W czwartek, 16 lipca, senacka Komisja Rolnictwa i Rozwoju Wsi debatowała nad nowelizacją ustawy o ochronie gruntów rolnych i leśnych. Jej celem jest wprowadzenie ułatwień w odralnianiu półhektarowych działek gruntów klasy I–III. Dziś każdorazowo potrzebna jest zgoda ministra rolnictwa i rozwoju wsi, co paraliżuje inwestycje na terenach wiejskich w Polsce południowo-wschodniej.

Jednak zdaniem senatorów proponowane przez Sejm przepisy nie są dobre. Zawierają bowiem zbyt skomplikowane procedury, które trudno będzie stosować. Nowelizacja przewiduje, że zgoda ministra rolnictwa i rozwoju wsi nie będzie potrzeba na zmianę statusu półhektarowych działek rolnych klasy I–III. Inwestor musi jednak spełnić cztery warunki.

Po pierwsze, co najmniej połowa powierzchni każdej zwartej części gruntu ma się zawierać w obszarze zwartej zabudowy.

Po drugie, odralniana ziemia ma się znajdować w odległości nie większej niż 50 m od granicy najbliższej działki budowlanej.

Po trzecie, grunt ma być położony w odległości nie większej niż 50 m od drogi publicznej.

Po czwarte, powierzchnia odralnianej działki nie może przekraczać 0,5 ha bez względu na to, czy stanowi całość czy też kilka odrębnych części. Nowe przepisy definiują pojęcia „zwarta zabudowa" oraz „obszar zwartej zabudowy".

Zdaniem Biura Legislacyjnego Kancelarii Senatu warunek, by co najmniej połowa powierzchni każdej zwartej części gruntu zawierała się w obszarze zwartej zabudowy, spowoduje, że będzie można odrolnić tylko te nieruchomości, które zawierają w sobie działki już zabudowane. Nie o to zaś chodziło ustawodawcy.

Z uwag nadesłanych do Senatu wynika, że warunek dostępu do drogi publicznej będzie bardzo trudny do spełnienia. Wiele dróg na terenach wiejskich nie ma tego charakteru. Trudno więc będzie je odrolnić.