Navarro-Vals protestuje przeciw "sądzeniu takiego człowieka i do tego tak starego". Wskazuje, że "w istocie generał Jaruzelski to symbol reżimu komunistycznego. A wytaczanie procesu ikonie pociąga za sobą ryzyko postawienia przed sądem historii – bez osoby, co kończy się przypisaniem osobie win historii".
Gdyby Navarro-Vals skupił się na kwestii wieku – mógłbym uznać, że chodzi mu o refleksję humanitarną. Ale dlaczego znacząca postać z otoczenia Jana Pawła II buduje dziwaczną tezę, że nie wolno sądzić ludzi za ich zbrodnie, bo symbolizowali oni historię?