Codziennie mostem Łazienkowskim przejeżdżało 100 tys. samochodów. Po jego pożarze część stolicy stanęła w korkach. I to na długo. Zanim ruszą roboty budowlane, przed władzami miasta liczne formalności. Zapowiadają więc, że skorzystają z krótszych procedur. Niestety, nie jest to proste, trzeba bowiem skorzystać do kruczków prawnych.

Przykład to ustawa o szczególnych zasadach odbudowy, remontów i rozbiórek obiektów budowlanych zniszczonych lub uszkodzonych w żywiole. Skraca ona, i to bardzo, procedury budowlane. Rozpoczęcie na jej podstawie remontu obiektów liniowych nie wymaga żadnych formalności, a ich odbudowa jedynie zgłoszenia, chyba że prezydent miasta dojdzie do wniosku, że potrzebne jest pozwolenie na budowę. Wtedy jednak musi być wydane w ciągu dwóch tygodni.

Do tej pory specustawę wykorzystywano w razie powodzi lub huraganów. Pożar też jest żywiołem, a więc ustawa mogłaby działać, ale dotyczy gmin i miejscowości. Pewnie nikt by nie protestował, gdyby jej działanie rozciągnąć na most. Wszystko jednak w rękach premiera, bo ustawa działa tylko gdy gmina czy dana miejscowość zostaną wymienione przez niego w rozporządzeniu. Publikuje je za każdym razem, gdy żywioł spustoszy jakiś teren.

Kolejna możliwość to ustawa o zamówieniach publicznych. Pozwala na potrzeby newralgicznych robót budowlanych skorzystać z krótszych i prostszych form wyłonienia wykonawcy, czyli z negocjacji lub przetargu ograniczonego. Roboty o newralgicznym charakterze to przede wszystkim związane z obronnością i bezpieczeństwem. Wydaje się, że brak jednej z przeprawy w mieście wpływa na bezpieczeństwo prawie 2-milionowego miasta.