Nie zmienia to faktu, że uważam go za jednego z najlepszych szefów "Wiadomości". A debatę na temat jego odwołania (wzywała do tego "Gazeta Wyborcza" z rozdającą posady w telewizji Agnieszką Kublik na czele) za sygnał czegoś niepokojącego.
Kiedyś oburzał mnie każdy choćby pozór związku telewizji publicznej z polityką. Niezależnie od tego, która opcja wygrywała. Dziś ważniejsze wydaje mi się ogólne, coraz bardziej jednolite oblicze medialnego rynku. Pytanie, czy zdrowy dla demokracji jest jego nachalny przechył w jedną stronę. Ten przechył staje się, na życzenie pani Kublik, faktem.