Autor emitowanego w TVP 1 programu „WC Kwadrans” w latach 1994 – 1996 rozpalał emocje widzów do białości. Lewica domagała się, by ówczesny szef telewizji publicznej Wiesław Walendziak zdjął program z anteny. Prawica broniła go jak niepodległości.

– Dokonał przełomu wśród ludzi. Bo przecież w połowie lat 90. w mediach trwała ostra walka z wartościami prawicowymi. A Cejrowski potrafił ich publicznie bronić – mówi „Rz” Marek Jurek, były przewodniczący KRRiT.

Cejrowskiego i jego program popierali sympatycy prawicy bez względu na barwy partyjne. A kiedy ostatecznie w 1996 roku pod naciskiem postkomunistów program spadł z anteny, młodzi prawicowcy demonstrowali poparcie dla pierwszego kowboja RP, tłumnie przybywając na organizowany przez Cejrowskiego zlot ciemnogrodu w Osieku na Kociewiu. Wśród nich był Piotr Farfał: wówczas działacz Narodowego Odrodzenia Polski, dziś prezes TVP.

13 lat później, w maju 2009 roku, program Cejrowskiego „Boso przez świat” znika z anteny telewizji publicznej na rozkaz Farfała. I znów decyzja miała podtekst polityczny. Dziennikarz wystąpił bowiem w reklamówce wyborczej Marka Jurka, teraz lidera Prawicy Rzeczypospolitej. Cejrowski decyzji nie żałuje. – W obronie życia warto stracić własne. Cóż więc znaczy program telewizyjny, jeśli zabijane są tysiące nienarodzonych dzieci – powiedział „Rz”. I tłumaczył, że nie chodziło mu o wspieranie jakiejś partii, tylko o pomoc człowiekowi, który walczy o wartości bliskie i jego sercu.

[srodtytul]Boso, ale w ostrogach[/srodtytul]

„(...) Kiedy święty Tomasz nasycił usta, Indianka nalała najpierw sobie – bo to ona była gospodarzem ceremonii. Poza tym niektórzy uważają, że pierwszy napar jest niesmaczny, więc nie wypada go podawać innym. Argentyńczycy ściągają go do buzi, a następnie wypluwają na ziemię. Łykają dopiero drugi, a nawet trzeci (...)”

– tak rytuał picia yerba mate opisuje Cejrowski w książce „Gringo wśród dzikich plemion”.

On sam, jak uważają ludzie, którzy się z nim zetknęli, jest niczym rozpropagowany przez niego napar z ostrokrzewu paragwajskiego: bywa gorzki i cierpki, niektórzy po splunięciu już nigdy doń nie wracają, ale jak yerba pobudza do myślenia.

– Jego mocno prawicowe poglądy są zaprzeczeniem twierdzenia, że podróże kształcą – mówi „Rz” Kuba Wojewódzki, showman TVN.

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ

– Gdyby nie było Cejrowskiego, czegoś by w przestrzeni publicznej zabrakło – twierdzi Maciej Eckardt, wicemarszałek województwa kujawsko-pomorskiego, kiedyś uczestnik organizowanych przez dziennikarza zlotów ciemnogrodu.

Urodzony w 1964 roku Wojciech Cejrowski zadebiutował w mediach w 1992 r. w programie „Non stop Kolor” w TVP 2 u boku Wojciecha Manna. Sławę przyniósł mu wspominany już „WC Kwadrans”.

„Nie prawica, nie liberał ani żaden faszysta, kowboj Cza Cza to normalny komunista”

[wyimek]Nie prawica, nie liberał ani żaden faszysta, kowboj Cza Cza to normalny komunista – śpiewał o Cejrowskim Kazik Staszewski[/wyimek]

– krytykował go Kazik Staszewski w utworze „12 groszy”. Od tamtego czasu Cejrowski stał się człowiekiem instytucją: wziął udział jako gość, autor i współautor w wielu telewizyjnych audycjach, napisał wiele książek, przemierzył szmat świata. I choć zwykle odcinał się od establishmentu, to w jego karierze nie brakowało epizodów zaskakujących jak na prawicowego komentatora: talk-show „Piękna i bestia” w duecie z Alicją Resich-Modlińską (RTL 7) czy program „Po mojemu” w TVN Style. Po latach widzom mniej kojarzy się jednak z satyrą polityczną, a bardziej z podróżami, głównie do Ameryki Południowej. Odbył ich ponad 30. Niektóre opisał w książkach. W styczniu 2008 r. ogłosił, że zrzeka się polskiego obywatelstwa i przyjmuje ekwadorskie. „Unia Europejska jest źle zarządzana. Co z tym zrobić, nie wiem i gucio mnie to obchodzi, bo ja akurat do Unii wstępować nie mam zamiaru” – napisał w książce „Sól do oka”. Czy rzeczywiście jest obywatelem Ekwadoru, do dziś nie wiadomo.

