Krótko mówiąc, państwo (miasto) może zasiedzieć ogólnie dostępną działkę, z której korzystają wszyscy.
Część sądów uważała, że władanie publiczne, w interesie ogółu mieszkańców, wyklucza zasiedzenie. Sąd Najwyższy powiedział w najnowszym wyroku, że nie wyklucza ono zasiedzenia.
Kwestia ta wynikła w sprawie, w której prezydent Gdyni (w imieniu Skarbu Państwa) wystąpił do sądu o stwierdzenie zasiedzenia na rzecz Skarbu Państwa części prywatnej działki, na której w 1965 r. miasto urządziło ciąg pieszy z pasem zieleni – swego rodzaju deptak. Było tam, powstałe najwyraźniej siłą zwyczaju, przejście u podnóża Kamiennej Góry – morenowego wzgórza, należące do państwa. Miasto od lat się nim zajmuje: naprawiało chodnik, postawiło ławki i lampy oraz zapewnia oświetlenie. Pasaż biegnie jednak po prywatnych działkach.
Sąd rejonowy ustalił, że część tej prywatnej działki (teraz należy do spółki) była zabudowana, a część służyła jako deptak, i orzekł, że państwo zasiedziało własność tej publicznej części działki w kwietniu 1990 r. (wtedy zasiedzenie następowało po 20 latach władania działką).
Sąd Okręgowy w Gdańsku był innego zdania i wniosek o zasiedzenie oddalił. Jego zdaniem nieruchomości przeznaczonej do użytku publicznego nie można zasiedzieć.