Wydarzenia potwierdzają, że dotychczasowa marszałek Sejmu będzie musiała znacznie bardziej liczyć się z głową państwa niż jej poprzednik na stanowisku premiera. Donald Tusk przez wiele lat był szefem Komorowskiego, Kopacz będzie w najlepszym razie jego partnerem.
Po wczorajszym spotkaniu z Ewą Kopacz Kancelaria Prezydenta poinformowała, że tematem spotkania – prócz oficjalnego desygnowania na premiera – była tematyka bezpieczeństwa. Widać więc wyraźnie, że prezydent nie tylko nie zmniejszy swego zainteresowania tą sferą, lecz najwyraźniej rezerwuje sobie prawo wpływania na politykę rządu w tej dziedzinie. Konstytucja daje mu do tego mocny mandat – jest zwierzchnikiem sił zbrojnych, ale również reprezentuje państwo na zewnątrz i jest współodpowiedzialny za politykę międzynarodową. W dodatku Komorowski, który niedawno wrócił ze szczytu NATO, zaraz zaś wybiera się na posiedzenie ONZ, ewidentnie ma ambicję uczynienia ?z polityki międzynarodowej wehikułu, dzięki któremu bez problemów w maju przyszłego roku wygra wybory prezydenckie.