Zgodnie z art. 145 kodeksu cywilnego, jeżeli nieruchomość nie ma dostępu do drogi publicznej, właściciel może żądać od właścicieli sąsiednich gruntów ustanowienia drogi koniecznej, za wynagrodzeniem.
Gdy jednak taka potrzeba wynikła z wydzielenia mniejszych działek, a zainteresowani nie dojdą do porozumienia, sąd powinien zarządzić przeprowadzenie drogi przez grunty, które były przedmiotem podziału. Droga nie powinna obciążać sąsiadów.
U sąsiada taniej
Nie jest to norma bezwzględna. Odstąpiły też od niej Sąd Rejonowy w Nowej Hucie, a potem krakowski Sąd Okręgowy w sporze z sąsiadami rodziny T., która odzyskała ponad 700 mkw. z działki kiedyś wywłaszczonej. Prezydent miasta wykroił im działkę, ale nie ma ona dostępu do ulicy. I tak sprawa trafiła do sądu.
Sądy miały cztery warianty, w tym wskazywany przez rodzinę T. po „starej" działce, będącej własnością Skarbu Państwa, a do 2017 r. w użytkowaniu przez Ligę Obrony Kraju. Urządzenie tej drogi kosztowałoby 200 tys. zł. Choć koszt ten obciąża rodzinę T. sądy wybrały dłuższą drogę (kosztowałaby 82 tys. zł), przez niezabudowaną działkę Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Jakie zasady
Przed Sądem Najwyższym pełnomocnicy spierali się o trzy kwestie: Czy jeśli do podziału doszło na skutek decyzji administracyjnej, ma zastosowanie regulacja kodeksowa – zdaniem pełnomocnika rodziny T. mec. Grzegorza Ogórka tak.