Od stycznia 2007 r. prowadził w TVP program podróżniczy „Boso przez świat”, a w radiowej Trójce „Audycję podzwrotnikową”. Oba programy zostały zawieszone na czas trwania kampanii wyborczej do europarlamentu. – Decyzja o cofnięciu emisji (wyprodukowanego) programu jest działaniem na szkodę spółki TVP SA, ponieważ każdy odcinek generuje dla tej spółki duże koszty. A spółka cały czas jęczy z powodu braku pieniędzy – komentował Cejrowski dla portalu Fronda. pl.

[srodtytul]Konno na Kociewie[/srodtytul]

Pisarz, podróżnik, fotograf, dziennikarz sześciokrotnie nominowany do nagrody telewizyjnego Wiktora. Jaki naprawdę jest Wojciech Cejrowski?

– Ma olbrzymi dar przyciągania zupełnie zwyczajnych ludzi, takich, którzy na co dzień nie funkcjonują w życiu publicznym, ale którzy czują się dobrze w atmosferze, jaką potrafi wytworzyć – mówi „Rz” Piotr Lisiewicz, dziennikarz „Gazety Polskiej”, który w latach 90. jeździł na zloty ciemnogrodu.

Był wówczas szefem poznańskiej grupy happeningowej „Naszość”.

– Obok młodych, przyszłych polityków, olbrzymia część bawiących się na zlocie to byli mieszkańcy okolicznych wsi, zwykli kociewiacy, którzy przyszli posłuchać dyskusji, muzyki, napić się piwa. I co roku wracali na te spotkania – wspomina Lisiewicz.

Do 1996 r. określenie „ciemnogród” używane było w publicznej dyskusji jako obelga pod adresem zwolenników prawicy i tradycyjnych wartości.

Zmieniło się to, gdy w 1996 r. Cejrowski zorganizował w Osieku imprezę pod demonstracyjną nazwą zlot ciemnogrodu. Przybyło kilka tysięcy ludzi, głównie młodych, a sam Cejrowski przyjechał konno, przebrany za amerykańskiego poganiacza bydła. To wtedy przylgnęło do niego miano: pierwszy kowboj RP.

– To wyrazista osobowość z charakterem. Zawsze miał niesamowite pomysły. Przebojem zlotu był papier toaletowy wyprodukowany z książek Jerzego Wiatra (komunistyczny ideolog – red.). Wszyscy chcieli mieć choćby rolkę – wspomina Zbigniew Girzyński, poseł PiS.

Cejrowskiemu w Osieku udało się stworzyć platformę dyskusyjną dla młodych zwolenników prawicy. Nie w kuluarach gabinetów, ale przy ognisku, piwku i zabawie. Dyskusji niekiedy bardzo „niemoderowanej”.

– UPR-owcy, którzy przybyli w ogromnych ilościach, chcieli nam wlać jako „socjalistom z Ruchu Odbudowy Polski”. Było nas dziesięciu plus sporo dziewczyn. W naszej obronie stanęły skromne, ale bojowe grupy młodej prawicy z RAAK (Radykalna Akcja Antykomunistyczna – red.) i już nikt nie próbował nas ruszyć – śmieje się Girzyński.

– Cejrowski był dla nas

guru – opowiada Zbigniew Kozak, teraz poseł PiS, niegdyś działacz UPR. – Tymi zlotami i wystąpieniami w telewizji bardzo dużo dobrego zrobił. Sprawił, że ludzie przestali się wstydzić publicznie wyrażać swoje poglądy.

Ale wśród tych, którzy kilkanaście lat temu uczestniczyli w spotkaniach na Kociewiu, są też tacy, którzy dziś surowo krytykują Wojciecha Cejrowskiego

– Po prostu przesadza. To nie służy dyskusji publicznej – mówi „Rz” Mariusz Wiśniewski, były przewodniczący Zarządu Krajowego NZS, obecnie radny PO. Na zlocie w Osieku był dwa razy.

[srodtytul]„Gej-way patrol”[/srodtytul]

Ale zlotów ciemnogrodu by nie było, gdyby nie „WC Kwadrans”.

– Stworzył wtedy znakomitą satyrę na poprawność polityczną. Był solą w oku lewicy i liberałów – wspomina Jurek.

Program stale atakowały środowiska lewicowe i liberalne domagające się zdjęcia go z anteny. A Cejrowski jeszcze podkręcał atmosferę. „Gazetę Wyborczą” i „Trybunę” czytał na wizji, trzymając egzemplarze w gumowych rękawiczkach, wyśmiewał propozycję dyrektorek jednej ze szkół, by młodzież edukować seksualnie z wykorzystaniem prezerwatywy i banana. – Ta pani w trakcie kręcenia programu tak się zdenerwowała, że aż zasłabła – wspomina pracownik TVP.

Cięty język i bezkompromisowość nie opuściły dziennikarza do dziś. Wiele lat później w programie „Z kamerą wśród ludzi” swoimi pytaniami doprowadził do łez Agnieszkę Frytkowską – słynną „Frytkę” z „Big Brothera”.

