Wprowadzając nad ranem w sobotę poprawkę umożliwiającą głosowanie korespondencyjne i przepychając ją przez Sejm w ekspresowym tempie, Jarosław Kaczyński wysłał dwa ważne sygnały. Pierwszy – że wciąż kontroluje sytuację. W PiS coraz więcej polityków ma wątpliwości, czy przeprowadzenie wyborów 10 maja jest realne. Ale bardziej niż wątpliwości liczy się wola prezesa. Drugi sygnał też jest znaczący – tarcza antykryzysowa jest ważna, kryzys to problem, ale dla prezesa liczą się twarde narzędzia polityczne: prawo wyborcze, kontrola nad mediami publicznymi, prokuraturą, służbami. To są rzeczy, które go interesują, a nie zaraza. Kaczyński zdał sobie sprawę, że mogą być problemy z uznaniem ważności wyborów, w których nie będą mogły wziąć udziału setki tysięcy obywateli, dlatego postanowił się ubezpieczyć, pozwalając głosować listownie seniorom, zarażonym koronawirusem lub odbywającym kwarantannę.