Biegaczka z New Jersey to grzeczniejsza twarz królowej sportu. McLaughlin nie ogniskuje uwagi tak, jak kreowana na głos pokolenia ekscentryczna sprinterka Sha'Carri Richardson, ale to ona może być najważniejszą amerykańską postacią mistrzostw świata, które 15 lipca rozpoczną się w Eugene.

22-latka jest już podwójną mistrzynią olimpijską (także w sztafecie) oraz rekordzistką globu (51.40). Najlepszy wynik w dziejach konkurencji poprawiała trzykrotnie – ostatnio podczas krajowych kwalifikacji na Hayward Field, czyli w mateczniku lekkoatletycznej Ameryki.

McLaughlin rekord przyjęła ze spokojem. Na uśmiech pozwoliła sobie dopiero po kilkunastu sekundach. Może rekordy jej spowszedniały, a może kumuluje energię na mistrzostwa świata, które ugości właśnie legendarny obiekt Uniwersytetu w Oregonie.

Amerykanka na małe szaleństwa pozwoliła sobie dopiero po zejściu z bieżni. Przyznała, że rekord uczci cheeseburgerem i naleśnikami. – Sezon zaczął się fantastycznie. Teraz muszę to kontynuować z trenerem Bobem Kersee oraz zaufać Bogu – mówiła McLaughlin. Jej wyniki nie są zaskoczeniem. Nie brakuje głosów, że już w tym roku pobiegnie jeszcze szybciej.

Rekordzistka świata dorastała w 7-tys. Dunellen. Rodzice, jak przystało na byłych biegaczy, do sportowej przygody córki podchodzili z rozsądkiem. Chronili ją przed presją, nie zgodzili się na przedwczesne zapisanie do lokalnego klubu.

Sydney skończyła prywatną szkołę katolicką i wybrała Uniwersytet w Kentucky. Już podczas pierwszego roku wygrała akademickie mistrzostwa NCAA i przeszła na zawodowstwo. Przeprowadziła się do Los Angeles i trafiła pod skrzydła Boba Kerseego, trenera siedmiokrotnej mistrzyni olimpijskiej Allyson Felix, a wcześniej wychowawcy całej plejady amerykańskich gwiazd.

Karierę rozwijała harmonijnie. Poleciała na igrzyska do Rio (2016) jako najmłodsza amerykańska lekkoatletka od 40 lat. Dotarła do półfinału. Dziś jest mistrzynią i rekordzistką świata oraz twarzą firmy New Balance, która płaci jej 1,5 mln dolarów rocznie.

Interesów McLaughlin pilnuje agencja menedżerska William Morris Endeavor, której klientami są m.in. Robert de Niro, Russell Crowe i Martin Scorsese. Sydney nie jest jeszcze hollywoodzką gwiazdą, ale kogoś takiego jak ona bardzo potrzebuje królowa sportu za oceanem.

Lekka atletyka to – według badań Nielsena sprzed trzech lat – dopiero ósma ulubiona dyscyplina Amerykanów. Wyżej są nawet pływanie czy sporty motorowe. – Celem jest pierwsza piątka – deklaruje na łamach „Wall Street Journal” szef World Athletics Brytyjczyk Sebastian Coe, bo wie, jak ważny to rynek.

Autopromocja
Subskrybuj nielimitowany dostęp do wiedzy

Unikalna oferta

Tylko 5,90 zł/miesiąc


WYBIERAM

Obecnie transmisje z najważniejszych mityngów przyciągają przed telewizory – według „Sports Media Watch” – nie więcej niż kilkaset tysięcy Amerykanów, choć mowa przecież o kraju z 50 mln biegaczy oraz 1,5 mln studentów rywalizujących w lekkoatletycznych zawodach akademickich.

Amerykanie mają sukcesy – zdobyli na igrzyskach w Tokio 26 medali, ale potrzebują takich postaci jak McLaughlin, która kokietuje widzów. Niedawno pokazała nagrania ze ślubu, a tuż po igrzyskach wyłożyła emocje na tacę i mówiła z płaczem o toksyczności presji, którą powodują media społecznościowe.

22-latka odebrała już bilet do sławy, teraz ma szansę ją ugruntować. Może być największą gwiazdą Amerykanów na mistrzostwach świata, zwłaszcza że ekscentryczna Sha'Carri Richardson po zakończeniu dyskwalifikacji za marihuanę przegrała krajowe kwalifikacje i w Eugene nie wystartuje.