– Świetny, dowcipny facet. Pamiętam „WC Kwadrans”, w którym kpiąc z poprawności politycznej, mówił, że od czasu, kiedy gejów zatrudniono w teksańskiej policji, nikt w Teksasie nie łamie przepisów drogowych. Każdy kierowca się boi, opowiadał Cejrowski, że dogoni go różowy „gej-way patrol” i usłyszy: „ręce na dach, szeroko nóżki, rewizja osobista” – mówi Wojciech Olszak, samorządowiec, dawniej jeden z liderów młodej prawicy w Poznaniu.

To właśnie w stolicy Wielkopolski pod koniec lat 90. lewaccy bojówkarze obrzucili Cejrowskiego jajami. – To faszysta i homofob. Takich ludzi w UE należy piętnować i wytykać palcami – uważa Krzysztof (imię zmienione), wydawca gejowskiego zina.

Pod koniec maja Kampania przeciw Homofobii wystosowała list do Piotra Waltera, prezesa telewizji TVN, z prośbą o zaprzestanie współpracy z Cejrowskim. W piśmie sygnowanym przez Martę Abramowicz napisano, że „publicznie obraża środowiska homoseksualne”.

Według sygnatariuszy pisma podczas wykładu na KUL Cejrowski miał powiedzieć: „gejów należy wytykać palcami, bo budzą obrzydzenie”.

[srodtytul]Jak Limbaugh?[/srodtytul]

Cejrowski nigdy nie ukrywał, że do lewicy, zwłaszcza postkomunistycznej, ma stosunek wybitnie negatywny. „Taki towarzysz Oleksy na przykład, kiedy za komuny był sekretarzem partii w Białej Podlaskiej, to był chudy i dopiero teraz upasł się, że ledwo na oczy widzi. Jemu za komuny było gorzej niż dzisiaj” – kpił w książce „Kołtun się jeży”.

„Aleksander Kwaśniewski, prymitywny bawidamek i pijak, który nawet nie umie się przyznać do tego, że ma chorobę alkoholową, tylko udaje, łże, że jakieś tabletki łyka tropikalne” – mówił o byłym prezydencie w Radiu Wrocław w lutym 2009 r. Za to, że w RTL 7 powiedział: „Kwaśniewski swoim tłustym dupskiem obraził godność urzędu prezydenta”, został ukarany przez sąd grzywną 3 tys. złotych.

– To taki polski Rush Limbaugh (amerykański konserwatywny komentator polityczny, gwiazda programów radiowych – red.). Trybun ludowy, który mocno pokazuje, że olewa poprawność polityczną – mówi „Rz” Wojciech Polaczek, były lider krakowskiej Ligi Republikańskiej. Cejrowskiego poznał 12 lat temu, organizując spotkanie z dziennikarzem. – Zaprosiliśmy go potem na kolację, okazało się, że choć lubi popisywać się erudycją, to bardzo kulturalny, dowcipny rozmówca, bez gwiazdorskich wymagań – dodaje Polaczek.

– Osobiście to ja bardzo Wojtka Cejrowskiego lubię, bo to dowcipny, inteligentny facet, bez wątpienia osobowość telewizyjna. Ale jego poglądów wolałbym nie komentować – mówi „Rz” Wojewódzki.

Gdy zaprosił Cejrowskiego do swojego show, starli się dość mocno. „Ty myślisz, że ja mam tylko dupy w głowie i lody?” – pytał swojego gościa Wojewódzki. „Nie, ja wiem, że co innego, szkoda, że to się nie ujawnia za często” – ripostował Cejrowski.

– Nie należę do kręgu jego bliskich znajomych, ale na ile oceniać go przez pryzmat moich spotkań z nim, to jest taki sam i prywatnie, i publicznie – mówi o pierwszym kowboju RP Marek Jurek.

Ci, którzy zetknęli się z Cejrowskim, twierdzą, że bywa trudny. Nawet dla swoich sympatyków.

– Strasznie go lubię, ale za każdym razem, jak idę do niego na wywiad, to wiem, że mnie wkurzy – śmieje się poznański dziennikarz. – Po części oficjalnej jednej z imprez mówię mu, że o ile jego książki to się czyta w jedno popołudnie, o tyle trójkowe audycje nagrałem sobie i noszę w mp3, do słuchania podczas biegania, a w samochodzie włączam je zamiast radia. Na to gość prosto z mostu: „To pan jesteś złodziej i pirat”. No i biegam sobie dalej. Mam wyrzuty sumienia, ale z Cejrowskiego trudno zrezygnować.

Innego zdania są włodarze mediów publicznych.

Magdalena Jethon zawiesiła go w radiowej Trójce, a Piotr Farfał w TVP. Podobno ma wrócić na wizję i fonię po kampanii wyborczej. Ale, jak uczy doświadczenie, zwykle to, co raz w TVP zawieszono, potem znikało na dobre. Czy Cejrowski będzie wyjątkiem?