legislacyjny konsultacje społeczne