Pomijając ludzi wciąż kochających PRL, krytycy będą podnosili dwa argumenty. Po pierwsze, że to absurd: badać zgodność działań tamtej, narzuconej władzy z jej własnym, też narzuconym prawem. Po drugie, że werdykt Trybunału grozi roszczeniami o skutkach groźnych dla naszych finansów.
Co do argumentu pierwszego: widzę paradoks. Tak się jednak składa, że ludzie rządzący PRL byli zmuszeni zachowywać pewne, z biegiem czasu coraz większe, pozory praworządności. Jedną z dróg wykazania marności ich systemu jest udowodnienie, że w razie potrzeby byli skłonni deptać także te pozory. Dlaczego z niej nie skorzystać? To nic innego, jak tylko szczera prawda.