Korespondencja z Kataru

Nasi kadrowicze zrealizowali stawiany im przed mundialem cel, czyli pierwszy raz, od 1986 roku, wyszli z grupy na mundialu. Spotkanie z mistrzami świata było jednak nie tylko walką o awans do ćwierćfinału, ale także okazją do poprawienia atmosfery wokół drużyny narodowej, bo defensywne nastawienie naszego zespołu podczas meczów fazy grupowej było dla wielu rozczarowujące.

- Awansowaliśmy i zrealizowaliśmy cel. Nie ma gwarancji, że wyszlibyśmy z grupy, grając bardziej ofensywnie. Jest wiele elementów, nad którymi wciąż musimy pracować. Trzeba dłużej utrzymywać się przy piłce i stwarzać większe zagrożenie pod bramką rywali, jak z Francuzami - mówił po meczu Krychowiak.

Czytaj więcej

Mundial w Katarze. Polacy przegrali z Francuzami. Niedosyt zamiast wstydu

Doświadczony zawodnik przyznaje, że kiedy schodził z boiska po meczu z mistrzami świata, towarzyszył mu niedosyt.

- Szkoda gola, którego straciliśmy tuż przed przerwą. On wszystko zmienił - przyznał Krychowiak. - Gdybyśmy schodzili do szatni przy wyniku 0:0 druga połowa wyglądałaby inaczej. Na pewno w grę rywali z minuty na minutę wkradałoby się coraz więcej nerwów. Szkoda, czuję niedosyt - dodał.

Gdybyśmy schodzili do szatni przy wyniku 0:0 druga połowa wyglądałaby inaczej

Grzegorz Krychowiak, pomocnik reprezentacji Polski

Mundial w Katarze był ostatnim w karierze dla Wojciecha Szczęsnego. Nie wiadomo, co z kilkoma innymi doświadczonymi kadrowiczami. - Sam jeszcze się nad tym nie zastanawiałem - mówił Krychowiak. - Teraz jestem smutny po meczu, na analizę przyjdzie czas - dodał.