Czwartek to od samego rana trudny dzień dla Władimira Putina.
Nagromadziło się problemów: amerykańskie sankcje na kremlowskie koncerny naftowe, unijne uderzenia w rosyjskie finanse i mała zdrada chińskiego sojusznika, który – tak twierdzi agencja Reuters – przerwał zakupy rosyjskiej ropy z powodu sankcji Trumpa nałożonych na Rosnieft i Łukoil.
Rosyjski przywilej według Władimira Putina
Po południu Putin zapewnił rodaków, że się pod naporem sankcji nie ugnie, bo żadne szanujące się państwo, żaden szanujący się naród tak nie postępuje. A Rosja ma ten przywilej, że może się zaliczać do takich państw i narodów- mówił.
I dodał coś jeszcze pod adresem Trumpa i szerzej Zachodu: „Dialog jest zawsze lepszy niż jakaś konfrontacja, spory czy tym bardziej wojna”.
Nie trzeba było długo czekać, aż ta wojenna retoryka znajdzie potwierdzenie. Wieczorem nad granicą litewską przeleciały trzy rosyjskie samoloty.
Kilkaset metrów w głąb Litwy. Na razie tyle
Jak podawali litewscy politycy, samoloty, które naruszyły przestrzeń powietrzną kraju to jeden wielozadaniowy bojowy Su-30 i samolot tankujący Ił-78. Maszyny te, jak na szybko założono, prowadziły w obwodzie kaliningradzkim (niektórzy wolą nazwę: królewiecki) ćwiczenia z tankowania.
Ale z niewyjaśnionych oficjalnie powodów zagnało je nad państwo członkowskie NATO. Wtargnięcie trwało ledwie 17-18 sekund, samoloty rosyjskie pokonały ledwie kilkaset metrów w głąb Litwy. Hiszpańskie myśliwce uczestniczące w misji patrolowej zareagowały, to znaczy ruszyły w kierunku granicy. Rosjanie już byli za nią. Nie było potrzeby podejmować żadnej poważnej decyzji.
Czytaj więcej
Za kilka lat my w regionie znajdziemy się w bardzo napiętej sytuacji. Polska i Litwa rozumieją poziom zagrożenia – mówi Dovilė Šakalienė, litewska...
Ale trudno nie postawić sobie pytania, co się stanie, jeżeli rozdrażniony Putin (a ma coraz więcej powodów do rozdrażnienia) wyda rozkaz, by rosyjskie samoloty nie znikały znad jakiegoś państwa wschodniej flanki NATO po kilkunastu sekundach. Lecz by polatały dłużej. Na tyle długo, by był czas na poważną decyzję przywódców i dowódców. Na tyle długo, by nie można się czarować, że to przypadkowe wtargnięcie czy przykra pomyłka, ale pomyłka.
Przywódca „szanującego się narodu” sugeruje nam, że ciosy, które zalicza od Zachodu, zachęcają go do sprawdzania, jakie granice prowokacji może jeszcze przekroczyć. Jak to zniesiemy?